Czy mistrzowski bolid to zawsze ten najlepszy? Jenson Button, mistrz świata z 2009 roku, właśnie wywrócił ten utarty schemat do góry nogami, wskazując na maszynę z zupełnie innego okresu swojej kariery. To elektryzująca wiadomość dla fanów Formuły 1, którzy uwielbiają analizować niuanse techniczne i subiektywne odczucia kierowców. Przygotujcie się na zaskakującą deklarację, która każe na nowo ocenić jego najlepsze sezony za sterami bolidu F1.
Najlepszy bolid w karierze Butona? Nie, to nie Brawn GP!
Dla większości kibiców Formuły 1, gdy mowa o szczycie kariery Jensona Buttona, automatycznie nasuwa się obraz Brawn GP BGP 001 z 2009 roku. W końcu to właśnie tym monochromatycznym, rewolucyjnym w tamtym sezonie bolidem Brytyjczyk zdobył swój jedyny tytuł mistrza świata, notując sześć zwycięstw, cztery pole position i dewiktorię w Brazylii. Jednak sam Button ma na ten temat zupełnie inne zdanie, co jest sporym zaskoczeniem dla każdego, kto pamięta tamten dominujący rok.
Okazuje się, że serce Buttona bije szybciej na myśl o maszynie z innej epoki. Były Mistrz Świata jasno zadeklarował, że jego faworytem, ten „najlepszy bolid, jakim kiedykolwiek jeździł w F1”, okazał się model McLarena.
„Najlepszym bolidem dla mnie był McLaren z 2011 roku. Powiedziałbym, że był to najlepszy samochód, jakim kiedykolwiek jeździłem w F1”
Te słowa, które padły w rozmowie z portalem motorsport.com, rzucają nowe światło na jego lata spędzone w Woking.
McLaren MP4-26: Ukryty geniusz, który przegrał z magią Red Bulla
Wybór padł na McLarena MP4-26, bolid, którym Button rywalizował w swoim drugim sezonie u boku Lewisa Hamiltona. Choć sezon 2011 zakończył się dla niego wicemistrzostwem świata, to właśnie ten samochód sprawił mu najwięcej czystej frajdy z jazdy. Wygląda na to, że subiektywne wrażenia kierowcy potrafią być ciekawsze niż ostateczne wyniki w klasyfikacji konstruktorów.
Sezon 2011 był absolutnym festiwalem sportowej walki, choć techniczna przewaga Red Bull Racing i S
Porównując to z 2009 rokiem, BGP 001 był z definicji szybki i efektywny, pozwalając na mniej kompromisów. Jednak MP4-26, choć nie mógł go zdeklasować, oferował Buttonowi tak zbalansowane i przyjemne prowadzenie, że to właśnie on zgarnął tytuł „najlepszego samochodu w karierze”. To klasyczny dylemat w sportach motorowych: czy lepszy jest szybki, ale kapryśny, czy może wolniejszy, ale idealnie dopasowany do stylu jazdy?
BAR Honda i smak podium bez zwycięstw
Jenson Button, jako wybitny analityk, docenia nie tylko mistrzowskie maszyny, ale także te, które pozwoliły mu rozwinąć skrzydła na wczesnym etapie kariery. Wspomniał również o BAR Hondzie, z którą odniósł osiem lat wcześniej nieoczekiwane sukcesy. To ciekawa analogia, bo choć nie zdobył mistrzostwa, bolid ten pozwalał mu na regularne walki w czołówce, mimo dominacji Ferrari i Michaela Schumachera.
„Mieliśmy elastyczne tylne skrzydło i to był naprawdę miły samochód do prowadzenia. Nie był tak szybki jak Ferrari, ale po prostu prowadziło się go naprawdę fajnie. Zdobyłem 10 podiów. Nie wygrałem wyścigu.”
Dziesięć podiów w epoce Czerwonego Bara to wynik, który wymagał nie lada inżynierii i maestrii kierowcy. To dowód na to, że Button zawsze potrafił wycisnąć maksimum z powierzonego mu sprzętu, nawet jeżeli ten nie miał w sobie atomowego dyfuzora, który niespodziewanie wyniósł Brawn do chwały. Ten sentyment do BAR Hondy pokazuje, jak ważna jest dla niego kontrola nad pojazdem, a nie tylko czysta, nieokiełznana siła napędowa, którą dyktowała konkurencja.
Historia Buttona w McLarenie dobiegła końca w 2016 roku, podobnie jak u Fernando Alonso, kiedy to fatalnie skonstruowane partnerstwo McLaren-Honda pogrążyło legendarny zespół w kilkuletnim kryzysie, zostawiając obu kierowców na polach startowych bliżej końca stawki, niż by sobie życzyli. Jedyny powrót Brtityjczyka na tor to był jednorazowy występ w Grand Prix Monako w 2017 roku, zastępując kontuzjowanego Alonso – to wciąż jego ostatnie chwile w bolidzie Formuły 1. Ale to McLaren MP4-26 pozostanie w jego prywatnym panteonie jako ten, który dawał najwięcej frajdy.