Ferrari - team spod znaku rumaka czy hipokryzji?
06.05.2010
Dlaczego hipokryzji?
Po pierwsze - zespół rozpoczął sezon ambitnie, jednak szybko pojawiły się problemy z awaryjnością jednostek napędowych, co bardzo skrzętnie tuszowano i zaprzeczano informacjom i faktom, degradując je do roli plotek. Nadszedł niebezpieczny moment sezonu, w którym dalsze zaprzeczenia groziłyby utratą wywalczonych w pierwszych czterech wyścigach pozycji. Zespół jak gdyby nigdy nie wypierał się problemów - występuje do FIA o pozwolenie na poprawę trwałości silników.
Po drugie - kryptoreklama: o ile trudniej będzie zespołowi przekonać FIA, że słynny kod kreskowy z płetwy rekina nie jest sprytnie zakamuflowaną reklamą jednego z produktów koncernu Philip Morris.
Po trzecie - wzajemne relacje obu kierowców teamu. W Red Bull Racing kierowcy konkurują, również w McLarenie Hamilton i Button, to nieodzowny element bycia kierowcą F1 w każdym zespole. Jednak rywalizacja Alonso i Massy z rozwojem sezonu rozwija się również i staje się coraz bardziej agresywna.
Czy zespół musi zacząć się martwić? Wielu obserwatorów i publicystów sportowych przygląda się bacznie i analizuje sytuację pomiędzy kierowcami. Martin Martin Brundle jest przekonany, że z wyścigu na wyścig rywalizacja przybiera na sile i może się przerodzić w głęboki konflikt pomiędzy kierowcami. W Bahrajnie Alonso wygrał wyścig, Massa zajął drugie miejsce, w Australii Massa już nie dał się wyprzedzić koledze.
Ostatni wyścig zaowocował wieloma kontrowersyjnymi manewrami różnych kierowców, a sprawcą jednego z nich był Alonso - wyprzedzając Massę na zjeździe do pit lane. Kierowcy Ferrari minimalizują w swoich wypowiedziach komentarze, jednak słowa nie pokrywają się z obrazem. Alonso dla Corriere della Serra
"Ferrari, to nie tylko największy potencjał, idziemy jeszcze dalej w legendę - to także filozofia życia".
Martin Brundle - były kierowca F1 - obecnie komentator i wytrawny obserwator nie daje się zwieść. Najbliższy wyścig będzie domowym dla Alonso, przybędą rzesze kibiców i jego fanów, Brundle spodziewa się riposty ze strony Massy po GP Chin przed publicznością zespołowego rywala, w sytuacji, gdy musi zawalczyć o przedłużenie kończącej się w tym sezonie umowy.
Mobex