Zaledwie kilka miesięcy temu dyrektor FIA ds. bolidów jednomiejscowych, Nikolas Tombazis, wydał stanowcze ostrzeżenie, dając jasno do zrozumienia zespołom, że FIA nie zamierza tolerować ukrytych sztuczek regulaminowych przed rewolucyjnym sezonem 2026. Teraz, gdy plotki nabierają mocy, wydaje się, że niektórzy giganci, w tym Mercedes i Red Bull Powertrains, mogą stanąć przed ogniem FIA z powodu rzekomej luki w przepisach technicznych dotyczących sprężania.

Czy FIA przegapiła lukę? Twarde słowa Tombazisa kontra termiczna ekspansja
Formuła 1 stoi u progu gigantycznej rewolucji regulacyjnej w 2026 roku, co już samo w sobie gwarantuje przetasowanie stawki. Jednak atmosfera wokół testów jednostek napędowych staje się coraz gęstsza. Plotki, które pojawiły się w ostatnich godzinach, sugerują, że Mercedes i Red Bull Powertrains mogą być na celowniku FIA w kontekście potencjalnego nadużycia nowych przepisów dotyczących stopnia sprężania, które mają spaść z 18:1 do 16:1.
Sedno problemu tkwi w metodologii przeprowadzania testów zgodności. Jak się okazuje, bieżące testy przeprowadzane są w statycznych warunkach, przy zimnym silniku. To stwarza kuszącą furtkę dla inżynierów: wykorzystanie zjawiska ekspansji termicznej, gdy jednostka napędowa osiągnie swoją docelową temperaturę roboczą. Taka „ukryta” optymalizacja może zapewnić cenne ułamki sekundy na okrążeniu, a w F1 to często różnica pomiędzy złotem a przeciętnością.
Pamiętajmy o wcześniejszych deklaracjach samego Nikolas Tombazisa. Zaledwie kilka miesięcy temu, Grek podkreślał, że podejście FIA jest inne niż w przeszłości, mające na celu zdławienie prób obchodzenia zasad w zarodku. W wywiadzie dla mediów Tombazis kategorycznie stwierdził:
„Daliśmy jasno do zrozumienia zespołom, że nie będziemy tolerować nikogo, kto wykorzystuje luki w przepisach, które ukryli przed nami”.
Co więcej, stanowisko FIA wydaje się bezkompromisowe w kwestii interpretacji:
„Jeśli zespół przedstawiłby rozwiązanie oparte na pewnej interpretacji zasad bez skonsultowania się z nami, nigdy byśmy ich nie wysłuchali. Jeśli ktoś opracował koncepcję opartą na dwuznacznej interpretacji 50 na 50, byłoby to samobójstwo dla tego zespołu”.
Jeśli plotki o wykorzystaniu ekspansji termicznej do obejścia limitu sprężania okażą się prawdą, FIA stanie przed dylematem: czy rzeczywiście nie udało im się przewidzieć tak fundamentalnego efektu fizycznego, czy też zespoły celowo zignorowały ostrzeżenia, licząc na własną interpretację reguł. Taka sytuacja byłaby zdecydowanie nie na rękę władzom sportu, które chcą zachować wiarygodność przed wdrożeniem tak radykalnych zmian technicznych.
Byki na krawędzi: Red Bull stawia wszystko na własny silnik, a tu iskra podejrzeń
Dla Red Bulla rok 2026 to absolutny przełom. Po dwóch dekadach korzystania z jednostek napędowych Renault, a następnie Hondy, zespół z Milton Keynes przechodzi na produkcję własnego silnika z nominalnym wsparciem technicznym Forda. To największy techniczny hazard w historii ich ery w Formule 1. Czyżby dążenie do pełnej niezależności doprowadziło ich do zbyt dalekiego zanurzenia się w szarej strefie regulaminu?
Z drugiej strony, menedżer Maxa Verstappena, Raymond Vermeulen, zdaje się być optymistycznie nastawiony, słysząc „dobre rzeczy” na temat przyszłej jednostki napędowej.
Raymond Vermeulen twierdzi, że słyszał już „dobre rzeczy” na temat jednostki napędowej na przyszły sezon.
Optymizm ten może wynikać właśnie z rzekomego znalezienia wydajnościowego remedium, na przykład dzięki manipulacji parametrami termicznymi, co jest obecnie przedmiotem dochodzenia. Jeśli Red Bull – lub jakikolwiek inny zespół – zostanie przyłapany na ukrywaniu takiego rozwiązania, konsekwencje mogą być drastyczne, uderzając w ich ambitny projekt napędowy, zanim ten zdąży się na dobre rozkręcić.
Czy inżynierskie geniusze z Brackley i Milton Keynes znowu wyprzedzili epokę?
W kontekście potencjalnej luki, Mercedes i Red Bull Powertrains stanowią dwa najbardziej intrygujące przypadki. Mercedes, od lat znany z mistrzowskiego podejścia do regulaminów, zawsze potrafił maksymalnie wykorzystać luki, zanim FIA zdążyła zareagować. Red Bull, z kolei, testuje swoją nową wiedzę w momencie wprowadzania całkowicie nowego konceptu, co daje im unikalne pole do popisu.
Cała ta sytuacja przypomina klasyczny pojedynek na szachy między inżynierami zespołów a technicznym departamentem FIA. Zespoły pchają granicę dopuszczalnego do samego skraju, a FIA próbuje stworzyć przepisy tak szczelne, by wyeliminować niepożądaną „kreatywność”. Ostrzeżenie Tombazisa było sygnałem ostrzegawczym skierowanym do wszystkich, by nie bawić się w półśrodki. Jeżeli jednak Mercedes i Red Bull znaleźli sposób na to, by statyczny test nie odzwierciedlał rzeczywistej wydajności silnika po rozgrzaniu, może to oznaczać, że nadchodzący sezon 2026 będzie kontynuacją epoki, którą FIA próbowała zakończyć: epoki maksymalnie zaawansowanej, często czerpiącej z niejasności reguł. Czas pokaże, czy te podejrzenia okażą się tylko szumem informacyjnym, czy realnym zagrożeniem dla integralności nowych przepisów.