Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Monako 2017-05-28
f1 - GP Monako
Słonecznie

17°C

14 km/h

Autorzy felietonów

Dawid ProkopowiczDawid Prokopowicz   Ilość felietonów: 10

"W tak niezwykłych okolicznościach przyrody, ....i tej, i niepowtarzalnej...

ostatni felieton

Felietony tego autora

Felietony innych

F1 - "Ho, ho, ho...nda"

"Ho, ho, ho...nda"

05.12.2008

Jak bardzo niegrzeczni musieli być sympatycy najsympatyczniejszej z ekip Formuły 1, że w przeddzień mikołajek przyszło im przełknąć, aż tak gorzką pigułkę. Wystarczyłaby „klaps” rózgą, a trzeba będzie znieść seppuku.

Znam dwóch „cudotwórców” - jeden przepis na cuda miał odnaleźć w Irlandii, drugi wciąż szuka na Bliskim Wschodzie. Wydawało się, że szaleniec Ecclestone to najmniej odpowiednia osoba na stanowisku szefa F1. A dziś, z ręką na sercu przyznaję: Bernie to prorok jakich mało, to cudotwórca bardziej cudotwórczy niż Tusk i „ręce, które leczą” Nowak. To prorok, jasnowidz, Nostradamus Formuły Jeden. Choć wciąż „Leśny dziadek”.

„Europo, nie tędy droga”

Można sparafrazować powtarzaną często wraz z krakowskim hejnałem piosenkę: nie przenoście nam „Jedynki” do ....Kataru, Jordanii, Omanu, Arabii Saudyjskiej (itp., itd.)....”, ale tak właściwie, dlaczego nie? Jeśli Formuła jest aż tak uzależniona od pieniędzy, których sumę dookreśla się przynajmniej na dwa lata wprzód, to gdzie - tak na serio - odnajdziemy dziś tyle petrodolarów, aby utrzymać przy życiu wszystkożerny padok?

My, śmiali w swoich poglądach, wysublimowani Europejczycy nie jesteśmy w stanie już dłużej zawłaszczać najwspanialszych osiągnięć ludzkości. Co z tego, że w Grecji rodzili się mędrcy najwięksi, że do „nas” zjeżdżają najlepsi piłkarze i „nasze - europejskie” kino jest tym wyższym, wyzbytym efektownej chałtury, a obracającym się w dostojeństwie obiektywnej, niedostępnej dla wszystkich, prawdy? Po co nam to wszystko, jeśli dziś na własnych oczach, tracimy Formułę? Wschód wybrał za nas. Nieśpiesznie, wyczekując, aż zdziesiątkowana wojną z niewidoczną siłą Europa pochwyci ofiarną dłoń, opancerzoną złotem i sygnetami, z których jeden wystarczyłby pewnie na roczne wsparcie dla Hondy. I tylko Ecclestone, wbrew wszystkim i wszystkiemu przewidział, co się stanie i jak łosoś brnął przez piaski, aby odegrać rolę Robin Hooda Zachodu.

„Najdroższy biedak świata”


Z jakiś powodów jest to najbardziej smutny dzień w historii sportu. Z powodów, które powinny być znane wszem i wobec, ale co do których, wiemy tylko, że pozwoliły sportowi przegrać z „kasiurą”. Złą, bezwstydną i obojętną, która czyni sport najpiękniejszym, najmniej obojętnym ze zjawisk, jakie spotyka człowiek na swej drodze.

Podziwiam styl, w jakim Honda Racing F1 Team żegna się ze światem. Stawiając wszystko na jedną szalę, wybijając się na szczyt w stawce najwięcej płacących i najodważniej inwestujących zespołów F1. I choć polegli, któż miałby czelność zarzucić im, że w złym stylu? Że dogorywali, że nie dali rady przejechać choćby czterech wyścigów, jak niegdyś (całkiem niedawno zresztą) Super Aguri? A Honda niczym król, król którym przecież nigdy - nawet w zwycięskim wyścigu Buttona w 2006 - nie była, abdykuje, wiedząc, że więcej królestwu F1 dać już nie potrafi. I że przekuwa w skryty ból nadzieje poddanych sympatyków.

I tak na koniec: czy ktoś wierzy jeszcze, że „leśny dziadek” Ecclestone może pobawić się w Mikołaja i dziadka Mroza i odmienić bieg wydarzeń, spełniając życzenia najwierniejszych fanów Hondy? Wszyscy będziemy grzeczni....


Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: