Wygląda na to, że Fernando Alonso ma już dość AMR25 i z niecierpliwością wyczekuje końca sezonu, by rzucić się w wir zmian związanych z rokiem 2026. Po kolejnym rozczarowującym występie w Las Vegas, dwukrotny mistrz świata wyraźnie sygnalizuje, że obecna maszyna to dla niego już tylko formalność. Czy ten sentyment wpłynie na jego ostatnie starty, zanim nadejdzie era nowych regulaminów i potencjalnych trzęsień ziemi w ekipie Aston Martina?

Alonso: Dwa ostatnie wyścigi jako celebracja pożegnania z AMR25
Po Grand Prix Las Vegas, gdzie Fernando Alonso, mimo problemów, ostatecznie awansował na jedenaste miejsce po dyskwalifikacji bolidów McLarena, atmosfera wokół Hiszpana wydaje się dziwnie pogodzona, a jednocześnie pełna oczekiwania na to, co ma nadejść. Dwukrotny czempion świata traktuje nadchodzące rundy w Katarze i Abu Zabi nie jako ostatnią szansę na spektakularny wynik, lecz jako symboliczną fetę.
Swoje odczucia odnośnie ostatnich wyścigów Alonso skwitował radiowo dla DAZN w bardzo dosłowny sposób:
„Traktuję to jako dwa wyścigi celebracyjne, też dlatego, że nie będziemy już jeździć tym samochodem, więc z tego powodu musi to być celebracja.”
Ten komentarz nie pozostawia złudzeń co do jego emocjonalnego zaangażowania w obecną konfigurację AMR25. Dwa ostatnie GP roku stanowią dla niego pewnego rodzaju zamknięcie rozdziału. Katar, z formułą Sprintu, wymuszającą błyskawiczne decyzje po zaledwie jednej sesji treningowej, to test logistyczny i psychologiczny. Następnie Abu Zabi, tradycyjnie punkt zbiegu wszystkich kontraktów i pożegnań, jawi mu się jako zasłużona chwila wytchnienia. Dla Alonso jest to jasny sygnał — priorytetem staje się projekt 2026, kiedy przepisy nakazują radykalne przemodelowanie samochodów, co teoretycznie daje szansę na ponowne włączenie się do walki o najwyższe laury.
Fotele się trzęsą: Czy Christian Horner wyląduje w Aston Martinie?
Tymczasem, podczas gdy Fernando Alonso już odlicza dni do końca ery AMR25, za kulisami Aston Martina dzieją się rzeczy, które mogą kompletnie zmienić krajobraz tego zespołu. W cieniu rozczarowujących wyników, które dotknęły Lawrence’a Strolla, pojawiły się doniesienia o poważnych zmianach personalnych.
Mówi się, że ekipa z Silverstone rozstała się z dyrektorem technicznym Andym Cowellem, jednym z architektów sukcesów Mercedesa w erze hybrydowej. Cowell dołączył do Aston Martina pod koniec 2024 roku, obejmując rolę CEO, a z początkiem obecnego sezonu wszedł w buty szefa zespołu, zastępując Mike’a Kraka. To prawdziwy trzęsienie ziemi.
W kontekście opuszczonego stanowiska, media już spekulują, kogo Lawrence Stroll mógłby upatrzyć sobie na nowego lidera. Na liście potencjalnych kandydatów pojawiały się nazwiska takie jak Andreas Seidl, lecz największe poruszenie wywołało wymienienie Juliana Hornera.
Horner, postać ikoniczna dla Red Bull Racing, który został odsunięty od swoich obowiązków przed Grand Prix Belgii, wciąż formalnie związany jest z obecnym pracodawcą, co wymusza na nim rygorystyczny okres „gardening leave”. To oznacza, że ewentualne dołączenie do nowego pracodawcy byłoby możliwe dopiero w połowie 2026 roku. Czy to właśnie wtedy Aston Martin, już w pełni przeprojektowany pod nowe regulacje, miałby zaoferować mu tron i wizję, która przekonałaby Alonso do pozostania w zespole na dłużej? To pytanie, które zaprząta głowy analitykom F1.
Nie tylko kierowcy zmieniają otoczenie – Paddock żyje plotkami!
Świat Formuły 1 to nie tylko czasy okrążeń i strategii, ale nieustająca machina plotek, zmian i mediów. Nawet jeśli Alonso czeka na rok 2026, to bieżące wydarzenia w padoku zdają się przyspieszać, napędzone niestabilnością w niektórych ekipach. Sytuacja w Aston Martinie to tylko wierzchołek góry lodowej i dowód na to, jak szybko zmieniają się priorytety po sezonie, który nie przyniósł oczekiwanych triumfów.
Dla tych, którzy chcą śledzić puls Formuły 1 na bieżąco, pomimo ostatnich nerwowych GP, warto zanurzyć się w najświeższe aktualizacje. Paddock F1 to miejsce, gdzie decyzje zapadają na długo przed oficjalnymi komunikatami, a każdy ruch kierowniczy czy zmiana w zarządzie zwiastuje lawinę konsekwencji sportowych.