Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Belgii 2017-08-27
f1 - GP Belgii
Deszcz

19°C

5 km/h

Autorzy felietonów

Dawid ProkopowiczDawid Prokopowicz   Ilość felietonów: 10

"W tak niezwykłych okolicznościach przyrody, ....i tej, i niepowtarzalnej...

ostatni felieton

Felietony tego autora

Felietony innych

F1 - Kubica nie był pierwszy...

Kubica nie był pierwszy...

12.10.2009

Rodzynek. Jedyny. I wreszcie - ten pierwszy: Robert Kubica. Czy aby jednak Formuła Jeden poczuła smak "polskości" dopiero wraz z przybyciem Krakowianina?

Przenieśmy się na moment w przeszłość. W piątek, 4 sierpnia roku 2006, dwiema sesjami treningowymi został zainaugurowany trzynasty wyścigowy weekend Formuły 1 w sezonie 2006, a 634 w historii walki o mistrzostwo F1. Weekend ten był szczególny dla nas, fanów królowej sportów motorowych w Polsce. Dlaczego? Pierwszy raz w historii kierowca rodem z Polski został zgłoszony do weekendu wyścigowego jako pełnoprawny uczestnik wszystkich 3 sesji treningowych, kwalifikacji i rzecz jasna wyścigu. 6 sierpnia 2006 roku, parę minut po godzinie 14.00, z 9 pola startowego na torze Hungaroring do walki o punkty mistrzostw świata Formuły 1 ruszył Robert Kubica, reprezentant teamu BMW Sauber.

Był to niezwykle istotny moment w historii nie tylko naszego sportu. Drzwi, które jeszcze kilka lat wcześniej wydawały się być zamknięte dla kierowców z tej części świata, otworzyły się już na oścież i to bez skrzypienia. Co prawda pod tym względem wyprzedzili nas Czesi (Tomas Enge) i Węgrzy (Zsolt Baumgartner), ale to pojawienie się Polaka w tej elitarnej dyscyplinie nie pozostawiło wątpliwości - na naszych oczach Formuła 1 poszerza granice swego funkcjonowania. Mało kto jednak pamięta, że owe drzwi do niej zostały uchylone wiele lat wcześniej przez innego naszego rodaka. Wejść do tego wyścigowego raju już się jednak nie udało.

Końcówka roku 1995. Zespół F1, Forti Corse, po wręcz fatalnym debiutanckim sezonie i z dwoma wolnymi fotelami wyścigowymi, organizuje testy na włoskim torze Autodromo dell’Umbria Magione. Wcześniej, z ekipy dowodzonej przez Guido Fortiego odeszli dwaj etatowi kierowcy: Pedro Diniz i Roberto Moreno. W związku z odejściem tego pierwszego, ze sponsorowania zespołu zrezygnował sponsor strategiczny, Parmalat. Zespół z solidnym budżetem i niezłą ekipą projektantów spisywał się w sezonie '95 wręcz katastrofalnie. Bolid zespołu, FG01-95 był strasznie awaryjny i wolny. Efektem tego był zerowy dorobek punktowy teamu w ciągu całego sezonu i postawa gorsza od zespołów uważanych za outsiderów, takich jak Minardi, Simtek czy Pacific. I na testy do tego właśnie zespołu zaproszony został niespełna 19-letni Polak, Jarosław Wierczuk. Prócz niego w testech zespołu udział brali m.in : Andrea Montermini, Giovanni Lavaggi, Luca Badoer i Vittorio Zoboli, oraz Francuz Franck Lagorce. Większość z tych panów miała już doświadczenie z jazdy bolidami F1. Być może to było kwestią decydującą w wyborze Guido Fortiego. Postanowił on, że kierowcami zespołu zostaną Montermini i Badoer, a testerem Lagorce.

Przy okazji tych wspominek trzeba wspomnieć, że ważną rolę w przygodzie Wierczuka z Forti odegrał jego ojciec, który nie skąpił grosza na karierę syna. To jednak nie wystarczyło. Wierczuk w następnych latach bez powodzenia startował w niższych seriach wyścigowych, m.in. niemieckiej Formule 3 czy japońskiej Formule Nippon. Po zakończeniu kariery sportowej, Jarosław Wierczuk, prywatnie absolwent Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu w Warszawie postawił na karierę polityka.

więcej na: myf1dream.blox.pl

Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: