Skok na głęboką wodę w Formule 1. Isack Hadjar, nowy nadzieja Red Bulla, nie zamierza świętować samego kontraktu – dla niego liczy się tylko jedno: prześcignąć Maxa Verstappena. To niezwykle ambitne podejście, biorąc pod uwagę, jak wielu utalentowanych kierowców poległo w walce u boku holenderskiego mistrza.

Czy kontrakt z Red Bullem to tylko biurokracja? Ambicje Hadjara
Droga Isacka Hadjara do kokpitu Red Bull Racing w sezonie 2026 była szybka i, jak sam przyznaje, wyboista. Gdy pod koniec 2024 roku zapadła decyzja o rozstaniu z Sergio Pérezem, a Hadjar otrzymał miejsce w Racing Bulls, przyszłość w topowym zespole wydawała się odległą fantazją. Młody Francuz złapał jednak nadarzającą się szansę niczym wyścigową pole position, notując solidny debiut okraszony historycznym podium w Zandvoort. Mimo to, gdy rozmawiał z GPblog w Abu Zabi, jego perspektywa na osiągnięcia była bezkompromisowa.
„Niestety, podpisanie kontraktu nie jest dla mnie osiągnięciem. Osiągnięciem byłoby sprostanie oczekiwaniom w Red Bullu. Dopiero to bym uznał za sukces.”
Dla Hadjara ta chwila to spełnienie długoletnich marzeń, ale nie cel sam w sobie. Jak sam stwierdził, praca u boku „najlepszego kierowcy na świecie” była od zawsze jego nadrzędnym celem. Mimo to, on nie chce być tylko kolejnym tłem dla dominacji Verstappena.
„Walka o zwycięstwa. Bycie tam co weekend. Bycie pierwszym kierowcą od dłuższego czasu, który poradzi sobie świetnie obok Maxa” – zadeklarował Hadjar.
To odważne wyzwanie rzucone nie tylko obecnej hegemonii, ale także wszystkim, którzy próbowali w ostatnich latach dotrzymać kroku Maxowi Verstappenowi.
Zapomnij o wakacjach: Klucz do sukcesu tkwi w symulatorze
Hadjar zdaje sobie sprawę, że aby w ogóle myśleć o rzuceniu rękawicy mistrzowi, musi zmienić swoje priorytety i podejście. Dotychczas skupiony na udowodnieniu swojej wartości w Racing Bulls, teraz musi przestawić się na zupełnie inny kaliber rywalizacji – fabryczną presję Milton Keynes.
„Żeby dostać się do Red Bulla, musiałem dać z siebie wszystko tutaj [w Racing Bulls]. Teraz moja uwaga musi się zmienić. Nie mogę się doczekać wizyty w MK [Milton Keynes] w styczniu i lutym, by pracować z ludźmi tam. To nie będzie przyjemne, ale wierzę, że tam mogę zrobić różnicę.”
Francuz doskonale rozumie, że okres przedsezonowy, kiedy bolid na 2026 rok jeszcze nie istnieje, to czas na nadrabianie zaległości w teorii. Maszyna produkcyjna na razie stoi w garażu, a jedynym narzędziem, którym dysponuje, jest symulator.
„Mógłbym pozwolić sobie na więcej wakacji, ale jaki to ma sens? Nie ma nic do roboty (bez auta).”
Jego postawa wyraźnie kontrastuje z tym, co mogło charakteryzować poprzedników Verstappena. Hadjar wyznaje taktykę, która dla wielu może wydawać się kontrowersyjna, ale dla niego jest zdroworozsądkowym podejściem do starcia z fenomenem.
Błąd poprzedników: Dlaczego oczekiwanie zwycięstwa na starcie jest zgubne?
W zaskakującym wyznaniu dla GPblog, Hadjar stwierdził, że on musi założyć z góry, że przez pierwszy miesiąc będzie wolniejszy od Verstappena. Ta psychologiczna tarcza ma za zadanie uchronić go przed frustracją, która złamała zęby wielu utalentowanym kierowcom. Według Hadjara, jego koledzy z zespołu myśleli inaczej.
„Myślę, że myśleli odwrotnie. Każdy uważa, że jest wyjątkowy. I wchodzisz tam z myślą: ‘jest tylko człowiekiem, pokonam go’. A potem zostajesz zmiażdżony. I wtedy zaczyna się efekt kuli śnieżnej.”
Hadjar postuluje, że pójście na wojnę z Maxem, gdy statystyki i rzeczywistość wskazują na porażkę, prowadzi do nadmiernej presji i błędów. Jego strategia polega na akceptacji trudnej rzeczywistości na starcie.
„Jeśli nic innego, celem jest zaakceptowanie, że przez pierwszy miesiąc będę wolniejszy. I myślę, że jeśli wejdziesz w ten tryb myślenia i już go zaakceptujesz, będzie bardzo ciężko. Patrzenie na dane i widzenie rzeczy, których jeszcze nie osiągasz, będzie bardzo frustrujące. Ale jeśli wiesz, jesteś lepiej przygotowany.”
Oczywiście, Hadjar nie zamierza rezygnować z ambicji. Przyznaje, że w tylnej części głowy tli się iskra nadziei na sensacyjny triumf. Wszystko zależy od przyszłych regulaminów technicznych.
„Tak, mam to z tyłu głowy. Oczywiście, gdybym wskoczył do tegorocznego auta lub auta z tymi samymi regulacjami z następnego roku – nie ma szans. Ale nigdy nie wiadomo, może sposób, w jaki trzeba prowadzić ten bolid, będzie mi idealnie pasował.”
Kluczowym elementem fenomenu Verstappena jest jego wszechstronność. Jak zauważa Hadjar, Max nie ma jednego stylu jazdy; on adaptuje się do tego, co dostaje: „On będzie tak samo dobry w bolidach na następny rok, jak w tegorocznych i jak w zeszłym roku. Ciągle się dostosowuje.”
To właśnie ta zdolność adaptacji jest największą przeszkodą. Podejście Hadjara, które sam określa jako własne, a nie narzucone przez zarząd Red Bulla, wydaje się być próbą intelektualnego objścia niemożliwego – wejścia do jaskini lwa z pokorą, ale z jasnym celem: ostatecznie przejąć na niej panowanie.