Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

GP Australii 2017-03-26
f1 - GP Australii
Pochmurno

18°C

26 km/h

Tłumacz

Podobne:

Skomentuj

Pożegnanie z Turcją

Udostępnij na Facebook
30.04.2011 08:00, autor: Michał Dończyk, wyświetleń: 2657
Niezwykły tor, a na nim niecodzienne pojedynki kierowców. Tak w skrócie można opisać sześć lat historii obiektu Istanbul Park. Historia, która najprawdopodobniej dobiega końca, bowiem Bernie Ecclestone nie doszedł do porozumienia z organizatorami tureckiego wyścigu w kwestii wysokości opłaty związanej z goszczeniem zawodników Formuły 1 w następnych sezonach.
Nowoczesny obiekt Istanbul Park jest projektem niemieckiego architekta Hermanna Tilke odpowiedzialnego również za budowę innych torów Formuły 1 m.in. w Malezji, Bahrajnie czy Chinach. Tilkemu, krytykowanemu za tworzenie nudnych torów, na których zawodnicy nie są w stanie dokonywać manewrów wyprzedzania tym razem udało się wymyślić unikalne dzieło. Istanbul Park przez lata był jedynym w kalendarzu F1 obok Interlagos torem charakteryzującym się kierunkiem jazdy przeciwnym do wskazówek zegara. Obecnie tego typu areny znajdują się jeszcze w Korei Południowej oraz Abu Zabi. Jednak to nie ta kwestia świadczy o wyjątkowości tureckiego obiektu. Powód do zachwytu stanowi zakręt numer 8. Długi wiraż składa się z czterech łuków, który zawodnicy pokonują z prędkością przekraczającą 260 km/h. Jest to jedna z najszybszych sekwencji zakrętów w F1. Podczas przejazdu przez popularną „ósemkę”, który trwa prawie 8 sekund kierowcy poddawani są przeciążeniom wynoszącym nawet 5G. Z trudem wytrzymują fizyczne obciążenia związane z  pokonywaniem zakrętu – w Grand Prix powtarzają go, aż 58 razy. Niektórzy z nich na czas wyścigowego weekendu mają w swoich bolidach zamontowane oparcia z prawej strony kokpitu, aby nie nadwerężać mięśni szyi. Jednak „8” stanowi problem nie tylko dla ciał kierowców – Wyścig w Turcji jest ogromnym wyzwaniem. Musisz jechać tutaj agresywnie, aby uzyskiwać jak najlepsze czasy okrążeń jednocześnie dbając o stan ogumienia. Jeżeli dociśniesz za mocno, zwłaszcza na zakręcie numer osiem, twoje opony na tym ucierpią– twierdzi reprezentant McLarena Lewis Hamilton, który zwyciężył tutaj przed rokiem.

HAT TRICK

Pierwszy triumf również należał do kierowcy teamu z Woking. Został nim Kimi Raikkonen w 2005 roku - Fin obecnie startuje z Rajdowych Mistrzostwach Świata (WRC).  Kolejne edycje wyścigów na Istanbul Park stały pod znakiem dominacji Brazylijczyka Felipe Massy. Zawodnik Ferrari wygrywał w mieście znajdującym się nad cieśniną bosforską w latach 2006-2008 uprzednio zawsze zdobywając w kwalifikacjach pierwsze pole startowe. – Fantastycznie jest zdobyć hat trick w Stambule. Może warto byłoby zapytać o turecki paszport. Jazda po tym torze jest niezwykle przyjemna, z wyjątkowym ósmym zakrętem – stwierdził Massa po zwycięstwie w 2008 roku. Jego supremację przerwał rok później Jenson Button. Ówczesny reprezentant teamu Brawn GP zdominował zmagania dojeżdżając do mety przed duetem Webber – Vettel z Red Bulla. – Miałem dziś uśmiech na twarzy podczas każdego okrążenia. Tak dobrze prowadził się samochód. Po ostatnim tankowaniu byłem w stanie odpuścić, aby oszczędzić silnik. Jest to pierwszy przypadek, kiedy samochód był dla mnie absolutnie perfekcyjny i świadomość, jak szybki jest ten bolid znaczy dla zespołu bardzo wiele – mówił Button. Po siódmej eliminacji mistrzostw świata, którą było Grand Prix Turcji miał na koncie, aż sześć zwycięstw. Później nie wygrał ani razu, ale zdołał obronić pierwszą pozycję w klasyfikacji sięgając po tytuł mistrzowski.

WALECZNE DUETY

W czasie zeszłorocznego wyścigu fani Formuły 1 byli świadkami bezprecedensowych pojedynków pomiędzy zawodnikami tych samych ekip, - Red Bulla oraz McLarena - , chociaż do 40 okrążenia Grand Prix nic na to nie wskazywało. Jeszcze na kilkanaście rund przed metą kierowcy teamu powstałego na bazie Jagura mieli przebieg rywalizacji pod kontrolą. Pierwszy był Webber. Drugi Vettel. Kilka sekund za nimi znajdował się duet: Button - Hamilton.
Jednak przed końcem ponad 5 kilometrowej pętli do prowadzącego w stawce Australijczyka zaczął zbliżać się jego młodszy kolega. Jak się okazało ten moment miał mieć decydujący wpływ na losy zmagań. Na dojeździe do zakrętu nr 12 Vettel spróbował wyprzedzić rywala po wewnętrznej, ale gdy zrównał się z drugim bolidem Red Bulla wykonał gwałtowny ruch kierownicą w prawo. Efekt? Obaj zawodnicy wylądowali poza torem. Niemiec nie był w stanie kontynuować rywalizacji. Jego bolid uległ awarii. – Jeśli obejrzycie to w TV... Zobaczycie, co się stało. Nie jestem w najlepszym nastroju. Jechałem po wewnętrznej przed zakrętem. Byłem już z przodu i skupiałem się na punkcie hamowania. Wtedy się do dotknęliśmy. Bolid Marka uderzył w moje tylne prawe koło i straciłem kontrolę. Nie wiele więcej można na ten temat powiedzieć – mówił rozczarowany po zakończeniu rywalizacji Vettel na temat postawy Webbera, któremu ze względu na niewielkie uszkodzenia auta udało się powrócić do walki. Australijczyk po incydencie zjechał do boksu. Mechanicy wymienili w jego konstrukcji zniszczone przednie skrzydło. Rozjuszony zawodnik ruszył w pogoń za czołówką. Zawody zdołał ukończyć na najniższym stopniu podium. – Sebastian miał małą przewagę prędkości, kiedy zjechał do wewnętrznej i jechaliśmy koło w koło. Byłem zaskoczony, kiedy nagle pojawił się obok, ponieważ trzymałem swoją linię jazdy. To zdarzyło się bardzo szybko i oczywiście to wielka strata dla zespołu. Nie był to dla nas idealny dzień – przedstawiał swój kąt widzenia Webber.
Wszystkiemu przyglądał się z niedowierzaniem szef zespołu Christian Horner – Taka sytuacja jest rozczarowaniem dla zespołu. Jedyną rzeczą, jaką zawsze mówię kierowcom jest to, żeby owszem, ścigali się ze sobą, ale żeby zawsze zostawiali sobie miejsce. Dzisiaj tego zabrakło – twierdził zawiedziony Brytyjczyk.

Kilka okrążeń później do bliźniaczej sytuacji doszło między kierowcami teamu z Woking – Buttonem oraz Hamiltonem. Pod koniec 48 rundy zawodnicy zaczęli się wyprzedzać. Na zmianę. Koniec walki nastąpił na początku „kółka” nr 49. Button musiał uznać wyższość Hamiltona, który spokojnie dojechał do mety. Po starciu temperamenty kierowców próbowali ochłodzić inżynierowie teamu przekazując informację zawodnikom – Oszczędzajcie paliwo i opony. Najważniejsze, żebyście dojechali do mety –.

Niestety tego typu pojedynki w następnych latach najprawdopodobniej nie będą miały prawa bytu, przynajmniej nie na torze Istanbul Park.



Wasze komentarze (6) Dodaj komentarz
22357GrzesiekF1 [komentarzy: 1110] / 2013-03-15 08:28:20
BARDZO TĘSKNIE ZA GP TURCJI ;c cytuj
140morfik14 [komentarzy: 14] / 2011-05-01 21:04:12
immarlena: HornyHorner byłby zawiedziony, gdyby dowiedział się, że jest Austriakiem
A tutaj chodzi o Christiana Hornera ???
Tego twórcy potegi red-bulla ??? cytuj
1177piotr19 [komentarzy: 2098] / 2011-05-01 16:47:51
immarlena: [...] a dokładniej Anglikiem
A bardziej dokładnej Warwickshire. cytuj
7100immarlena [komentarzy: 2447] / 2011-04-30 16:54:39
wika1993: Akurat tutaj muszę zgodzić się z @immarleną - Horner chyba nie jest Austriakiem, a Brytyjczykiem.
a dokładniej Anglikiem cytuj
wika1993 [komentarzy: 225] / 2011-04-30 14:26:49
Akurat tutaj muszę zgodzić się z @immarleną - Horner chyba nie jest Austriakiem, a Brytyjczykiem. cytuj
7100immarlena [komentarzy: 2447] / 2011-04-30 14:05:38
HornyHorner byłby zawiedziony, gdyby dowiedział się, że jest Austriakiem cytuj
Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: