Gorączka weekendu w Brazylii najwyraźniej uderzyła do głowy nie tylko kierowcom na torze, ale i ekspertom komentującym zza kulis. Po dramatycznym debiucie Gabriela Bortoleto, padły słowa, które wywołały burzę, zmuszając nawet austriackiego nadawcę do przeprosin. Sprawa jest poważna, bo dotyczy nie tylko etykiety, ale i szacunku dla rodzin sportowców na najwyższym światowym poziomie.

Skandal po debiucie Bortoleto: Tost atakuje matki
Debiut Gabriela Bortoleto na domowym gruncie, podczas Grand Prix Brazylii, od samego początku nie układał się po jego myśli. Młody Brazylijczyk, w swoim pierwszym podejściu do tego prestiżowego wyścigu, zaliczył gigantyczny wypadek podczas Sprintu – przeciążenia rzędu 91G niemal zakończyły jego weekend, a Sauber C45 wyglądał, jakby przejechał przez prasę hydrauliczną, co wykluczyło go z kwalifikacji.
Kiedy nadeszła właściwa niedziela, Bortoleto próbował odrobić straty, ale starcie z Lance’em Strollem na pierwszym okrążeniu ostatecznie pogrzebało jego nadzieje na dobry wynik, kończąc wyścig przedwcześnie. Po tym DNF, kamery naturalnie skierowały się na reakcję rodziny młodego kierowcy. I tu na scenę wkroczył Franz Tost, były szef AlphaTauri, którego komentarz w austriackim ORF wywołał lawinę krytyki.
W trakcie relacji, na widok zdenerwowanej rodziny, Tost rzucił w eter:
„He’s in the learning phase. The mums don’t need to look so stupid, it’s completely normal.”
Tłumacząc zgrabnie, zasugerował, że matki wpadające w panikę po wypadku syna wyglądają „głupio”, choć jest to „zgodne z normą”. To, co miało być ironicznym wtrąceniem, okazało się strzałem w stopę i dowodem na kompletną ignorancję wobec emocji towarzyszących sportom motorowym, zwłaszcza na poziomie Formuły 1.
ORF pożałował i obiecuje poprawę: Koniec z nieodpowiednimi uwagami
Reakcja na słowa Tosta była natychmiastowa i bezlitosna. W erze mediów społecznościowych tego typu gafy szybko stają się wiralem, a etykieta w publicznej telewizji musi być na najwyższym poziomie. Austriacki nadawca, ORF, nie miał wyboru i musiał wydać oficjalne oświadczenie, w którym zadośćuczynił za wypadek komunikacyjny.
ORF przyznał się do błędu, podkreślając, że słowa te padły w ferworze „gorącej” fazy wyścigu, ale to żadne usprawiedliwienie:
„During the co-commentary of the Formula 1 Brazilian Grand Prix, in the hectic start phase, when Gabriel Bortoleto’s mother and family were visible in the live broadcast after his crash, an unacceptable statement was unfortunately made, for which we sincerely apologise,” it began.
Stacja posunęła się dalej, obiecując konkretne działania:
„The expression and choice of words were completely inappropriate, and ORF Sport will take appropriate precautions to ensure that such an incident does not happen again.”
Cóż, wydaje się, że Franz Tost, nawet po odsunięciu się od roli szefa zespołu, nadal potrafi dostarczyć treści, które wstrząsają F1 – choć tym razem w kontekście skandalu, a nie strategii.
Czy Formułę 1 dotknęła epidemia niesportowego zachowania? Racing Bulls na dywaniku!
Fascynujące jest to, jak szybko weekend w Brazylii zamienił się z celebracji sportu w pokaz gaf etykietowych. Zanim kurz po przeprosinach ORF opadł, na scenie pojawił się kolejny incydent – tym razem związany z ekipą Racing Bulls (dawniej AlphaTauri, ironia losu).
Nie chodziło już o komentarze zza mikrofonu, a o czynny udział w niesportowym zachowaniu. Po tym, jak Lando Norris zwyciężył w GP Brazylii, na podium znów dało się słyszeć buczenie kibiców – drugi wyścig z rzędu! Ale apogeum absurdu osiągnął członek ekipy Racing Bulls, ewidentnie ubrany w barwy zespołu.
Nagrania obiegły sieć, pokazując pracownika ekipy, który aktywnie filmował siebie, robiąc jednocześnie gest kciuka skierowanego w dół, aktywnie dopingując publiczność do buczenia na Norrisa. To po prostu przekracza wszelkie granice fair play. Zespół Racing Bulls szybko zareagował na skandaliczne zachowanie, wydając oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Poziom profesjonalizmu w tym kącie paddocku po prostu wymaga natychmiastowej interwencji. Jak widać, w Formule 1 emocje puszczają hamulce równie często na torze, co poza nim.