Sytuacja w Ferrari osiągnęła punkt krytyczny po katastrofalnym weekendzie w Sao Paulo, gdzie podwójne wycofanie się z wyścigu zepchnęło Scuderii na czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Teraz, w obliczu narastającej krytyki, głos zabrali mistrz świata Jenson Button i ceniony komentator David Croft, analizując, czy stajnia z Maranello jest na krawędzi wewnętrznego kryzysu, zwłaszcza po kontrowersyjnych wypowiedziach szefa Ferrari, Johna Elkanna.

Ciśnienie w Czerwonym Kotle: Czy Ferrari znowu traci grunt pod nogami?
Ostatni wyścig w Brazylii był dla Ferrari prawdziwym koszmarem. Zarówno Charles Leclerc, jak i Lewis Hamilton musieli przedwcześnie zakończyć rywalizację, co zaowocowało spektakularnym spadkiem z drugiego na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów, tracąc dystans 36 punktów do Mercedes-AMG Petronas F1 Team. Ten wynik tylko podsycił krytykę, a słowa prezesa Ferrari, Johna Elkanna, który stwierdził, że kierowcy „muszą skupić się na jeździe, a mniej mówić”, wywołały lawinę kontrowersji i wątpliwości co do atmosfery w zespole.
Jenson Button, były kierowca Formuły 1, nie owijał w bawełnę, komentując straty punktowe.
„To była utrata masy punktów, ogromna zmiana w klasyfikacji konstruktorów z drugiego na czwarte miejsce,”
mówił Button na antenie Sky Sports’ 'The F1 Show’. Dodał jednak, że sytuacja nie jest beznadziejna, jeśli Ferrari zdoła się podnieść.
„To boli, ale wciąż jest daleko do końca sezonu, i wciąż jest wystarczająco blisko, aby po dwóch dobrych wynikach zajęli drugie miejsce w konstruktorach. Ścigają się z jednym z ich głównych rywali [Red Bull], gdzie zasadniczo tylko jeden kierowca zdobywa punkty, więc można by pomyśleć, że pokonanie Red Bulla powinno być łatwe. Mercedes jest nieco inny, ponieważ obaj kierowcy są teraz w naprawdę dobrej formie.”
Button podkreślił, że Ferrari posiada w swoich szeregach absolutną czołówkę – Hamiltona i Leclerca. Kluczem do sukcesu, jego zdaniem, pozostaje stabilność wewnętrzna.
„Ferrari ma dwóch najlepszych kierowców na świecie, a jeśli będą mieli spokojny weekend, bez incydentów, myślę, że zdobędą sporo punktów. O ile atmosfera w zespole jest dobra, bo to naprawdę ma znaczenie.”
Czy uwagi Elkanna trafiły w sedno, czy były strzałem w stopę?
Całe zamieszanie wokół komunikacji i presji ma związek z reakcją Johna Elkanna. Podczas gdy wielu ekspertów, w tym Jacques Villeneuve, miało swoje zdanie na temat wewnętrznych tarapatów Scuderia, to sam szef Ferrari dolał oliwy do ognia swoimi uwagami. David Croft uważa, że takie publiczne uwagi mogły zadziałać demotywująco, zwłaszcza na nowego nabytku.
„Myślę, że atmosfera nie jest tak zła, jak być może, ale nie jestem pewien, czy komentarze Elkanna faktycznie pomogły zmotywować któregokolwiek z kierowców w tej sytuacji,” stwierdził Croft.
Komentator zasugerował, że słowa prezesa mogły być zawoalem ukrywającym pewną frustrację skierowaną bezpośrednio do Lewisa Hamiltona, który jest znany z aktywnej analizy i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami z inżynierami i zarządzającymi.
„Zastanawiałem się również, czy to nie była zawoalowana wiadomość do Lewisa? Żeby przestał wysyłać rzeczy do ludzi w Ferrari i mówić nam, jak mamy wykonywać naszą pracę; po prostu zająć się tym, za co mu płacą, zamiast za dużo mówić w mediach. Nie jestem pewien, czy to spotkało się z dużym uznaniem w zespole, który ma ustalony sposób działania, ponieważ to Ferrari, a to przynosiło im sukcesy przez lata.”
Presja to chleb powszedni w Maranello – jak z nią walczyć?
Niezaprzeczalnym faktem jest gigantyczna presja, jaka ciąży na każdym pracowniku Ferrari. To nie tylko rywalizacja w F1, to całe Włochy czekające na triumf. Jenson Button, który sam mierzył się z ogromnymi oczekiwaniami przez całą swoją karierę, doskonale rozumie ten mechanizm.
„Ferrari zawsze miało ogromną presję, by osiągać wyniki. Każdy zespół F1 tak ma, ale zwłaszcza Ferrari. Masz całe Włochy pragnące, by Ferrari wygrywało wyścigi. To jest tak duża presja zewnętrzna, a także wewnętrzna na cały zespół, to dotyczy wszystkich w tym zespole, więc rozumiem to.”
JednakButton zaznaczył, że w przypadku tak doświadczonych kierowców, jak Hamilton i Leclerc, najprostszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem jest bezpośrednia komunikacja, a nie publiczne upomnienia.
„Ale John ma tylko dwa bolidy w czerwonym garażu. Bardzo łatwo jest znaleźć swojego kierowcę wyścigowego, pójść do niego i powiedzieć: 'Wiesz co? To nie jest fajne. To nie jest sposób, w jaki prowadzimy interesy. To nie jest sposób, w jaki pracujemy jako zespół. Oto wytyczne. Rozumiem, próbujesz pomóc, ale tak tu zawsze było.’ Komunikacja jest najlepszą rzeczą we wszystkim, a zwłaszcza w zespole, gdzie tysiące ludzi pracuje nad rozwojem bolidu, a ty masz dwóch kierowców, którzy należą do światowej czołówki. Po prostu idź na rozmowę. Mają dużo doświadczenia w ściganiu się dla najlepszych zespołów w tym sporcie.”