W świecie Formuły 1 emocje sięgają zenitu, a szczególnie gdy na torze pojawia się Lewis Hamilton, siedmiokrotny mistrz świata. Ostatnie kwalifikacje w Belgii dostarczyły wielu wrażeń, kiedy Hamilton był zmuszony zmierzyć się z konsekwencjami poważnej kraksy, która miała miejsce podczas trzeciego treningu. Dzięki wysiłkom swojego zespołu, udało mu się przygotować do rywalizacji, mimo że bilans prowadzenia jego bolidu uległ zmianie.
Hamilton i trudne chwile po kraksie
W trakcie ostatnich przygotowań przed kwalifikacjami, Lewis Hamilton doświadczył poważnej kraksy, uderzając w bariery na torze Les Fagnes. To zdarzenie, do złudzenia przypominające podobny wypadek Pierre’a Gasly’ego z dnia poprzedniego, postawiło pod znakiem zapytania, czy jego bolid będzie gotowy na czas. „Zespół wykonał świetną robotę, aby naprawić samochód, i takie rzeczy się zdarzają. Po prostu się na tym skupiamy” — podkreślił Hamilton w rozmowie z mediami. Mechanicy Ferrari zdołali na czas przywrócić bolid do stanu używalności, jednak mistrz przyznał, że równocześnie odczuł różnicę w balansie samochodu, szczególnie w tylnym zawieszeniu.
„Myślę, że coś w zawieszeniu nie było takie samo, więc balans nie był już taki, jak podczas FP3, kiedy auto prowadziło się naprawdę świetnie. Oni walczyli do samego końca, aby to naprawić, dlatego jestem wdzięczny, że się udało” — dodał Hamilton. Mimo trudności, osiągnął przyzwoity czas okrążenia podczas kwalifikacji.
Taktika Red Bulla a strategia Hamiltona
Kiedy temat przeszedł na taktykę Red Bulla, Hamilton zauważył, że wykorzystanie slipstreamu przez Isacka Hadjara miało kluczowe znaczenie dla osiągnięcia dobrego wyniku przez Maxa Verstappena. „To zawsze jest potężne na tym torze. Widziałem to. To był perfekcyjny tow. Z pewnością zyskał sporo czasu dzięki temu” — zauważył Hamilton, hintując na siłę taktyki, która zyskuje na znaczeniu w wyścigach.
Leclerc i frustracja po żółtej fladze
Z kolei Charles Leclerc, inny czołowy kierowca Formuły 1, również miał powody do niezadowolenia po swoich kwalifikacjach. Mimo że Ferrari zdołało zidentyfikować problem ze zbyt niską prędkością w prostych, młody Monakijczyk szkoda, że nie wykorzystał swojego potencjału w ostatniej rundzie Q3 z powodu nieporozumienia z żółtą flagą. „Miałem wrażenie, że flaga była związana z ostatnim zakrętem, a to mnie spowolniło” — skomentował Leclerc, dodając, że martwi go utrata cennego czasu, która kosztowała go miejsce na lepszej pozycji na starcie.
Zarówno Hamilton, jak i Leclerc pokazali, że w Formule 1 nie tylko prędkość, ale również strategia i szybkie decyzje mają kluczowe znaczenie w walce o najwyższe lokaty.