Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Australii 2017-03-26
f1 - GP Australii
Pochmurno

18°C

26 km/h

Autorzy felietonów

Dawid ProkopowiczDawid Prokopowicz   Ilość felietonów: 10

"W tak niezwykłych okolicznościach przyrody, ....i tej, i niepowtarzalnej...

ostatni felieton

Felietony tego autora

Felietony innych

F1 - Olimpijski osiemnastobój

Olimpijski osiemnastobój

28.11.2008

Postawa Berniego Ecclestona przypomina zachowanie niedźwiedzia z przedszkolnej przyśpiewki: „Stary niedźwiedź mocno śpi”. Z tą różnicą, że nie śpi. Szaleje.

Próbowałem znaleźć uzasadnienie dla ostatnich poczynań szefa F1. I w historii najnowszej sportu nie potrafiłem doszukać się odpowiednika Berniego - kogoś, kto jest i działa od lat i kto wraz z upływem czasu intensyfikuje nienaturalność (by nie powiedzieć: dziwaczność) swoich pomysłów.

Ecclestone można kochać albo nienawidzić, uwielbiać albo nie znosić. Złotych środków na Berneigo nie ma, bo ten albo by je przerobił na srebro i sprzedał z zyskiem, albo też próbowałby je uatrakcyjnić w sobie tylko znany sposób. Świat przestaje go kochać, choć wciąż się z nim liczy i go szanuje. Zwrot „chodźmy na wschód, tam musi być cywilizacja” staje się przerażającym mottem F1. Mottem, powtarzanie którego odbija się czkawką - w Kanadzie, we Francji, a nawet w Chinach. Coraz mocniej drży Anglia, a reszta wesołej spółki w Europie czeka, aż ktoś wyciągnie najkrótszą zapałkę i pójdzie na „odstrzał”, jako kolejny.

Ostatnią propozycją Berniego było opcja medalowego nagradzania trójki najlepszych kierowców w danym wyścigu. Zwycięzcą całych rozgrywek miałby natomiast być ten kierowca, któremu najczęściej zawieszą na szyi złoty krążek. Co z resztą zawodników? Z czwartym Kubicą, piątym Alonso itd? Nic. Ich "dalekie" miejsce oznacza, że za mało się starali, albo - po prostu - są za słabi, jak cała reszta.

Argument wspierający propozycję szefa Jedynki - taki mianowicie, że w przypadku zmiany F1 stałaby się tak emocjonująca jak Olimpiada - jest tak nietrafiony, jak sam pomysł. Igrzyska wygrywa się finałem - jednym wyścigiem, jednym biegiem, rzutem, skokiem itp. Za każdą wygraną „dyscyplinę” w dziesięcioboju nie dostaje się medalu i wcale nie dlatego, że krucha płeć piękna mogłaby się uginać pod ciężarem dziesięciu krążków. Dostaje się punkty, przyznawane według standardowej, zdroworozsądkowej uczciwości - najlepszy ma ich najwięcej.

Nikt nie twierdzi, że medale są złe. Komu szkodzi dodać złoty krążek zamiast pucharu. Wygodne, lekkie, a w dodatku można schować do szuflady. Ale medale to nie punkty, a o tym zdaje się zapominać Ecclestone. Którego zresztą warto obdarować złotym krążkiem za pomysłowość. A nawet osiemnastoma.


Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: