Amerykańskie talenty w europejskich singlach – to zawsze gorący temat. Colton Herta, weteran IndyCar w wieku zaledwie 25 lat, postanowił rzucić wszystko i wrócić do korzeni wyścigów jednomiejscowych, celując prosto w Formułę 1. Ta zaskakująca zmiana kursu dla kierowcy związanego z Cadillaciem rodzi pytania: czy to powrót do podstaw, czy może desperacki krok, by w końcu zaistnieć w F1?

„Powrót do szkoły”: Herta z pokorą o wyzwaniu Formuły 2
Decyzja Coltona Herty o przejściu z amerykańskiego IndyCar do europejskiej Formuły 2 w barwach Hitech GP jest odważna, by nie powiedzieć ryzykowna. Po ośmiu latach ścigania się na owalach i trudnych ulicznych torach Ameryki, Herta musi na nowo opanować zupełnie inną filozofię wyścigową. Kierowca, który ma już na koncie role testowe w ekipach F1 i status kierowcy testowego Cadillac’a (który wkrótce dołączy do stawki F1), sam przyznaje, że czeka go intensywna nauka.
Jak sam wyznał Jamesowi Hinchcliffe’owi dla F1 TV, ten krok to dla niego wręcz:
„It’s back to school, It’s back to learning a lot of basics”
To nie jest typowe dla gwiazdy, która wygrała wyścigi IndyCar – to rezygnacja z komfortu bycia na szczycie jednej serii na rzecz budowania wszystkiego od nowa. Herta podkreśla, że bolidy jednomiejscowe, mimo zewnętrznego podobieństwa, drastycznie się różnią. Formuła 2 to zupełnie inna bestia inżynieryjna, zwłaszcza jeśli chodzi o zarządzanie ogumieniem.
„It’s back to basics – try to learn how I need to brake, how I need to get off the brake and back to throttle, managing the Pirelli tire, which are very different to our Firestones in IndyCar.”
Dla kogoś, kto przez lata szlifował intuicję na Firestone’ach, przejście na Pirelli – kluczowe dla zrozumienia wyścigów juniorskich, a później F1 – będzie prawdziwym testem adaptacyjnym. To nie tylko kwestia stylu jazdy, ale fundamentalnej zmiany w mechanice działania bolidu.
Przepustka do F1: Super Licencja i powrót do korzeni
Cel jest jeden i niepodlegający dyskusji: miejsce w Formule 1. Ściganie się w F2, zwłaszcza z realnymi szansami na zwycięstwa, to jedyna droga do zgromadzenia niezbędnych punktów Super Licencji FIA. W tym kontekście sezon 2025 będzie dla 25-letniego Amerykanina absolutnie kluczowy. Ma komfort pewnego zaplecza – Cadillac go wspiera jako kierowca testowy – ale fotel w bolidzie F1 nie czeka na nikogo. Jeśli Herta nie zdobędzie punktów i nie pokaże tempa, to marzenie o Grove czy Maranello może szybko zbladnąć.
Choć Herta ma za sobą doświadczenie z bolidów F3 i F4, to Formuła 2 jest ostatnim, najbardziej brutalnym przystankiem przed F1. To kategoria, gdzie różnica między solidnym kierowcą a przyszłą gwiazdą jest mierzona w milisekundach, a każdy błąd jest natychmiast karany.
„There’s a lot of new stuff, but I’m excited for it. There’s a lot of stuff that’s going to be new for me next year, but there’s a lot of stuff that I remember from my F3 days and my F4 days. It’s going to be exciting. It’s a big programme.”
Ta ekscytacja, zmieszana z koniecznością opanowania „podstaw”, sugeruje, że Herta traktuje ten sezon jako inwestycję, a nie powtórkę z kariery.
Pato O’Ward stawia na kolegę: Czy Amerykanin podbije Europę?
W świecie motorsportu, zwłaszcza w USA, uwaga skupia się również na tym, co na temat tej nagłej zmiany myśli czołówka IndyCar. Pato O’Ward, rezerwowy kierowca McLarena w F1 i od lat rywalizujący z Hertą, wyraża jasne poparcie dla ambitnego projektu kolegi. O’Ward, który sam przymierzał się do przejścia „na drugą stronę Atlantyku”, zdaje sobie sprawę z presji, jaką poniesie Herta.
Jeśli Amerykanin zdoła przebrnąć przez europejskie formuły, presja na niego będzie ogromna – nie tylko jako kierowca, ale jako potencjalny symbol powrotu amerykańskiej siły w Formule 1, obok takich postaci jak Logan Sargeant. O’Ward uważa, że Herta ma realne szanse na fotel w F1, ale Europa nie wybacza błędów i braku przygotowania. Będzie to z pewnością wyścig z czasem, aby Herta nie tylko dogonił europejską konkurencję, ale ją prześcignął, zanim Cadillac formalnie wejdzie na scenę F1.