Podczas pierwszego tygodnia testów w Bahrajnie jeden element wyróżnił się jako potencjalny problem dla wszystkich kierowców, w tym Maxa Verstappena, w otwierających wyścigach Formuły 1 w 2026 roku. Temat ten stał się gorący w paddocku: starty. Widziane z końca alei serwisowej, gdzie kierowcy praktykowali swoje starty podczas dni testowych, różnice w porównaniu do ubiegłego roku były niemal natychmiast zauważalne. Kierowcy przez dłuższy czas pozostawali w miejscu, jednocześnie naciskając pedał gazu, aby podnieść obroty silnika. Choć dźwięk nowych silników był znakomity, to jednak starty stały się pod wieloma względami problematyczne.

Chaos można przewidzieć na startach Grand Prix
Procedura startowa stała się bardziej skomplikowana i, co za tym idzie, mniej przewidywalna. Kierowcy muszą trzymać obroty silnika na wyższym poziomie przez dłuższy czas, zanim uzyskają pełną moc. Może to znacząco wpłynąć na to, jak sprawnie wystartują, gdy zgasną światła. Wielu kierowców zgadza się, że pierwsze Grand Prix sezonu — a w szczególności sezonowe otwarcie w Melbourne — może być chaotyczne.
W piątek, podczas ostatniego symulowanego startu na gridzie, zamieszanie było ewidentne. Część kierowców znajdowała się w martwym punkcie, ponieważ inni musieli omijać wolno ruszające pojazdy. Franco Colapinto niemal uderzył w ścianę, starając się wystartować z pozycji na gridzie. Pierre Gasly również zauważył, że warto być przyklejonym do ekranów telewizorów podczas pierwszego startu roku w Australii. Z uśmiechem powiedział: „Radziłbym być przy TV w Australii, ponieważ ten start może być pamiętnym momentem.”
Charles Leclerc dostrzega wiele niepewności otaczającej starty. Przyznał, że w symulacji nie da się w pełni przewidzieć, co się wydarzy, gdy dwadzieścia aut ruszy jednocześnie: „Tak, oczekuję pewnego chaosu. Przewidywanie manewrów wyprzedzania będzie dużym wyzwaniem.”
Kluczowe wyzwanie dla kierowców F1
Starty w Formule 1 są dotychczas zdominowane przez umiejętności manipulacji sprzęgłem, trakcję i reakcję. Teraz do tego zestawu dodano nowy czynnik: optymalne uruchomienie turbo. Wymaga to od kierowców utrzymywania wysokich obrotów przed startem, co w praktyce okazuje się trudniejsze do zrealizowania niż początkowo sądzono. Valtteri Bottas zaznacza, jak skomplikowane to zadanie, ponieważ nie zawsze obroty odpowiadają idealnym wartościom startowym. Muszą jednocześnie podnieść obroty silnika, aby naładować turbo, co wymaga zupełnie innego podejścia, niż to, z czym mieli do czynienia wcześniej.
Bottas wyjaśnił: „Na razie musimy trzymać całe obroty długo, niemal 10 sekund, aby turbo mogło rozpocząć pracę.” Dopiero po tym czasie dodatkowa moc silnika stanie się dostępna. Kluczowe jednak jest, by moment zapalenia świateł nie zbiegł się z przygotowaniem turbo. Zbyt wczesne rozpoczęcie podnoszenia obrotów może prowadzić do utraty kontroli nad startem, natomiast zbyt późne — do braku mocy w momencie, gdy wszyscy ruszają. Bottas wyraził również obawy dotyczące tych, którzy startują z końca stawki. To wyzwanie będzie z pewnością dotyczyć nie tylko ostatnich, ale i wszystkich kierowców na gridzie.
Przed nami ekscytujący sezon z wieloma niewiadomymi, które z pewnością dostarczą nam emocji. Warto śledzić, jak zmiany w procedurze startowej wpłyną na wyniki kierowców, i jak wszyscy poradzą sobie z wyzwaniami, które przyniesie nowa era Formuły 1.