Przejście Lewisa Hamiltona do Ferrari miało być ukoronowaniem jego kariery i ostatecznym uderzeniem w rywali, lecz rzeczywistość na torze brutalnie weryfikuje te oczekiwania. Kiedy sześcioipółkrotny mistrz świata zmaga się o punkty z kierowcą, który dopiero buduje swój dorobek, weteranom Formuły 1 puszczają nerwy. Najnowsze doniesienia z Włoch sugerują, że nie wszyscy są optymistycznie nastawieni do tego, jak Scuderia planuje swoją przyszłość wokół Brytyjczyka, a jeden z ekspertów bije na alarm.

Czy projekt Ferrari wokół Hamiltona to strzał w stopę? Walsecchi bezlitośnie o dominacji Leclerca
Rozpoczynający się sezon 2025 w barwach Ferrari, choć jeszcze na horyzoncie, już teraz budzi spore emocje, głównie z powodu obecności Lewisa Hamiltona u boku Charlesa Leclerca. Po pierwszej, trudnej kampanii w czerwonym bolidzie, gdzie Hamilton ewidentnie ustępuje swojemu monakijskiemu koledze, narastają wątpliwości co do słuszności tej strategicznej inwestycji. Davide Valsecchi, były mistrz GP2 i ceniony ekspert F1, nie owija w bawełnę, sugerując, że Ferrari może budować swój przyszły projekt na bardzo niestabilnym fundamencie.
Valsecchi otwarcie przyznaje, że obawia się o długoterminową wizję zespołu: „Martwię się trochę” – wyznał analityk w wywiadzie dla Fanpage.it. „Obecnie wydaje mi się, że jedyną absolutnie pozytywną rzeczą w Ferrari w tym roku jest Leclerc. Zawsze sądziłem, że brakowało mu konsekwencji, by być na szczycie, ale dzisiaj jedyną rzeczą, która jest skałą, jest on, prawie zawsze przed swoim kolegą z zespołu.”
To co następuje, jest jeszcze mocniejsze. Valsecchi stawia diagnozę, która dla kogoś, kto dopiero co dołączył do Maranello, brzmi jak wyrok:
„Pod względem sportowym, Hamilton zniszczył go, i to w każdym aspekcie – w kwalifikacjach i w wyścigu, a jego kolega z zespołu wygrał siedem mistrzostw świata.”
Tak mocne słowa pod adresem kierowcy o tak legendarnym CV rzadko padają w dyskursie F1. Sugerują one, że różnica w tempie i efektywności między duetem jest obecnie jednoznaczna i nie do podważenia. Dla Valsecchiego oznacza to tylko jedno:
„Jedyną stabilną rzeczą w tym projekcie jest młody kierowca, którym dysponują.”
Siedmiokrotny mistrz zniszczony przez Monakijczyka? Spójrzmy na twarde fakty
Choć Hamilton notuje pewne progresy, statystyki po pierwszej części sezonu nie kłamią. Leclerc regularnie wyprzedza go w klasyfikacji punktowej, a, co ważniejsze, w pojedynkach kwalifikacyjnych, które są esencją tempa kwalifikacyjnego bolidu. Mowa tu o kierowcy, który zdobył dla Mercedesa tytuły światowe, teraz jest systematycznie pokonywany przez młodszą krew w zespole.
W kontekście ogromnych funduszy, jakie rzekomo Ferrari zainwestowało w pozyskanie siedmiokrotnego mistrza świata, obecne rezultaty są co najmniej niepokojące. Wielu ekspertów zastanawia się, czy lukratywny kontrakt Hamiltona nie był zakładem na krótkoterminowy zysk wizerunkowy, a nie na realną przewagę sportową na lata. Valsecchi wydaje się być sceptyczny wobec wizji budowania przyszłości wokół 40-latka.
Włoski analityk kontynuuje twardą linię, koncentrując się na perspektywie średnio- i długoterminowej:
„To jest właśnie to, co mnie martwi,” stwierdził Valsecchi. „Hamilton spędził trzy lata z [George’em] Russellem w Mercedesie. Dwa razy na trzy przegrał z nim bezpośrednie porównanie. Jeśli mówimy o krótkim terminie, zgoda, ale jeśli mówimy o średnim i długim terminie z 40-letnim kierowcą, mam swoje wątpliwości.”
Kiedy Hamilton w wieku jednego roku starszym względem debiutu w czerwonym bolidzie notuje tak słabe występy w zestawieniu z Leclercem, analityk nie pozostawia złudzeń co do priorytetów:
„Przychodzi do Ferrari, jest rok starszy i zostaje zniszczony przez Leclerca. Jeśli powiesz mi: ‘W przyszłym roku stawiamy wszystko na Hamiltona’, ja odpowiem: ‘Zastanówcie się jeszcze raz’.”
Burza wokół Elkanne’a i dziedzictwo trudnych relacji w Ferrari
Podczas gdy dyskusja o formie kierowców narasta, scena polityczna w Maranello również dostarcza materiału na głośne nagłówki. Jacques Villeneuve, mistrz świata z 1997 roku, odniósł się krytycznie do ostatnich wypowiedzi prezydenta Ferrari, Johna Elkanne’a, sugerując, że kontrowersje wokół Hamiltona i Leclerca są symptomem tego, jak zarządza Scuderią.
Villeneuve określił komentarze Elkanne’a jako „szokujące” i uważa, że są one dowodem na odwieczny problem Ferrari: stawianie instytucji ponad jednostką. Historyczne rozstania z gigantami takimi jak Alain Prost, Nigel Mansell, Fernando Alonso czy Sebastian Vettel często miały podłoże w trudnym środowisku, jakie potrafi stworzyć włoski zespół, szczególnie dla kierowców o silnych charakterach. Wygląda na to, że starcie dusz pod kierownictwem Elkanne’a może być kolejnym rozdziałem tej historii.