Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Monako 2017-05-28
f1 - GP Monako
Słonecznie

17°C

14 km/h

Autorzy felietonów

Dawid ProkopowiczDawid Prokopowicz   Ilość felietonów: 10

"W tak niezwykłych okolicznościach przyrody, ....i tej, i niepowtarzalnej...

ostatni felieton

Felietony tego autora

Felietony innych

F1 - W poszukiwaniu zaginionej mocy

W poszukiwaniu zaginionej mocy

14.01.2009

W sporcie, w którym zwycięzcę od przegranego rozdzielają tysięczne sekundy, a najbardziej nawet wyrachowaną taktykę niweczy kropla deszczu, z otwartymi ramionami wita się wszystko, co pomoże we wdrapaniu się na podium.

Niewiele terminów, ba! nazwisk choćby, zrobiło w Formule Jeden taką furorę, jak system odzyskiwania energii kinetycznej. Jest przy tym KERS mechanicznym Hamiltonem - mówi się o nim wszędzie, na torze ma zapewniać - jak twierdzą pomysłodawcy jego użycia - wiele „atrakcji”, a przy tym w szybkim czasie podzielił środowisko w F1 (FOTA). Dotąd nie dziwił się nikt, że „skubiące” coś w zaciszu swojego garażu BMW szykuje specjał, którym zaskoczy rywali. Dziś jednak, w niezbyt wyszukany sposób posiłkując się motywem kryzysu ekonomicznego, patrzy się na Hanwil albo z niedowierzaniem, ale z wspierającą niedowierzanie zazdrością („czy rzeczywiście są tak zaawansowani z KERS, jak to przedstawiają w mediach?").

Przynajmniej dwa zespoły otwarcie przyznają się do wysokiego stopnia zaawansowania prac nad KERS. Nieśmiały dotąd McLaren - chcąc być może utrzeć nosa czerwonej brygadzie z Maranello - podąża śladem odważnego BMW i wyraźnie akcentuje kinetyczną gotowość na marcowy początek w Australii. Jak inni? Zespoły, które „spojrzały prawdzie w oczy”, szybko porzuciły projekt KERS z datą 2009. Pozostałe pracują w pośpiechu, nie wykluczając przy tym ryzykownego użycia nowinki w biegu, głęboko w trakcie sezonu. Pewniejsza swego wydaje się Honda, ale problem z jej niepewnym „jutro” może zamknąć temat eks-japońskiego dopalacza z Brackley. I jeszcze Ferrari.....

No właśnie, Ferrari. Można odnieść wrażenie, że temat KERS drążony jest przez ekipę z Maranello z poświęceniem, jakim grzebaniu w skałkach oddawali się poszukiwacze złota. Zadowalając się raz po raz cennymi drobinami pozostawiali media w optymistycznym odczuciu, że wszystko jest ok, że kinetyczny temat jest wciąż aktualny, a prace (wykopaliska) trwają. Ale pewnego samorodka, a tym bardziej złotej żyły jak nie było tak nie ma, a Ferrari - ważąc cenne drobiny - waży „za i przeciw” skutecznego pościgu za Hinwil i Woking. W podanych dziś przez hiszpańską Marcę informacjach znalazła się notka sugerująca możliwość ograniczenia użycia bądź nawet wycofania przez Ferrari KERS z niektórych, faworyzujących lżejsze bolidy, wyścigów. Miejsce obciążającego pojazd dopalacza miałby zająć znacznie mniejszy mini-KERS, generujący „kopa” głównie (tylko?) podczas startu.

„Jest to coś, co mogłoby mieć miejsce” - miał powiedzieć Stefano Domenicali. Słowom - wypowiadanym dodatkowo w okresie wyścigu zbrojeń w F1 - szefa najbardziej rozplotkowanego zespołu F1 trudno dać wiarę. Równie trudno nie odnieść wrażenia, że w proponowaniu przez Ferrari alternatywnych rozwiązań bardziej niż poczucie rzeczywistej potrzeby mini-KERS kryje się posmak chwilowej rezygnacji z poszukiwań tego, co w Hinwil i Woking świeci ponoć pełnym blaskiem.

Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: