W miarę jak sezon Formuły 1 nabiera tempa, w kuluarach torów dzieje się coraz więcej. W najnowszych doniesieniach, zarówno Lewis Hamilton, jak i Charles Leclerc wezmą udział w testach opon na mokrej nawierzchni, co z pewnością przyciągnie uwagę zarówno fanów, jak i ekspertów. W tym artykule przyjrzymy się najważniejszym informacjom z ostatnich dni, w tym ciekawym wyznaniu Daniela Ricciardo na temat jego kariery.

Testy Ferrari w deszczu: Hamilton i Leclerc jako główne gwiazdy
W dniach 9-10 kwietnia Ferrari zorganizuje testy na swoim torze Fiorano, które skoncentrują się na oponach do jazdy w deszczu. W udział w tych testach zaproszeni zostali nie tylko kierowcy zespołu, ale również dwaj czołowi zawodnicy Formuły 1: Lewis Hamilton oraz Charles Leclerc. Decyzja Pirelli, aby zaangażować regularnych kierowców zamiast rezerwowych, podkreśla znaczenie, jakie przypisywane jest doświadczeniu obu zawodników w kontekście testowania nowego ogumienia.
Nie ujawniono przyczyny tego wyboru, ale z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że zaufanie do umiejętności Hamiltona i Leclerca będzie kluczowe dla uzyskania miarodajnych wyników podczas prób. Takie podejście wskazuje na intensywne przygotowania przed nadchodzącymi wyścigami, w tym Grand Prix Miami.
Plany pozostałych zespołów w obliczu przerwy
Przerwa w kalendarzu F1, spowodowana sytuacją międzynarodową, zaskoczyła wiele zespołów. W tym czasie Red Bull mało co zdziałałby w zakresie testów. Po zakończeniu wyścigu na torze Suzuka, zespół nie planuje żadnych dodatkowych treningów przed Grand Prix w Miami. W przeciwieństwie do nich, Mercedes i McLaren kontynuują prace i planują testy w Nürburgringu, z udziałem George’a Russella oraz Lando Norrisa.
Kierowcy spotkają się na torze 14 i 15 kwietnia, by zrealizować kolejne testy opon Pirelli. Z kolei Williams planuje sprawdzić jeden ze swoich starszych samochodów, o ile pozwolą na to warunki atmosferyczne. Nowe zespoły, Audi i Cadillac, zostają na uboczu, stawiając na rozwój swoich projektów i strategii na przyszłość.
Ricciardo o swojej przeszłości z Verstappenem
Daniel Ricciardo, były kierowca zespołu Red Bull, podzielił się swoimi przemyśleniami na temat swojego odejścia z zespołu w 2018 roku. W rozmowie z „The Athletic” przyznał, że pozostanie u boku Maxa Verstappena mogło spowodować jego „efektywne zniszczenie”, gdyż młody Holender szybko zyskiwał na znaczeniu.
„Nie wiem, czy to była słuszna decyzja. Z pewnością były emocje, które mną kierowały, ale były także powody, dla których nie uważałem, że możemy współpracować” – stwierdził Ricciardo. Dodał, że istnieje możliwość, że pozostałe przy Red Bullu mogło zakończyć jego karierę znacznie szybciej. „W tamtym czasie byłem konkurencyjny z Maxem i dobrze się uzupełnialiśmy. Czasami ciężko jest ocenić, co by było, gdybym pozostał” – powiedział, przyznając, że czasem wolałby mieć na koncie większą liczbę zwycięstw.
Tematyka ta jest z pewnością interesująca, nie tylko z perspektywy strat i zwycięstw, ale również w kontekście kręgu najważniejszych postaci współczesnej Formuły 1. Z niecierpliwością czekamy na dalsze rozwinięcia tej historii oraz wyniki nadchodzących testów, które mogą mieć ogromne znaczenie dla całego sezonu.