HRT atrakcją końca sezonu
24.08.2010 15:39, autor: MOBEX, wyświetleń: 1115
Ani na początku sezonu, ani nawet do niedawna trudno było spodziewać się, że uznawany za najsłabszy w tegorocznej stawce zespół HRT wywoła tak duże zainteresowanie mediów, obserwatorów i fanów Formuły.
Hispania Racing Team z wielkim trudem dostał się na tegoroczną siatkę startową. W ostatniej chwili zespół przed finansową katastrofą uratował Jose Ramon Carabante. Wcześniej, Adrian Campos musiał przezwyciężyć szereg trudności - niezapłacone Dallarze rachunki wymusiły zastaw na mieniu zespołu nawet w czasie GP Bahrajnu.
Te wydarzenia stały się przyczyną dalszych trudności, z którymi team boryka się do chwili obecnej. Przede wszystkim została podważona wiarygodność zespołu, co stało się przeszkodą w zdobywaniu sponsorów, mogących wpłynąć na rozwój konstrukcji w czasie sezonu. Brak zasobniejszego portfela stał się przeszkodą w dostępie do lepszej kadry i technologii. Rozwiązaniem pośrednim okazał się wybór Sakona Yamamoto jako jednego z kierowców: pod względem możliwości prezentującego się niezbyt interesująco, jednak posiadającego niewątpliwą wartość dla zespołu - przyniósł pieniądze.
Zbliża się jednak - powoli, ale nieubłaganie - koniec debiutanckiego sezonu. HRT zajmuje przedostatnią pozycję w rankingach, nie czyniąc zauważalnego postępu w rozwoju. Co więcej, hiszpański zespół spotyka się z coraz częstszą krytyką ze strony władz F1. Nie dość, że nie ma pełnej gwarancji startów w przyszłym roku, to istnieje zagrożenie, że nie będzie zespołowi dane doczekać w stawce końca obecnego.
Wydaje się, że HRT podjął wielokierunkowe działania w celu zapewnienia sobie bytu pośród przyszłorocznej stawki. Trwają negocjacje z Toyotą, ich przedmiotem jest zakup ubiegłorocznego modelu TF110. Gdyby udało się negocjacje doprowadzić do pomyślnego zakończenia, po pracach adaptacyjnych [zmiana podwójnego dyfuzora, przystosowanie do KERS i wdrożenie ruchomego skrzydła], HRT mógłby liczyć na awans pośród przyszłorocznych rywali.
Toyota jest jednak ostrożna, a sekret tej ostrożność leży w finansach hiszpańskiego zespołu. HRT, aby móc w 2011 wystartować z TF110, szuka rozwiązania dla swoich finansowych trudności. Rozwiązaniem problemu mogłaby być fuzja z innym starającym się o starty w przyszłorocznej F1 zespołem - rozmawia więc z Epsilon Euskadi.
Jednak starty Epsilon Euskadi w przyszłym sezonie również stoją pod znakiem zapytania. Przeszkodą wydają się być nie tylko krążące sprzeciwy wobec zbyt liczebnej stawki, ale przede wszystkim niewiadoma kondycja pojawiającego się zespołu. Osiągając porozumienie z HRT w sprawie połączenia sił, Epsilon Euskadi mógłby wybrać mniej ryzykowną drogę do startów w F1, jednocześnie wspólnymi siłami przejmując projekt Toyoty. W tej grze każdy ma szansę, nie wyłączając Toyoty, a ważna okaże się obrana przez zainteresowane strony taktyka.
12 głosów, średnia: 5.5/10
Jeszcze nie zagłosowałeś.