Chociaż ostatnie wyścigi w Miami i Kanadzie dostarczyły wielu emocji, Lewis Hamilton nadal nie jest do końca przekonany, opisując je jako „dziwne doznanie”. Weekend wyścigowy w Kanadzie był pełen ekscytacji, szczególnie na czołowej pozycji, gdzie Kimi Antonelli i George Russell wymieniali się prowadzeniem przez niemal połowę wyścigu. Ostatecznie problemy techniczne zmusiły Brytyjczyka do przedwczesnego zakończenia rywalizacji. W tym czasie Hamilton i Max Verstappen stoczyli spektakularną walkę o drugie miejsce, co podkreśla, jak nowe samochody umożliwiły znacznie bliższą rywalizację w porównaniu z ostatnimi latami.
Hamilton nadal nieprzekonany co do samochodów z 2026 roku
Po wyścigu Hamilton przyznał, że obecny styl jazdy nie przychodzi mu naturalnie. Opisał zachowanie nowoczesnych jednostek napędowych jako „dziwne doznanie”. Kierowca Ferrari wskazał, że podczas jazdy samochody tracą moc w połowie prostej, gdy wyczerpuje się energia, co prowadzi do nagłego spadku obrotów, zamiast nieprzerwanego przyspieszania aż do strefy hamowania.
Hamilton zauważył, że to odczucie stoi w sprzeczności z tym, jak powinno wyglądać motorsportowe wyścigowanie, nostalgicznie porównując obecne generacje z czasami silników V8 i V10, które nieustannie przyspieszały aż do końca prostej.
„To zdecydowanie nie jest coś, co przychodzi mi naturalnie, to na pewno. To wciąż wydaje się dziwnym uczuciem. Zjeżdżasz z mocy, otwierasz SM, a moc znika w połowie prostej, a obroty zaczynają spadać. To nie jest to, co powinno być w motorsporcie. Silnik powinien krzyczeć aż do końca prostej i nieprzerwanie przyspieszać.”
W jego ocenie nowa konstrukcja samochodów jest lepsza, co pozwala na блиższe wyścigi i współzawodnictwo, jednak odczucie utraty mocy uważa za mniej ekscytujące.
Hamilton pozostaje wierny „starej szkole” po podium w Montrealu
Po wcześniejszym ogłoszeniu, że nie zamierza polegać na symulatorze, Hamilton w Montrealu potwierdził swoją decyzję. Odnotował, że jego najważniejsze weekendy w tym sezonie miały miejsce bez przygotowania w symulatorze, co wskazuje, że jego podejście z czasów mistrzostw, które zakładały mniejsze poleganie na technologii, wciąż przynosi efekty.
Hamilton zaznaczył, że choć symulator może być wartościowym narzędziem rozwojowym, to w rzeczywistości tylko kierowcy biorący udział w wyścigach mogą naprawdę zrozumieć zachowanie i ograniczenia samochodu SF-26 na torze. Prawdziwe opinie na temat auta są dla Ferrari znacznie bardziej użyteczne niż przygotowanie w wirtualnym świecie.
„Jeżeli spojrzeć na dwa najlepsze wyścigi, które miałem, nie korzystałem z symulatora. Tak to naprawdę wygląda. We wszystkich mistrzostwach przed, z wyjątkiem 2008 roku, też nie korzystałem z symulatora. To nie jest konieczność. To narzędzie, które może być silne, ale dla mnie jestem ze starej szkoły. Lepiej mi bez niego.”
Hamilton przyznał również, że choć będzie wspierał prace rozwojowe zespołu, to mało prawdopodobne, by ponownie korzystał z symulatora jako części przygotowań do wyścigów, uważając, że ta metoda wprowadza zbyt wiele zmiennych i ryzyka dla jego osobistego stylu jazdy.