Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Australii 2017-03-26
f1 - GP Australii
Pochmurno

18°C

26 km/h

Tłumacz

Podobne:

Skomentuj

Męski sport damskim okiem - Grand Prix Malezji

Udostępnij na Facebook
30.03.2014 14:33, autor: Agnieszka Koszmider, wyświetleń: 2406
Kobiecy punkt widzenia rywalizacji na torze.
Tegoroczny wyścig w Malezji (biorąc pod uwagę rundy z poprzednich lat oraz wczorajsze kwalifikacje) zapowiadał się bardzo emocjonująco, ale niestety w znaczącym stopniu rozczarował widzów, którzy liczyli na – nie ukrywajmy tego – zdecydowanie większe emocje. Te pojawiły się w góra dwóch momentach - akcje z Ricciardo i Williamsami.

Mercedes po raz kolejny pokazał pełną klasę i osiągnął swój cel – czyli wywalczenie maksymalnej ilości punktów jaka będzie możliwa. Cóż, więcej się już nie dało, brawo dla stajni...której po piętach powoli zaczyna deptać Red Bull.

Sebastian Vettel słusznie zauważył, że na przestrzeni ostatnich kilku tygodni team z Milton Keynes poczynił znacznie większy postęp niż Mercedes. Jeszcze kilka tygodni temu Red Bull był w totalnym lesie, zmagał się z ogromnymi kłopotami, a dziś pokazuje pazurki w kwalifikacjach i wyścigu. Prawdą jest, że stajnia, której nazwa denerwuje zdecydowaną większość polskich kibiców F1 nie zapomniała jak się jeździ i jak konstruuje się szybkie bolidy. Vettel wywalczył dziś trzecie miejsce i warto zauważyć, że zrobił to niemalże niezauważony przez realizatora, komentatorów i kibiców. O Sebastianie mówiło się dziś stosunkowo niewiele.

Zdecydowanie więcej za to o Danielu Ricciardo, który po dwóch rundach sezonu już został okrzyknięty „największym pechowcem roku”. Po dyskwalifikacji w Australii przyszła kolej na Malezję, gdzie pech wyraźnie nie odpuszczał. Przepływomierz śni się już pewnie Danielowi po nocach, ale po dzisiejszym dniu chyba będzie mu potrzebny głębszy reset. Problemu z przepływomierzem ciąg dalszy (swoją drogą zauważyliście, że w mediach tylko Red Bull ma z tym tak gigantyczny problem? Żadna inna stajnia tak nie zrzędzi w tym temacie), do tego katastrofa w boksie, potem przednie skrzydło, na domiar złego kara postoju 10 sekund i 10 miejsc w plecy na starcie kolejnego wyścigu. Dla mnie te dwie ostatnie rzeczy są najbardziej debilną rzeczą jaką znam. Kierowca choć nie jest winny temu, że mechanik nie dokręcił koła zostaje za to ukarany i to w tak drastyczny sposób. Dan zdając sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak zatrzymał się jeszcze na pasie serwisowym. Taka postawa powinna być chwalona i brana pod uwagę – nie wyjechał z niedokręconym kółkiem na tor. Choć szczerze, nawet gdyby wyjechał to moim zdaniem sędziowie powinni karać za to zespół a nie zawodnika, który tak naprawdę jest ofiarą a nie winowajcą. Przecież nie wysiadł z bolidu i nie zakręcał sobie tego koła sam. To zespół powinien dostać gigantyczny mandat, a nie kierowca podwójną karę. Jeśli wina leży po stronie zespołu to ukarany powinien zostać zespół, ale jeśli okazałoby się, że to kierowca nie wytrzymał i ruszył z miejsca wcześniej wówczas ok, kara dla kierowcy. Niestety obecnie mamy tak, że w obu przypadkach kierowca cierpi najbardziej.

Ricciardo dochodzi do siebie, a Williams się gotuje. Dziś ten zespół to jak wielka, tykająca bomba zegarowa. Jak to świetnie skomentowała jedna z moich znajomych: „wyczuwam u Felipe zespół stresu pourazowego”. Trudno jest się z tym nie zgodzić, biorąc pod uwagę traumę Massy po przygodach w Ferrari. Przeszedł do Williamsa z nadzieją, że team orders „...is faster than you” już nigdy nie będą mu towarzyszyły. Niestety horror Brazylijczyka pojawił się dziś. Massa zignorował polecenie zespołowe, nie odpowiedział ani słowem, jechał swój wyścig. Jak później stwierdził, gdyby Bottas go wyprzedził to i tak by to nic nie zmieniło, a on jechał po punkty dla zespołu. Bottas z kolei komentować tego nie chce. Będzie pogadanka w Williamsie, Claire Williams starała się po wyścigu jakoś załagodzić sytuację. Wszyscy odgrywają scenki „nic się nie stało”, a za zamkniętymi drzwiami pewnie będzie niezła awantura. Williams dzisiejszym popisem zburzył nieco dobry image jaki sobie wypracował na przestrzeni ostatnich tygodni. Osobiście w całym tym cyrku stanę jednak po stronie Felipe, który chciał walczyć, a różnica między nim a Bottasem była niewielka. Warto również zauważyć, że skoro Bottas był szybszy to mógł wyprzedzić Felipe w normalnej walce, a tego nie zrobił. Skoro nie był w stanie wyprzedzić zespołowego partnera to jaka była szansa na to, że wyprzedziłby Buttona?

Pochwała po raz kolejny dla Daniila Kvyata za ukończenie wyścigu w punktach, mała pochwała również dla Kamui Kobayashiego, który miał w tym wyścigu swoje „wielkie momenty” i nie mówię tego ironicznie. Przed nami runda w Bahrajnie - tym razem nocna. Czy będzie udana i emocjonująca? Czas pokaże.


Wasze komentarze (5) Dodaj komentarz
22357GrzesiekF1 [komentarzy: 1110] / 2014-03-31 20:59:02
Urbino12: Najbardziej dobił mnie komentarz Borowczyka, że to Ricciardo jest winien oberwania skrzydła, bo najechał na krawężnik...
Sam byś lepiej nie komentował, a Borowczyka zawsze jest miło posłuchać podczas wyścigu. cytuj
6506drift3r [komentarzy: 523] / 2014-03-31 08:24:23
Felipe bardzo dobrze zrobił, że nie przepuścił Bottasa.
Jaki argument przemawiał za tym, aby ten go puszczał? W ogóle nie rozumiem takiej postawy zespołu. Cyrk na kółkach:) cytuj
18899FelipeMassa [komentarzy: 1149] / 2014-03-30 23:28:05
To chyba był najgorszy dla mnie wyścig...
Nic mnie tak nie zabolało, jak te słowa, wypowiedziane z ust inżyniera Felipe... deja vu -.-

Cieszy mnie bardzo postawa Massy, nie dał sobą pozamiatać, licze, że pociągnie Williamsa jakoś w góre, bo ich aktualna pozycja jest na pewno nie na miare moich oczekiwan cytuj
25788Urbino12 [komentarzy: 71] / 2014-03-30 19:43:04
Najbardziej dobił mnie komentarz Borowczyka, że to Ricciardo jest winien oberwania skrzydła, bo najechał na krawężnik... Szczyt głupoty.

Co się tyczy Williamsa - świetne podsumowanie autorki. Popisali się dzisiaj, ale w drugą stronę. cytuj
22357GrzesiekF1 [komentarzy: 1110] / 2014-03-30 14:39:41
To chyba nie koniec przygód Ricciardo. Pamiętamy Webbera z zeszłego roku, czy to jakaś klatwa tego bolidu Red Bulla? cytuj
Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: