Gorące wieści prosto z padoku Formuły 1! Najnowsze korekty regulaminu na rok 2026 wywołały niemałe poruszenie wśród ekip, a do tego Laurent Mekies wreszcie uchylił rąbka tajemnicy, co skłoniło go do opuszczenia Maranello i dołączenia do Red Bulla. Zapnijcie pasy, bo nadchodzą zmiany, które mogą kompletnie odmienić oblicze królowej sportów motorowych.

Rewolucja 2026: FIA łata dziury w aerodynamice tuż przed startem
Sezon 2026 we Formule 1 szykuje się na prawdziwy festiwal nowinek technologicznych. Mamy nowe jednostki napędowe, niemal idealny podział mocy między silnikiem spalinowym a elektrycznym (50 na 50!), a co najważniejsze – pożegnanie legendarnego już systemu DRS. W jego miejsce wchodzi aktywnie sterowana aerodynamika, która ma pomóc w wyprzedzaniu. Brzmi futurystycznie, prawda? Ale jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach, a inżynierowie od razu znaleźli słaby punkt w tym genialnym pomyśle.
Chodzi o podłogę bolidów, a konkretnie o płyty ślizgowe (skidy). Skrajne obawy zespołów dotyczą tego, co stanie się, gdy podczas deszczowego wyścigu, wymuszającego ustawienia na duży docisk, te płyty zaczną się nadmiernie zużywać. W F1 dyskwalifikacja za zbyt cienkie skidy to dla inżynierów koszmar, a ryzyko było zbyt duże. Dlatego też FIA musiała podjąć szybką, wręcz „ostatnią chwilę” decyzję. Rozwiązaniem jest częściowe zezwolenie na aktywację aerodynamiki. Zespoły będą mogły w pewnym stopniu modulować ruchome elementy skrzydeł, aby zminimalizować ryzyko „zdarcia” podłogi w trudnych warunkach. To nie jest rewolucyjny krok, ale pragmatyczna korekta, która ma chronić przed chaosem regulaminowym.
Mekies u Red Bulla: Nie dla strefy komfortu, ale dla szansy na bycie szefem
Przenieśmy się teraz do Milton Keynes. Laurent Mekies, który po odejściu z Ferrari objął stanowisko w Red Bullu (zastępując w lipcu Christiana Hornera), już zdążył wprowadzić nową atmosferę i podjąć trudne decyzje, jak choćby wymiana Yuki Tsunody na Isacka Hadjara. Francuz ma za sobą sezon, w którym Max Verstappen niemal zdobył tytuł, choć ostatecznie zabrakło mu symbolicznych dwóch punktów.
Co jednak popchnęło Mekiesa do porzucenia Ferrari – miejsca, gdzie wielu inżynierów marzy o stabilizacji i sukcesach? Sam Mekies nie owija w bawełnę, tłumacząc swoją motywację w wywiadzie dla Corriere dello Sport. Wygląda na to, że kluczem była ambicja i niechęć do stagnacji.
“Ferrari to było fantastyczne doświadczenie; nauczyłem się niesamowicie wiele z Mattii [Binotto] i z zespołem — lekcje, które wciąż ze sobą noszę”
Mekies przyznał, że relacje z Fredem Vasseurem również były bliskie, co sugerowało, że mógłby spokojnie zostać we Włoszech. Ale dla niego komfort to wyrok.
“Nie jestem typem człowieka, który osiada w strefie komfortu, a zaproponowano mi rolę szefa zespołu w Racing Bulls — to pociąg, który po prostu nie mógł mi uciec. Potem życie zaprowadziło mnie tutaj, do Red Bulla.”
Choć pierwotnie Mekies awansował do Racing Bulls, teraz jego kariera nabrała niespodziewanego tempa i znalazł się w samym centrum walki o mistrzostwo. Widać, że dla ambitnego inżyniera, możliwość objęcia najwyższego stanowiska decyzyjnego (nawet jeśli najpierw w „junior teamie”), a następnie przejście do ekipy pretendującej do tytułu, było warte ryzyka i opuszczenia cieplejszego miejsca pracy.
Czy Red Bull czeka nowa, sprawdzająca ery pod wodzą Mekiesa?
Transfer Mekiesa do struktury Red Bulla, a w zasadzie jego ewolucja od Racing Bulls do głównego zespołu, to strategiczny ruch na lata. W obliczu zmian regulaminowych w 2026 roku, które wymuszą gruntowne przebudowy bolidów, doświadczenie kogoś, kto był kluczowy dla Ferrari i obserwował wewnętrzne mechanizmy rywali, jest na wagę złota.
Czy jego obecność w zespole, który przyzwyczaił się do niemal autokratycznych rządów Hornera, wprowadzi faktyczną zmianę? Mekies musiał być gotów na wejście w środowisko, gdzie presja jest ogromna, a oczekiwania sięgają jedynie mistrzostwa. Jego cytowane słowa jasno pokazują, że nie szukał stabilizacji po nieudanym sezonie w walce o tytuł, a wręcz przeciwnie – szukał nowych wyzwań, które zdefiniują jego karierę jako Team Principal. Czas pokaże, jak ta nowa dynamika wpłynie na Red Bulla, zwłaszcza po rewolucji technicznej nadchodzącej w 2026 roku.