Wielkie hollywoodzkie produkcje wreszcie trafiają do Formuły 1, a efekty są spektakularne! Film „F1: The Movie” z Pittem i Idrisem w rolach głównych nie tylko podbił serca kinomanów, ale teraz zaczyna zbierać laury tam, gdzie liczy się techniczna precyzja. Czy to oznacza, że Formuła 1 na dużym ekranie w końcu dorosła do rangi poważnego artystycznego dzieła?

Od kasowego hitu do potrójnej korony: sukces na rozdaniu Critics’ Choice Awards
Świat Formuły 1, choć zdominowany przez rywalizację na torze, z uwagą śledzi poczynania „F1: The Movie”. Produkcja, w której główne role zagrali Brad Pitt jako Sonny Hayes i Damson Idris jako Joshua Pearce, nie tylko okazała się gigantycznym sukcesem finansowym – bijącym rekordy popularności dla udziałowców – ale teraz udowadnia swoją jakość techniczną. Podczas gali Critics’ Choice Awards, która odbyła się 4 stycznia w Stanach Zjednoczonych, film zdobył siedem nominacji, a ostatecznie triumfował w dwóch kluczowych kategoriach.
Zwycięstwo w kategoriach Najlepszy Montaż (Stephen Mirrione) oraz Najlepszy Dźwięk (Al Nelson, Gwendolyn Yates Whittle, Gary A. Rizzo, Juan Peralta i Gareth John) to sygnał, że za wizualną i akustyczną otoczką wyścigów stoi rzemiosło najwyższej próby. Warto pamiętać, że nominacje te często wyprzedzają te najważniejsze, oscarowe. Oprócz laurów, film był także brany pod uwagę w kategoriach takich jak Zdjęcia, Muzyka, Piosenka, Efekty Wizualne i Projekt Stuntu. Fakt, że za filmem stoi także siedmiokrotny mistrz świata Lewis Hamilton, współproducent projektu, dodaje mu dodatkowego autorytetu.
Czy Hollywood wreszcie zrozumiało V6 Turbo Hybrydowe? Szanse w wyścigu po Oscara
Sezon nagród dopiero nabiera rumieńców, a „F1: The Movie” już teraz buduje imponujący dorobek. Nie można zapomnieć o dwóch nominacjach do Złotych Globów w kategoriach Dokonanie Kinowe i Kasowe Osiągnięcie oraz Najlepsza Muzyka Oryginalna. Ale prawdziwym sprawdzianem są statuetki Akademii.
Film już znalazł się na tak zwanej shortliście do czterech najważniejszych nagród filmowych świata: za zdjęcia, muzykę oryginalną, dźwięk i efekty wizualne. Co więcej, numer „Drive” Ed Sheerana, który stanowi część ścieżki dźwiękowej, ma szansę na nagrodę w kategorii Najlepsza Piosenka Oryginalna. To pokazuje, że film nie jest tylko tanim echem sportu, ale ambitną próbą stworzenia dzieła filmowego. Kto by pomyślał, że symulacja adrenaliny na torze Monzy czy Silverstorone będzie tak precyzyjnie zrealizowana na taśmie filmowej? Oczywiście, dla purystów F1, techniczna realizacja dźwięku symulującego V6 turbo to absolutna podstawa, ale zdobycie uznania poza bazą kibiców to coś zupełnie innego. Film jest już dostępny na AppleTV, co z pewnością pomoże powiększyć jego zasięgi, ale czy to wystarczy, by przebić się przez konkurencję w walce o Oscara?
Czy Stefano Domenicali widzi już „F1: The Movie 2”? Chwila na przetrawienie
Oczywiście, sukces pierwszego filmu natychmiast rodzi spekulacje o kontynuacji. Czy zobaczymy kolejną odsłonę z Pittem i Idrisem, może tym razem rywalizujących w erze bolidów z generacji 2026? Prezes i CEO Formuły 1, Stefano Domenicali, podchodzi do tematu ostrożnie, ale nie zamyka drzwi.
Domenicali stwierdził enigmatycznie: „Cóż, myślę, że to jest 'nigdy nie mów nigdy’. Pracujemy nad planem.” Ale zaraz potem tonuje nastroje, dodając element pragmatyzmu, który jest znakiem rozpoznawczym F1: „To ostatecznie nie nastąpi zbyt szybko, ponieważ musimy to strawić. Swoją drogą, uruchomimy to na Apple 12 grudnia, więc pierwszy film będzie miał dłuższy efekt.”
Ta wypowiedź jasno pokazuje, że Formuła 1 chce w pełni wykorzystać obecny buzz generowany przez premierę i debiut na platformie streamingowej, zanim rzuci się w wir pracy nad potencjalną kontynuacją. W końcu, jakkolwiek wspaniały i poparty nagrodami by nie był, drugi sezon musi mieć uzasadnienie fabularne, a nie tylko czysto komercyjne. Czas pokaże, czy hollywoodzkie marzenia o tytule najlepszego filmu sportowego na świecie staną się faktem. W międzyczasie, dla kibiców, to fantastyczny czas – dostajemy zarówno emocje na torze, jak i wysokiej jakości produkcje filmowe o tym sporcie. Nie zapomnijcie sprawdzić najnowszego odcinka „F1 Paddock Update” od GPblog, by być na bieżąco z życiem za kulisami tego medialnego szaleństwa!