Emocje po Grand Prix Las Vegas sięgają zenitu, a czołowi kierowcy nie szczędzą ostrych słów po chaotycznym starcie. Jednym z najbardziej poszkodowanych był Pierre Gasly z Alpine, którego szanse na dobry wynik pogrzebał incydent na pierwszym zakręcie. Czy to był kolejny „przeklęty” wyścig dla Francuza w „Sin City”?

Las Vegas: Dzień, który zasługiwał na mocne słowo
Pierre Gasly nie krył swojej frustracji po Grand Prix Las Vegas, gdzie zaimprowizowany tor i szalona atmosfera nie przełożyły się na sukces. Startując z czołowej dziesiątki, Francuz miał nadzieję na solidne punkty. Niestety, zderzenie na pierwszym zakręcie, zainicjowane przez debiutanta Gabriela Bortoleto, sprowadziło na niego kąpiel w pechu. Jak sam określił swoje odczucia po wyścigu:
„To był po prostu paskudny dzień.” – Pierre Gasly
Koniec końców, Gasly finiszował na dalekim P13, a jego bolid odniósł poważne obrażenia. Francuz opowiadał mediom o zniszczeniach, które uniemożliwiły mu walkę.
„Po prostu mnie obróciło i rozerwano mi dyfuzor z tyłu. Tak, długa cholerna podróż, żeby skończyć obróconym w sobotę i zaliczyć kolejny pechowy wyścig w Vegas dla mnie.”
To nie pierwszy raz, kiedy Gasly doświadczył tu pecha w Vegas. Jak sam zauważył, historia ostatnich lat nie układa się dla niego pomyślnie:
„Mamy już trzeci rok z rzędu, kiedy mam bardzo mocne kwalifikacje, ale to nie przekłada się zbytnio na wyścig. To trochę rozczarowujące, ale cóż, tak jest.”
Sędziowie i debiutanci: Recepta na katastrofę przy pierwszym zakręcie
Rdzeń problemu, zdaniem Gasly’ego, leżał w podejściu do pierwszego zakrętu, który tradycyjnie w Las Vegas jest pułapką. Kierowca Alpine uważa, że w tym konkretnym przypadku zawiodły standardy jazdy, zwłaszcza u młodszych zawodników.
W wyniku kolizji bortoleto otrzymał karę dziesięciu sekund, która została później zamieniona na cofnięcie o pięć pozycji na starcie GP Kataru. Gasly skomentował to z nutą goryczy:
„Nie wiem dokładnie, co stało się z Lawsonem, ale najwyraźniej Bortoleto popełnił spory błąd w ocenie sytuacji, a Liam (Lawson) uderzył też Piastriego, więc tak, dwóch chłopaków z niewielkim doświadczeniem.”
Gasly podkreślił, że choć zakręt pierwszy jest historycznie trudny, wymaga on od kierowców szczególnej ostrożności.
„Wiemy, że to trudne miejsce z ostatnich kilku lat, zakręt pierwszy jest bardzo zdradliwy, ale wtedy musisz to oczywiście wziąć pod uwagę. Myślę, że wczoraj był dobry pokaz umiejętności jazdy; dzisiaj przy pierwszym zakręcie, to już niekoniecznie.”
Uszkodzony bolid, z powodu utraty cennego docisku aerodynamicznego, sprawił, że popołudnie zamieniło się w prawdziwą męczarnię. Jak podsumował swoje odczucia?
„Szczerze mówiąc, chciałbym ci powiedzieć więcej rzeczy, to po prostu był niezły [przeklęty] dzień.”
Od kwalifikacji do chłodnej refleksji: Co pozytywnego wywieźć z Vegas?
Mimo katastrofy wyścigowej, Gasly starał się wyciągnąć pozytywy. Po udanym weekendzie w Interlagos, gdzie zdobywał punkty zarówno w Sprincie, jak i w Grand Prix, seria ta została przerwana. Jednakże, dotarcie do Q3 po raz kolejny było powodem do satysfakcji.
Kwalifikacje to zdecydowanie mocna strona Gasly’ego w ostatnich występach.
„To moje dziewiąte Q3 w tym roku. Jestem bardzo zadowolony z moich kwalifikacji.”
Francuz przyznał, że zespół Alpine po trudniejszym okresie w połowie sezonu zidentyfikował przyczyny problemów i poczynił postępy, co widać po regularnym meldowaniu się w czołówce sesji kwalifikacyjnej.
„Mieliśmy trochę głębokiej środkowej części sezonu i dowiedzieliśmy się, dlaczego nie szło zbyt dobrze. I muszę powiedzieć, że jestem całkiem zadowolony.”
Mimo to, frustracja z braku przełożenia tempa kwalifikacyjnego na wynik w niedzielnym wyścigu jest namacalna.
„Wciąż próbujemy co weekend. A wczoraj było całkiem ciężko, ale myślę, że ogólnie wykonaliśmy dobrą robotę. Szkoda tylko dla wszystkich chłopaków, że nie mogliśmy z tego naprawdę skorzystać.”
Jeśli śledzisz zawiłości świata Formuły 1 i chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w padoku, włącz powiadomienia na kanale GPblog na YouTube.