Czy wiesz, że Formuła 1, sport, który dziś znamy z ekscytujących wyścigów od marca do grudnia, kiedyś bez cienia wahania ścigała się w samym środku okresu świątecznego? To może brzmieć absurdalnie w dzisiejszych czasach, ale w dekadzie lat 60. tory Formuły 1 rozbrzmiewały silnikami, gdy reszta świata świętowała Nowy Rok. Przygotuj się na podróż w czasie do epoki, gdy kalendarz F1 rządził się zupełnie innymi prawami i logistyką. To historia o tym, jak zimowe przerwy były mitem, a Nowy Rok smakował benzyną.

Gdy Nowy Rok był dniem wyścigu: Formuła 1 w okresie świątecznym
Dziś sezon Formuły 1 jest precyzyjnie skrojony, by unikać kluczowych świąt, zwłaszcza Bożego Narodzenia i Nowego Roku, co jest wynikiem komercyjnych nacisków, wymagań logistycznych i chęci zapewnienia zespołom zasłużonego odpoczynku. Jednak powracając do lat 60. XX wieku, obraz ten dramatycznie się zmienia. W tej dekadzie, choć rzadko, zdarzało się, że kalendarz F1 zahaczał o okres, który dziś jest absolutnie nietykalny.
Fakty są zaskakujące: dwukrotnie Formuła 1 rywalizowała dokładnie w Dzień Nowego Roku. Oba te historyczne, pionierskie wyścigi rozegrały się w Republice Południowej Afryki, kraju, który był wówczas ważnym punktem na mapie królowej sportów motorowych. Mowa tu o inauguracyjnych rundach sezonów 1965 i 1968.
„Chociaż można je policzyć na palcach jednej ręki, podczas lat 60. Formuła 1 sporadycznie ścigała się w okresie, który dziś znamy jako zimową przerwę, a dwukrotnie miało to miejsce w sam Nowy Rok”. Dziś taki pomysł wywołałby protesty na niespotykaną skalę, ale wówczas granice te były znacznie bardziej płynne.
Kto rządził na rozgrzewce sezonu? Bohaterowie lat 60.
Początki sezonów zmuszające kierowców do rezygnacji ze świątecznego obiadu zaowocowały niezwykłymi momentami i konkretnymi nazwiskami dominującymi w tych nietypowych warunkach.
Pierwszy styczniowy wyścig w 1965 roku, który miał stanowić ukoronowanie sezonu 1964, został przesunięty o tydzień, stając się sensacyjnym otwarciem sezonu 1965, liczącego wówczas zaledwie dziesięć eliminacji. Poza rywalizacją w trudnych warunkach, zapamiętano go przede wszystkim z wyników. Po raz kolejny swój kunszt udowodnił legendarny Jim Clark. Brytyjczyk zwyciężył, tworząc na podium towarzystwo dwóm innym Brytyjczykom: Johnowi Surteesowi i Grahamowi Hillowi. W ten sposób na podium stanęli wyłącznie kierowcy z Zjednoczonego Królestwa po wyścigu rozegranym w pierwszy dzień nowego roku!
Podobnie było w 1968 roku, gdy wyścig odbył się 1 stycznia. Zwycięstwo odniósł ponownie Jim Clark. Był to dla niego triumf, który, jak się później okazało, był jego ostatnim wielkim zwycięstwem przed tragicznym wypadkiem na torze Hockenheimring. Za nim uplasowali się jego odwieczny rywal, Graham Hill, oraz Austriak, Jochen Rindt.
Warto nadmienić, że nie tylko Nowy Rok gościł F1. Już w 1962 roku, ostatnia runda sezonu odbyła się pod koniec grudnia, a wygraną odniósł Graham Hill, przed Jimem Clarkiem i Tonym Maggsem. Rok później, 28 grudnia, znów triumfował Clark, tym razem przed Danem Gurneyem i Grahamem Hillem. Co ciekawe, był to ostatni wyścig F1 rozgrywany w grudniu aż do GP Abu Zabi w 2019 roku!
Dlaczego zrezygnowano z zimowych igraszek Formuły 1?
Od lat 70. XX wieku nastąpiła fundamentalna zmiana w organizacji kalendarza Formuły 1, która ukształtowała obecny schemat sezonu, rozciągający się od marca do grudnia. Co spowodowało tak radykalne odejście od tradycji ścigania się w grudniu i na początku stycznia – w zasadzie w najlepszym klimatycznie okresie dla RPA?
Decyzja ta była podyktowana strategicznym splotem czynników.
Po pierwsze, kwestie logistyczne i handlowe. Zespoły, nadawcy telewizyjni i promotorzy wyścigów po prostu nie chcieli rywalizować o uwagę publiczności oraz zasobów pracowników w okresie, gdy uwaga świata skupiona jest na rodzinnych celebracjach. Utrzymanie skomplikowanej machiny F1 w ruchu w czasie Bożego Narodzenia i Nowego Roku generowało potężne operacyjne koszty i konflikty personalne.
Po drugie, kwestie klimatyczne i komercyjne przeniesienie rozpoczęcia sezonu. Gdy Formuła 1 zaczęła się rozszerzać poza Europę i Afrykę, pojawiła się preferencja dla lokalizacji oferujących stabilniejszą pogodę na początku sezonu. Przesunięcie startu kalendarza na marzec pozwoliło na włączenie do harmonogramu wyścigów w Australii czy na Bliskim Wschodzie (jak w Bahrajnie), które zapewniały lepsze warunki startowe niż ewentualne próby ścigania się wczesną wiosną w tradycyjnych, europejskich lokalizacjach.
Historyczny rozkład styczniowych starć w RPA
Aby lepiej zrozumieć kontekst epoki, warto przyjrzeć się zwięzłej chronologii tych historycznych, świątecznych Grand Prix rozgrywanych w RPA:
| Rok | Grand Prix | Data |
| :— | :— | :— |
| 1962 | Grand Prix RPA | 29 grudnia 1962 |
| 1963 | Grand Prix RPA | 28 grudnia 1963 |
| 1965 | Grand Prix RPA | 1 stycznia 1965 |
| 1967 | Grand Prix RPA | 2 stycznia 1967 |
| 1968 | Grand Prix RPA | 1 stycznia 1968 |
Patrząc na te daty, widać wyraźnie, że Południowa Afryka była „gorącym punktem” sportowym, gdy reszta stawki F1 miała przerwę. Dziś, gdy zamykamy sezon w surowej zimie, ta historyczna „górka” w środku zimy w RPA wydaje się reliktem zupełnie innej ery, gdzie wymagania logistyczne i oczekiwania społeczne wobec sportu były diametralnie odmienne.