Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Australii 2017-03-26
f1 - GP Australii
Pochmurno

18°C

26 km/h

Tłumacz

Podobne:

Skomentuj

Męski sport damskim okiem - Grand Prix Chin

Udostępnij na Facebook
20.04.2014 12:45, autor: Agnieszka Koszmider, wyświetleń: 2213
Kobiecy punkt widzenia rywalizacji na torze.
Tegoroczny wielkanocny poranek dla fanów królowej sportów motorowych przebiegł pod chińską flagą. Na torze w Szanghaju kibice spodziewali się starcia gigantów, Red Bulla i Mercedesa – głównie z tego względu, że kierowcy obu stajni zajęli dwie pierwsze linie. Ja również spodziewałam się ostrej batalii ze strony czterech gwiazd tego roku - Hamiltona, Rosberga, Ricciardo i Vettela (choć jego gwiazda powoli gaśnie). Red Bull w ostatnim czasie odnotował spory progres i znacznie zbliżył się do Mercedesa, jednakże fajerwerków po starcie nie było.

Nasza uwaga zamiast skupić się na pierwszych dwóch rzędach przerzuciła się ciut dalej na zawodników Williamsa: na Massę, który zaliczył kontakt z Alonso oraz na Bottasa, który zderzył się z Rosbergiem. Sytuacja na pierwszy rzut oka bardzo dziwna, jak przyznali Alonso i Massa – kompletnie nie wiedzą jak to się stało, jak mogło do tego dojść, po prostu poczuli kontakt i już. Aby znaleźć przyczynę należałoby start puścić w zwolnionym tempie i zatrzymać w momencie kontaktu. No i mamy wyjaśnienie: Massa w pewnym momencie znalazł się między Alonso a dwoma bolidami Red Bulla – jak sardynka w puszce. Kierowca Williamsa nie miał w ogóle miejsca, stąd kontakt z Alonso. Na szczęście w bolidach nie doszło do poważnych uszkodzeń i zarówno zawodnik Ferrari jak i Felipe mogli jechać dalej.

Jak doszło do kontaktu Rosberga z Bottasem? Źródła należy szukać w kontakcie Massy. Dlaczego? Massa po kontakcie z Alonso w pierwszym zakręcie nieco zwolnił, przyblokowując wolniej jadącego za nim Rosberga. Nico musiał uniknąć wjechania w tyłek Massie no i doszło do kontaktu z Bottasem. Równie dobrze mógł wjechać w bok Ricciardo, który znajdował się po jego prawej stronie.

Prawdziwy dramat Massy wydarzył się jednak w boksach – Brazylijczyk stracił przeszło minutę na swoim stanowisku serwisowym. Pit-stop z jego perspektywy trwał całą wieczność, kierowca na dodatek nie miał pojęcia co się dzieje i dlaczego mechanicy nie pozwalają mu odjechać. Po wyścigu przyznał, że wiedział jedynie tyle, że coś złego działo się w tylnej części bolidu. No i, że z każdą kolejną sekundą podnosi mu się ciśnienie krwi.

Kolejne team orders w Red Bullu – Sebastian, przepuść Daniela, bo jest szybszy od ciebie. Z każdym kolejnym tegorocznym wyścigiem rośnie nam nowa gwiazda o nazwisku Ricciardo. I co najlepsze – spotykająca się z coraz większą sympatią kibiców, w przeciwieństwie do czasów, kiedy gwiazda Vettela zaczynała świecić coraz jaśniej. Możliwe, że dzieje się tak między innymi z tego względu, że ścieżka Vettela była usłana skandalami z udziałem Marka Webbera, a w przypadku Ricciardo rysy na jego wizerunku jeszcze nie mieliśmy. Niemniej jednak nie można powiedzieć, że Daniel jeździ dobrze tylko dlatego, że ma świetny bolid, bo samochody Red Bulla są jeszcze daleko za Mercedesami. W grę wchodzą tu doświadczenie oraz umiejętności. Dan w swojej karierze przez bardzo długi czas musiał prowadzić bolidy znacznie odbiegające poziomem konkurencyjności od najlepszych, Seb dość szybko przesiadł się z bolidu Toro Rosso do Red Bulla. Możliwe, że spore doświadczenie Daniela w prowadzeniu słabych bolidów teraz procentuje i nie mówię tego ot tak. Po wyścigu Christian Horner przyznał, że Sebastian nie może odnaleźć się i dostosować do nowego bolidu oraz do opon tak jak w poprzednich latach. Przywyknął do jazdy w idealnym aucie, a tegoroczne na chwilę obecną do takowego nie należy.

Warto również poświęcić chwilę gwiazdom, które już muszą walczyć o to, by znów zacząć błyszczeć. Mam tu na myśli McLaren, który po raz kolejny pokazał się z bardzo słabej strony. Kierowcy stajni z Woking po wyścigu nie kryli swojego smutku i frustracji. Choć ekipa zasuwa w fabryce jak szalona, to efekty na torze są mizerne. Kłopot leży głównie w docisku, przez co trudniej jest odpowiednio zarządzać oponami. Kłopot – jak przyznał Button – jest naprawdę bardzo poważny. Przykro jest słuchać tego w kontekście zespołu, który bił się jeszcze niedawno o zwycięstwa...

Kto jeszcze przygasł? Kimi Raikkonen, okrzyknięty przed startem sezonu jako pogromca Fernando Alonso. Opinia publiczna często powtarzała, że Ferrari zafundowało sobie najbardziej wybuchową mieszankę kierowców w stawce, tymczasem Kimi przy Fernando wypada bardzo blado. Główną przyczyną są powtarzające się kłopoty z bolidem. No, ale przynajmniej stajnia płaci mu na czas...

Po pełnym emocji wyścigu w Bahrajnie oczekiwania względem kolejnej rundy były niezwykle wysokie. Niestety – przyznajmy to szczerze, przeżyliśmy wielkie rozczarowanie. Wyścig był tak nudny, że śledzenie wykresów nagle stało się niezwykle interesujące. Kibice szybko wyłapali kłopoty techniczne – ilekroć realizator pokazywał zużycie paliwa w bolidach, przy nazwisku Bottasa widniały same zera. Jedni zaczęli żartować, że bolid Fina jedzie na gaz, inni, że na wodę. Nie no, żarty żartami, ale prawdą jest, że wyścig nie zachwycił.


Wasze komentarze (3) Dodaj komentarz
fracky [komentarzy: 1393] / 2014-04-20 18:53:58
west: Pani która tutaj pisze wie co trzeba...A Ty co najwyżej.....możesz.....sadzić ziemnieki na własnum polu...
Pani, która tutaj piszę jest bardzo daleko od poziomu zwanego kompetentnym. Nie mam zielonego pojęcia czemu sygnuję te felietony sentencją: "Kobiecy punkt widzenia rywalizacji na torze.", bo kobiety oglądające wyścigi nie wykazują syndromu daleko idącego dyletanctwa. Innymi słowy po prostu obraża tą grupę kibiców.

Ocena widowiskowości wyścigu, to tak subiektywny temat, że imputowanie jakiejkolwiek opinii jest żałosne. W takich sporach racji nie ma nikt, a z gustami się nie dyskutuję. Dlatego też takie wypociny winne być umieszczane na jakimś blogu, a nie na głównej stronie portalu informacyjnego. Gdyby artykuł miał choć odrobinę miana reprezentatywnego - czemu nie. Niestety, to dawno umarło, a może też nigdy nie istniało.

Użytkownik edytował ten post 2014-04-20 18:57:05

cytuj
west [komentarzy: 12] / 2014-04-20 17:58:36
Panie Borko.....Najpierw pytanie....Potem wiedza....Człowiek się uczy....jak chce się uczyć. Ten wyścig był faktycznie nudny.....Ale dala czego?? No trzeba przyznać ,ze Fernando się do tego przyczynił. Z kolei Rosberg rozp.....wyścig Botasowi.....Wiliams w zasadzie sam się rozbroił na pit wall....Ale....Fernando gwarantował emocje.....A gdzie Kimi.....w d.....Alonso jest najlepszym wg mnie kierowcą.....Nie ma bolidu....Ale ma potencjał.....Pani która tutaj pisze wie co trzeba...A Ty co najwyżej.....możesz.....sadzić ziemnieki na własnum polu... cytuj
borko [komentarzy: 278] / 2014-04-20 14:36:25
Wyścig nie zachwycił? Dobry żart. Artykuł nie zachwycił. Wygląda mi bardziej na relacje wyścigu, który na pewno nie był nudny, niż na opis ze swojego punktu widzenia - poza tym stwierdzeniem ze był nudny.
I chyba tylko Pani spodziewała się tego starcia RBR z Mercem.. To było oczywiste ze byczki są tak wysoko na starcie wyścigu tylko przez aure panującą podczas kwalifikacji. Może nie tyle wysoko co blisko Merca.

Użytkownik edytował ten post 2014-04-20 14:40:56

cytuj
Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: