Gorączka przed ogłoszeniem składów Red Bulla w Formule 1 narasta, a jeden z kandydatów do awansu, Isack Hadjar, właśnie rzucił rękawicę, sugerując, że wynik ostatniego weekendu wyścigowego w Katarze nie ma już żadnego znaczenia. Czy to tylko próba zachowania zimnej krwi, czy może faktycznie decyzja w Grove jest już przesądzona, a my jesteśmy świadkami ostatniego aktu teatru?

Czy ostatni wyścig to tylko formalność? Deklaracja Hadjara
W atmosferze rosnącego napięcia wokół obsady foteli w Red Bull Racing na sezon 2026, słowa Isacka Hadjara brzmią jak manifest pewności siebie, graniczącej z arogancją. Młody Francuz, który w tym sezonie w zespole juniorskiego Red Bulla pokazał, że ma talent i charakter by walczyć na najwyższym poziomie, jednoznacznie stwierdził, że jego występ w Katarze nie wpłynie na ostateczną decyzję dotyczącą jego przyszłości.
„Absolutnie nie,” miał powiedzieć Hadjar w rozmowie z GPblog w Katarze, odnosząc się do znaczenia ostatnich rund sezonu. „Nie podejmuje się decyzji na podstawie tego, czy to wyścig dwudziesty drugi, czy dwudziesty trzeci. Bierze się pod uwagę średnią, tak podejmuje się decyzję. Więc mogę mieć najgorszy weekend w historii, teraz to niczego nie zmieni.” To mocne stwierdzenie, sugerujące, że Red Bull ocenia kandydatów na podstawie całokształtu sezonu, a nie pojedynczego błędu czy błysku geniuszu na finiszu. W świecie sportu, gdzie każdy ułamek sekundy i każdy punkt są na wagę złota, takie odcięcie się od presji ostatniego GP jest co najmniej intrygujące.
Max ma kontrakt, a co z resztą kawalerii?
Wewnątrz akademii Red Bulla sytuacja kadrowa na 2026 rok wyklarowała się w dość interesujący sposób. Z jednej strony mamy absolutne „non-negotiable” – Max Verstappen zapewnił sobie swoje miejsce w głównej stajni już podczas Grand Prix Węgier, wiążąc się z zespołem do 2026 roku. To fundament, wokół którego budowana jest reszta układanki. Z drugiej strony, sam Hadjar, jak sam przyznał, „cieszy się pewnością miejsca na przyszły rok” w strukturach producenta napojów energetycznych.
Wszystkie przesłanki, w tym mocna postawa Hadjara w trakcie sezonu, wskazują na to, że Francuz celuje prosto w fotel w Red Bull Racing. To oznaczałoby, że jedynym miejscem, które musi zostać załatane, jest drugi kokpit obok Verstappena – miejsce, w którym obecnie rezyduje Sergio Pérez, którego przyszłość nadal pozostaje tematem spekulacji, choć jego wyniki w ostatnich wyścigach mogły ocieplić wizerunek w oczach szefostwa.
Ewolucja młodego wilka: Lepsze zrozumienie maszyn F1
Hadjar nie tylko punktuje, ale przede wszystkim dojrzewa jako kierowca. Francuz podkreśla, że poczynił znaczące postępy, co jest kluczowe dla kogoś pretendującego do jazdy w zespole mistrzowskim. „Zrobiłem dobre kroki wszędzie, ale zwłaszcza w tym jednym,” odniósł się do swoich postępów, akcentując chyba najważniejszy element w F1 – głębię zrozumienia bolidu i strategii.
Jego imponujący debiutancki sezon okraszony spektakularnym pierwszym podium zdobycia podczas Grand Prix Holandii, sprawia, że nie można go ignorować. Aktualnie, Hadjar plasuje się na dziewiątym miejscu w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 51 punktów, co czyni go drugim najbardziej punktującym kierowcą w rodzinie Red Bulla, zaraz po Verbstaappenie. Taka statystyka to twardy argument w negocjacjach i przy podejmowaniu strategicznych decyzji dyrektorskich. Jego deklaracja może być próbą psychologicznego zneutralizowania ewentualnej słabszej dyspozycji w Katarze, dając do zrozumienia, że o jego awansie zdecydowała rzetelna, całoroczna praca, a nie jednorazowy strzał.
Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkim smaczkami dziejącymi się w padoku Formuły 1, koniecznie sprawdź najnowszy odcinek F1 Paddock Update od GPblog, by nie przegapić żadnych zakulisowych doniesień.