W kontekście zmieniającej się atmosfery Formuły 1, ostatnie wydarzenia podczas drugiej sesji treningowej na Węgrzech przyciągają wyjątkową uwagę. To właśnie Lewis Hamilton, lider Mercedesa, zdominował stawkę, a jego czas ustawił wysoką poprzeczkę dla rywali. Czy Ferrari, które również pokazało mocną formę, zdoła utrzymać ten pęd w nadchodzących wyścigach? Odkryjmy, jak potoczyła się sesja FP2 na Hungaroringu.
Jak przebiegała FP2 na Hungaroringu?
Sesja treningowa FP2 rozpoczęła się z zaskakującym zwrotem akcji, kiedy to Aston Martin musiał zmagać się z problemami. Lance Stroll nie był w stanie wystartować na tor, ponieważ zespół nie zdążył naprawić uszkodzonego AMR26 po awarii tylnego zawieszenia w FP1. Taka sytuacja mogła odbić się na morale zespołu, ale to nie wszystko, co miało się wydarzyć podczas drugiej sesji.
W pierwszej części treningu Ferrari pokazało swoją dominację. Charles Leclerc oraz Lewis Hamilton na oponach średnich zainaugurowali mocny występ, otwierając znaczną przewagę nad resztą stawki. Kierowcy Scuderii wydawali się komfortowo poruszać po trudnym torze Hungaroring, przeważając nad rywalami w początkowej fazie długich przejazdów.
Niestety, sesja została przerwana, gdy Franco Colapinto stracił panowanie nad swoim Alpine i uderzył w bariery. Po kilku chwilach niepewności, w trakcie których zespół usunął uszkodzone auto, sesja wznowiła się na niecałe 25 minut przed końcem.
Tuż po wznowieniu, Leclerc sięgnął po pole, uzyskując rezultat 1:18.877 na miękkich oponach. Wkrótce po nim, Hamilton także zanotował czas, który uplasował go zaledwie 0.037 sekundy za kolegą z zespołu, tym samym dając Ferrari pierwsze dwa miejsca na czas skorzystania z nowych opon. Zaledwie chwilę później, mistrz świata poprawił swoje osiągnięcie na 1:18.729, odskakując od Leclerca o 0.148 sekundy.
Podczas gdy Lando Norris z McLarena ukończył sesję na trzeciej pozycji, jego czas był już o ponad pół sekundy gorszy od zawodników Ferrari. To nie tylko podkreśla, jak potężne było tempo Scuderii, ale również ujawnia potencjalne problemy rywali z utrzymaniem się w ich bliskim zasięgu.