George Russell i Toto Wolff są zgodni, że Lewis Hamilton był na najlepszej drodze do zdobycia swojego pierwszego zwycięstwa w Ferrari w Barcelonie, nawet bez pomocy Wirtualnego Samochodu Bezpieczeństwa na 40. okrążeniu. Ekscytujący wyścig pokazał, jak strategia i czysta prędkość odgrywają kluczowe role w Formule 1. Czy Hamilton rzeczywiście potrzebowałby tego szczęśliwego zbiegu okoliczności, by zdobyć triumf?
Hamilton w centrum uwagi
Hamilton, stosując strategię trzech pit stopów w porównaniu do dwóch przystanków zespołu Mercedes, odrobił znaczną część strat do swoich rywali. Jego tempo, które pozwoliło mu lapować o około dwie sekundy szybciej niż Russell i Kimi Antonelli, było zauważalne w kluczowej części wyścigu, przed ostatnim pit stopem. Wyścig nabrał przyspieszenia, gdy Fernando Alonso z powodu awarii jednostki napędowej w swoim Aston Martinie opuścił tor, umożliwiając Hamiltonowi wykonanie pit stopu i wyjechanie na świeżych oponach przed Russell’em i Antonelli na 41. okrążeniu.
Russell dostrzega dominację Hamiltona
W rozmowie po wyścigu, Russell podkreślił, że Hamilton był na właściwej drodze do zwycięstwa, niezależnie od okoliczności, z jakimi przyszło mu się zmierzyć. „Lewis z pewnością by to zrobił, ale skorzystał z Wirtualnego Samochodu Bezpieczeństwa, a ja miałem trochę szczęścia z awarią Kimi,” powiedział Russell, podkreślając obawy dotyczące problemów z jednostkami napędowymi w zespole Mercedes. Mówiąc o tempie Hamiltona, Russell dodał: „Lewis po prostu miał dzisiaj niezwykłe tempo. Nawet w pierwszej części wyścigu wydawało mi się, że Kimi będzie w stanie go wyprzedzić, a Lewis po prostu kontrolował sytuację”.
Zgoda między zespołami
Współpraca między Mercedesem a Ferrari nabrała innego wymiaru, gdy dyrektor zespołu Ferrari, Fred Vasseur, również zasugerował, że Hamilton prawdopodobnie wygrałby, niezależnie od VSC. Temat ten podjęli także Russell i Wolff, którzy po wyścigu zgodzili się, że Hamilton byłby w stanie osiągnąć zwycięstwo dzięki przewadze, jaką dawały mu świeższe opony w kluczowej fazie wyścigu. Wolff stwierdził: „Nie możemy spekulować, ale Lewis był najszybszy i naprawdę trudno byłoby go zatrzymać”.
W ten sposób, wyścig w Barcelonie pokazał nie tylko nieprzewidywalność Formuły 1, ale również umiejętności i potencjał kierowców, których zmagania były widoczne do samego końca.