
28.11.2008
Postawa Berniego Ecclestona przypomina zachowanie niedźwiedzia z przedszkolnej przyśpiewki: „Stary niedźwiedź mocno śpi”. Z tą różnicą, że nie śpi. Szaleje.
Próbowałem znaleźć uzasadnienie dla ostatnich poczynań szefa F1. I w historii najnowszej sportu nie potrafiłem doszukać się odpowiednika Berniego - kogoś, kto jest i działa od lat i kto wraz z upływem czasu intensyfikuje nienaturalność (by nie powiedzieć: dziwaczność) swoich pomysłów.
Ecclestone można kochać albo nienawidzić, uwielbiać albo nie znosić. Złotych środków na Berneigo nie ma, bo ten albo by je przerobił na srebro i sprzedał z zyskiem, albo też próbowałby je uatrakcyjnić w sobie tylko znany sposób. Świat przestaje go kochać, choć wciąż się z nim liczy i go szanuje. Zwrot „chodźmy na wschód, tam musi być cywilizacja” staje się przerażającym mottem F1. Mottem, powtarzanie którego odbija się czkawką - w Kanadzie, we Francji, a nawet w Chinach. Coraz mocniej drży Anglia, a reszta wesołej spółki w Europie czeka, aż ktoś wyciągnie najkrótszą zapałkę i pójdzie na „odstrzał”, jako kolejny.
Ostatnią propozycją Berniego było opcja medalowego nagradzania trójki najlepszych kierowców w danym wyścigu. Zwycięzcą całych rozgrywek miałby natomiast być ten kierowca, któremu najczęściej zawieszą na szyi złoty krążek. Co z resztą zawodników? Z czwartym Kubicą, piątym Alonso itd? Nic. Ich "dalekie" miejsce oznacza, że za mało się starali, albo - po prostu - są za słabi, jak cała reszta.
Argument wspierający propozycję szefa Jedynki - taki mianowicie, że w przypadku zmiany F1 stałaby się tak emocjonująca jak Olimpiada - jest tak nietrafiony, jak sam pomysł. Igrzyska wygrywa się finałem - jednym wyścigiem, jednym biegiem, rzutem, skokiem itp. Za każdą wygraną „dyscyplinę” w dziesięcioboju nie dostaje się medalu i wcale nie dlatego, że krucha płeć piękna mogłaby się uginać pod ciężarem dziesięciu krążków. Dostaje się punkty, przyznawane według standardowej, zdroworozsądkowej uczciwości - najlepszy ma ich najwięcej.
Nikt nie twierdzi, że medale są złe. Komu szkodzi dodać złoty krążek zamiast pucharu. Wygodne, lekkie, a w dodatku można schować do szuflady. Ale medale to nie punkty, a o tym zdaje się zapominać Ecclestone. Którego zresztą warto obdarować złotym krążkiem za pomysłowość. A nawet osiemnastoma.
![]() | Dawid Prokopowicz Ilość felietonów: 9
"W tak niezwykłych okolicznościach przyrody, ....i tej, i niepowtarzalnej... ostatni felieton |
![]() | Maurycy Kochański Ilość felietonów: 1
Kierowca Formuły 3 i czterokrotny mistrz Polski (1999, 2005, 2006, 2008). ostatni felieton |
| 20.07.2009 | Formuła (z)na lepszą przyszłość? |
| 08.06.2009 | Guzik mocy |
| 19.03.2009 | Niezmienna potrzeba ciągłych zmian |
| 14.01.2009 | W poszukiwaniu zaginionej mocy |
| 09.12.2008 | Honda to nie jest kot w worku |
| 05.12.2008 | "Ho, ho, ho...nda" |
| 28.11.2008 | Olimpijski osiemnastobój |
| 13.11.2008 | Robert, Polska Ci kubicuje |
| 07.11.2008 | Hamilton to nie Luter King |
| 21.06.2010 | F1 - poprawić show |
| 06.05.2010 | Ferrari - team spod znaku rumaka czy hipokryzji? |
| 12.10.2009 | Kubica nie był pierwszy... |
| 23.04.2009 | Czas na piaski - zdaniem Eksperta |








