Valtteri Bottas, kierowca o reputacji człowieka powściągliwego, postanowił zdjąć nieco rękawiczki i rzucić zabawnym, ale szczerym komentarzem na temat swojego niedawnego rozstania z zespołem Sauber. Wygląda na to, że Fin poczuł słodką ulgę po opuszczeniu ekipy, co wywołało spore poruszenie w świecie Formuły 1. Czyżby za kulisami działo się więcej, niż nam się wydawało?

Bottas bez ogródek: Ulga po Sauberze, a kto za tym stał?
Gdy rozmawiamy o byłych kierowcach, zazwyczaj panuje zasada dyplomatycznej ciszy na temat przyczyn swojego odejścia. Valtteri Bottas najwyraźniej uznał, że zasady są po to, by je (lekko) łamać, zwłaszcza gdy ma się u boku kolegę z zespołu, który dopinguję do szczerości. Podczas udziału w formacie Hot Ones Versus na kanale YouTube First We Feast, u boku swojego partnera z Cadillaca, Sergio Pereza, Fin nie krył swoich odczuć.
Bottas przyznał, że poczuł wyraźną ulgę, opuszczając stajnię Sauber (obecnie ekipa, która przejdzie metamorfozę w związku z powrotem Audi do F1) po zakończeniu sezonu 2024. To mocne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, że spędził tam trzy sezony po opuszczeniu Mercedesa.
Kiedy Perez zachęcił go do nazwania winnych, Bottas, znany ze swojej charakterystycznej bezpośredniości, nie zawahał się ani chwili. Wypowiedział słowa, które na pewno zostaną zapamiętane przez działaczy z Hinwil:
„Jestem uczciwym człowiekiem — oczywiście istnieją różne okoliczności, dlaczego odchodzisz i dlaczego” – powiedział Bottas.
Padło nazwisko: „Sauber F1 Team. Właściwie byłem całkiem zadowolony z odejścia pod koniec, ze względu na okoliczności — chociaż mam też dobre wspomnienia.”
To nie jest typowy PR-owy bełkot. Mówienie o zadowoleniu z odejścia sugeruje, że dynamika w zespole i warunki pracy były dalekie od optymalnych, mimo pewnych pozytywnych momentów. Przypomnijmy, że po zastąpieniu go przez George’a Russella w Mercedesie, Bottas spędził te trzy lata w Sauberze u boku Zhou Guanyu, z którym ma się znowu zjednoczyć w zespole Cadillac w 2026 roku. Jego nieobecność w stawce w 2025 roku, kiedy pełnił rolę kierowcy rezerwowego w Mercedesie, a następnie powrót do pełnoprawnego fotela wyścigowego, dodaje tej historii dodatkowego kontekstu.
Co dalej z Fina? Ferrari i powrót w 2026 roku
Choć Bottas otwarcie krytykuje swoją przeszłość, przyszłość maluje się w znacznie jaśniejszych barwach. Sezon 2026 zapowiada się dla niego jako ekscytujący renesans kariery, zwłaszcza z perspektywy dołączenia do projektu Cadillac, który ma ambicje wywrócenia obecnego porządku.
Zanim jednak powróci do rywalizacji w bolidzie F1, Bottas czeka specjalne wydarzenie promocyjne. Fin ma wziąć udział w Adelaide Motorsport Festival, gdzie usiądzie za kierownicą legendarnego bolidu Ferrari 156/85. Ten historyczny samochód najlepiej pamiętany jest z mistrzowskiej batalii Michele Alboreto z Alainem Prostem, która ostatecznie zakończyła się drugim miejscem Włocha w klasyfikacji generalnej.
Udział Bottasa w tym wydarzeniu jest symbolicznym akcentem przed jego powrotem do ścigania w pełnym wymiarze w 2026 roku. Jeżdżąc maszyną, która zapisała się złotymi zgłoskami w historii Ferrari, Bottas niejako symbolicznie odcina kupony od przeszłości, by skupić się na nowym rozdziale z Cadillaciem. Niektórzy fani już teraz zastanawiają się, czy jego świeże spojrzenie i „oczyszczona” głowa po Sauberze pozwolą mu osiągnąć sukcesy, jakich oczekują od niego w zespole Cadillaca. Bez wątpienia, Fin ma głód ścigania, co potwierdziła jego gotowość do powrotu po roku przerwy.