Ranking_up Ranking_down
GP Australii 2012-03-18
Formuła 1 - GP Australii
Pochmurno

29.4°C

0 km/h

Podobne:

Vettel: Wszyscy jesteśmy egoistami


18.07.2010 15:11, autor: Dawid Prokopowicz, wyświetleń: 1157


Sebastian Vettel opowiada o żywocie kierowcy Formuły Jeden oraz o relacjach, jakie wiążą go dziś z Markiem Webberem.


Na łamach magazynu Der Spiegel odnaleźć można zapis ciekawej rozmowy z kierowcą Red Bull Racing, Sebastianem Vettelem. Niemiec podzielił się swoją opinią na temat rywalizacji w Formule Jeden oraz - w mniejszej skali - w samym zespole.

"Priorytetem jest zespół ... [ale] koniec końców, na czele stawki znajduje się tylko jeden, najszybszy kierowca. Każdy kierowca jest egoistą, ponieważ jeśli nim nie będzie, w Formule Jeden nie odniesie sukcesu."
"Partner z zespołu jest pierwszym [rywalem], którego chce się pokonać, ponieważ dysponuje tym samym wyposażeniem, co ty."
"Pracujemy razem [z Webberem] w pewnych obszarach, aby zespół mógł iść naprzód i by samochód podlegał ciągłemu rozwojowi. Ale poza tym każdym z nas skupia się na sobie i szuka własnej przewagi [nad drugim]."
"Nie czerpię radości z bycia współuczestnikiem.. Potrzebuję tej autoafirmacji, że jestem lepszy niż pozostali." [S. Vettel]


13 głosów, średnia: 5.85/10
Jeszcze nie zagłosowałeś.
Nakarm glodne dziecko - wejdź na strone www.Pajacyk.pl

Wasze komentarze (4)

Dodaj komentarz
JUR [komentarzy: 1316] / 2010-07-19 01:05:37
Nooo... i dziewczę nic nie zrozumiało. Troche szkoda. Mark świetny, kierowca, zespołu nie stać popierać... ależ to właśnie tymi słowami zaprzeczałaś mojej opinii, która jest własnie taka. Bo Mark jest świetny i nie stać zespołu , aleee, spróbowali i post factum okazało się błędem. Wokół Marka była zawsze czysta atmosfera, po prostu się nie stawiał, wcześniej miał słabsą formę po wypadku, myślał nawet o przerwaniu kariery. Został i był kordialny, więc prędzej Newey z Helmutem spodziewaliby się śniegu na Saharze, niż tak radykalnego zwrotu Marka, uwarunkowanego lepszą własną formą, zbliżajacym się końcem współpracy oraz najszybszą maszyną w tym sezonie w jednym miejscu i czasie. Webber postanowił widocznie nie powielać wzorca Rubensa, który wcześniej nie zdobywszy tytułu, obecnie nie ma szans, czego nie wzięto pod uwagę. Nie, o Vettelu nie napisałem nic krytycznego, z czego mogłabyś wyciągnąć taki wniosek. On jest w trybach tej samej maszyny, co Mark, wreszcie - to nie on zażyczył sobie skrzydła z Marka maszyny. Ktoś zrobił im obu "niedźwiedzią przysługę. Ktoś popełnił błąd wobec nich obu oraz wobec interesu zespołu, będąc jednocześnie przeświadczonym o słuszności podjętego kroku. Popełniłaś więc mały błąd w ocenie uznając: krytykuje Red Bull = krytykuje Vettela. A ja nawet nie krytykowałem Red Bull :), wskazałem na pewne mechanizmy, które imo postawiły Red Bull w takiej sytuacji - media i fani niemieckojęzyczni w tym roku chcą niemieckiego MŚ, a Schumacher w Mercedesie tego im nie da. Kto pozwoli na wyłączony RTL i zalegajacy Bild na regałach w nakładzie 10 mln egzemplarzy, jeśli spadnie jeszcze bardziej zainteresowanie F! w Niemczech i Austrii? Bo że spadło już, jest faktem. A lepszy i tak wygra, mam typ, zrobi to bez względu na życzenia, subiektywny ranking, bądź brak tychże :) cytuj
7100immarlena [komentarzy: 2437] / 2010-07-18 22:47:22
Prawda, cała prawda i tylko prawda. Oczywiście całkowite skupienie się na sobie jest niebezpieczne. Należy utrzymać równowagę pomiędzy interesem zespołu, a własną korzyścią. Celem zespołu powinien być egalitaryzm i zapewnienie kierowcom odpowiedniej atmosfery. W takim układzie będą mogli wyzwolić potencjał i w zależności od charakterów mniej lub bardziej, jednak zdrowo rywalizować. W sytuacji, gdy przegrywa się z partnerem niedosyt jest wyjątkowo dotkliwy, dlatego tak ważne jest utrzymanie poprawnych relacji. @JUR, nieco przesadzasz z przegraną pozycją Webbera. Gdybym nie miała własnej opinii na temat Sebastiana, po przeczytaniu Twojej wypowiedzi pomyślałabym, że to potwór z fabryki zombie, który najchętniej usadziłby partnera na rowerze. Mark to świetny, doświadczony kierowca, który wiele wnosi do zespołu, ale przede wszystkim potrafi o siebie zadbać. Owszem, to wszystko o sponsorach, oglądalności etc. jest prawdą, ale teraz, kiedy szansa na mistrzostwo RBR jest bardziej realna niż kiedykolwiek, a Webber jest mimo wszystko bliżej, nie mogą sobie pozwolić na faworyzowanie Seba. To byłoby wbrew logice, pomijając już nawet kwestię tego, że sytuacja, jaka miała miejsce na Silverstone raczej nie zjednała mu zwolenników (choć ja i tak twierdzę, że to nie było żadne faworyzowanie). Teraz wszyscy będą się bacznie przyglądać posunięciom Hornera, a jeżeli ten chce poprawić wizerunek zespołu będzie musiał zatkać uszy na podszepty Helmuta Marko i po prostu pozwolić wygrać lepszemu. Oby tak się stało, tym bardziej, że mam jasno sprecyzowany pogląd na to, kto jest lepszy, najlepszy. Poza tym, schodząc z tematu, Vettel i Porsche Type 804:
http://www.youtube.com/watch?v=EkVdiMgYL...

cytuj
7219grzeczny [komentarzy: 805] / 2010-07-18 21:48:59
czyli co, Marka zatrudnili celem pożarcia Go - został karmą dla zespołu i udziałowców RedBulla? Starszy i "nie nasz", na tyle dobry, że podrzuci punkty dla zespołu, bardziej uległy przez to i wykonujący zalecenia bez szemrania... Ale coś się stało nie tak, Mark wkurzył się, bezczelnie zarządał dla siebie większy kawałek tortu! Czyżby zalecenie Flavio? Wina Newey-a? Newey-a, ponieważ skonstruował za szybki bolid? Flavio, ponieważ dostrzegł w swoim chłopaku coś, czego nie można się pozbywać tylko dlatego, że jest traktowany inaczej, bo nie jest Niemcem?Być może kryzys wymusił na szefostwie realizowanie innej ścieżli jeżeli chodzi o media, reklamę, sprzedaż produktów tej lub innej marki. Naturalnym jest stawianie na młodych, zdolnych, kreujących "dym", który to dym powoduje zwiększenie sprzedaży - czy to produktu konsumpcji ogólnej, czy konsumpcji medialnej. Pozdr. cytuj
JUR [komentarzy: 1316] / 2010-07-18 17:00:22
Są, to nie ulega wątpliwości i każdy broni swojego. Webber broni ostatniej bodaj szansy na tytuł, której nigdy tak blisko nie był. Vettel broni swojego. Są jednak jeszcze pewne zależności zewnętrzne, nadzędne. I teraz - który z kierowców jest bliżej, którego kierowcy dążenenie pokrywa się z tym(i) nadrzędnym(i)? W pewnym stopniu odpowiada pośrednio za to tegoroczna sytuacja. Wrócił Kaiser i Mercedes. W01 nie ma wystartczająco mocnej pozycji, jak Ferrari - kiedyś, więc Schumacher formą, tupetem i sztuczkami nie wróci do starych czasów. Nie ma maszyny, a z w/w cech pozostał tupet, fizjologia jest nieubłagana. W Europie ponad 100 mln ludzi to niemieckojęzyczni Europejczycy. I jeśli nie Mercedes z Schumacherem, to niestety (dla Marka) Red Bull z Vettelem daje oglądalnosć RTL, poczytność Bilda i wpływy z reklam. Zespół zaś stąpa po kruchym lodzie, bo wybrać do wsparcia kierowcę - to dla nich zostać ze sponsorami, lub nie, może nawet Vettel rozczarowany mógłby chcieć odejść. Dla Red Bulla - to dać poczytność, oglądalnośc i wpływy z reklam niemieckojęzycznym mediom, lub nie dać, zależnie od wyboru promowanego kierowcy. Mark jest więc w zespole na przegranej pozycji. Nie oznacza to, że Kangurowi sie może nie udać, na Silverstone pokazał, że umie wbrew trendom teamu bronić swojego interesu - wygrał będąc na przegranej pozycji i dzięki niemu zespół nie stracił wiele. I rzecz jasna ma prawo chcieć zawalczyć swoje, nawet, jeśli owo "swoje" jest tak rozbieżne z zespołowym. Ta sama rola niestety czeka na następcę Marka do odegrania w RBR. Horner, czy Marko, czy ktokolwiek z zespołu mże sobie oficjalnie snuć opowieści z mchu i paproci dla pospólstwa, ale niczego to nie zmieni. cytuj
© 2012 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: