Koniec pewnej ery w Red Bull Racing? Po nagłym odejściu Helmuta Marko, świat Formuły 1 wstrzymał oddech, a czołowy reporter Sky Sports, Ted Kravitz, postanowił puścić ostatnią, ostrą szpilę w stronę austriackiego doradcy. Emocje po finale w Abu Zabi, gdzie Verstappenowi zabrakło zaledwie dwóch punktów do piątego tytułu, zdają się nie opadać, a spory wewnątrz stajni zyskują nowy, medialny wymiar. Czy te pożegnania oznaczają prawdziwą rewolucję za kulisami mistrzowskiego zespołu?

Ted Kravitz żegna Helmuta Marko: „Jego czas się skończył”
Tydzień po dramatycznym finale sezonu Formuły 1 w Abu Zabi, gdzie sensacyjnie Max Verstappen nie przypieczętował swojego piątego z rzędu mistrzostwa, tracąc je symbolicznie dwoma punktami, energia wokół Red Bull Racing zdaje się być jeszcze bardziej napięta. Bezpośrednio po wyścigu ogłoszono odejście Helmuta Marko ze stanowiska doradcy ekipy, decyzję, którą sam Austriak nazwał w pełni swoją własną. Ta zmiana nie przeszła bez echa, szczególnie wśród komentatorów, którzy przez lata obserwowali Marka i jego specyficzny styl zarządzania.
Ted Kravitz, reporter Sky Sports, znany z ciętych ripost i dogłębnej analizy zakulisowych wydarzeń, nie powstrzymał się przed ostatecznym podsumowaniem kadencji Marka. W swoim podcastu „The F1 Show” Kravitz nie krył mieszanych uczuć, choć ostatecznie skłaniał się ku ocenie, że odejście to było nieuniknione.
„Jest coś głęboko we mnie, co jest mi przykro widząc odchodzącego starego faceta. Coś bardzo małego, co podniosę, włożę do małej torebki i wyrzucę do kosza, gdy skończymy ten podcast. Ponieważ myślę, że jego czas się skończył” – stwierdził Kravitz, kwitując odejście wpływowej postaci z Formuły 1.
Echa przeszłości: „Wytresowana małpa” Christiana Hornera
Wspominając lata swojej współpracy medialnej z Red Bull Racing, Kravitz przywołał zaskakujące i dość obraźliwe anegdoty dotyczące relacji Helmuta Marko z szefem zespołu, Christianem Hornerem. Okazuje się, że Mark odnosił się do niego w dość protekcjonalny sposób.
Podczas rozmowy w podcaście Kravitz ujawnił, jak Marko komentował jego obecność obok Hornera:
„Christian rozmawiał tam ze mną, a Helmut był obok. I mówił do Christiana: 'Och, cóż, i tak widzę, że twoja wytresowana małpa czeka, aż skończysz wywiad, więc lepiej się za to zabierz’. A potem kontynuował. Nazywał mnie tą wytresowaną małpą, która biega za Christianem Hornerem z mikrofonem. A ja na to: 'Tak, dobre sobie, Helmut'” – opowiadał Kravitz.
Ta anegdota doskonale ilustruje charakter Helmuta Marko – człowieka twardego, bezkompromisowego i niezdającego sobie sprawy z delikatności dyplomacji.
Mimo wszystko: Postać z minionych wyścigów
Mimo tych uszczypliwości i kontrowersyjnych momentów, Ted Kravitz nie zapomniał o tych aspektach doradcy, które, choć trudne do zaakceptowania w nowoczesnym sporcie, wpisywały się w etos dawnej Formuły 1. Kravitz przypomniał, że za fasadą surowości krył się zawodnik starej daty.
Reporter odniósł się także do głośnych skandali i kontrowersyjnych wypowiedzi Marko, w tym jego „żałosnych komentarzy na temat Antonelliego” oraz „obrzydliwych uwag o Perezowi i obwiniania jego braku formy o pochodzenie etniczne”. Mimo to, Kravitz przyznał mu pewien respekt za jego podejście do ludzi w kryzysie:
„Za wszystkie jego wady, głupie komentarze na temat Antonelliego, obrzydliwe komentarze o Perezie i obwinianie jego braku formy o pochodzenie etniczne. Za to wszystko, był twardym wyścigowcem starej szkoły. I kiedy 'GP’ [prawdopodobnie chodzi o George’a Russella lub inną osobę, która płakała na stanowisku i była w tarapatach] szlochał na murku boksowym, kto przyszedł i powiedział mu: 'Wszystko będzie dobrze, stary’? To był Helmut.”
Zakończenie swojego rozważania Kravitz przypieczętował deklaracją, że choć część niego ubolewa nad odejściem „starego faceta”, to jednocześnie cieszy się z tego faktu, uznając, że era Helmuta Marka w ścisłym kierownictwie Red Bull Racing w Formule 1 dobiegła końca. Widzowie i fani F1 mają teraz okazję obserwować, jak stajnia podopiecznych Adriana Neweya poradzi sobie bez swojego wieloletniego, choć kontrowersyjnego, architektów sukcesów.