Fernando Alonso, legendarny kierowca Formuły 1, po emocjonującym weekendzie w Barcelonie, wyjaśniał, że jego występ może być ostatnim na hiszpańskiej ziemi. Po rozczarowującym wyścigu, w którym nie zdołał dojechać do mety, nie krył wzruszenia, zwracając uwagę na niesamowitą atmosferę, jaką stworzyli mu kibice. Co czeka Alonso i Aston Martin w nadchodzących wyścigach?
Chwila pożegnania w Barcelonie
Alonso rozpoczął weekend z jasnym przesłaniem: „To będzie specjalny weekend, prawdopodobnie mój ostatni wyścig w Barcelonie w Formule 1, więc chciałem podziękować wszystkim.” Niestety, nadzieje na dobry wynik zostały szybko rozwiane. Kierowca teamu Aston Martin nie zdołał zakwalifikować się do wyścigu w lepszej pozycji, kończąc ostatnią rundę eliminacji na ostatnim miejscu. Takiego wyniku nie pamiętał od GP Wielkiej Brytanii w 2024 roku, gdy to został wyprzedzony przez swojego partnera zespołowego, Lance’a Strolla.
W niedzielnym wyścigu Alonso z dalszej pozycji zyskując trudności, gdy jego zespół podjął decyzję o starcie z pit lane, decydując się na wymianę komponentów — energii i MGU-K. Niestety, na 40. okrążeniu przyszła kolejna nieszczęśliwa chwila, gdy jego samochód AMR26 zatrzymał się z powodu awarii baterii, co uniemożliwiło mu dalszą rywalizację. W rozmowie z mediami stwierdził: „Inżynier nawiązał łączność radiową, mówiąc mi, żebym zatrzymał samochód i wysiadł. Wygląda na to, że to problem z ERS, gdy musisz opuścić samochód. Tak, to na pewno bateria.”
Czy Aston Martin da radę?
Pomimo rozczarowującego weekendu, Alonso znalazł pozytywne aspekty w relacji z hiszpańskimi kibicami. „To była najlepsza część weekendu,” mówił, podkreślając entuzjazm i wsparcie, jakie czuł ze strony fanów. „Było niesamowicie emocjonalnie, może to ostatnia okazja, by wystartować w Barcelonie. Cieszyłem się każdą chwilą, mimo że nie dostarczyliśmy kibicom wyników, na jakie zasługiwali.”
Refleksyjnie podchodząc do przyszłości swojego zespołu, Alonso wyraził nadzieję na poprawę sytuacji: „Musimy trzymać się razem. Ten punkt w Monako pokazuje, że się nie poddajemy. Nawet jeśli byliśmy na końcu stawki, zdołaliśmy zakończyć wyścig i wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, jak na przykład w przypadku wirtualnych samochodów bezpieczeństwa.”
Jak dodał, „Potrzebujemy wyników w drugiej części sezonu. Musimy zobaczyć niektóre z aktualizacji, które sprawią, że samochód będzie szybszy. W ostatnich latach niektóre z ulepszeń nie uczyniły samochodu tak szybkim, jak chcieliśmy, dlatego mamy nadzieję na lepsze rezultaty w tej kwestii.”
W miarę zbliżania się do końca sezonu, oczy wszystkich kierowców, w tym Alonso, są utkwione w nadchodzących wyścigach. Czy Aston Martin znajdzie sposób na wyjście z kryzysu? Czas pokaże, a kibice z pewnością będą śledzić każdy ruch swojego ulubieńca z zapartym tchem.