Napięcie w Maranello narasta! Po słowach prezesa Ferrari, Johna Elkanna, sugerujących kierowcom, by mniej mówili, a więcej jeździli, Lewis Hamilton postanowił ustosunkować się do tej kontrowersyjnej prośby, wywołując tym samym lawinę spekulacji. Czy siedmiokrotny mistrz świata ma ochotę milczeć, czy może to tylko dyplomatyczna zagrywka przed transferem życia?

Gdy szef mówi „ciszej, bo jedziecie za wolno”: Reakcja Hamiltona na rady prezesa Ferrari
Sezon dla Scuderii Ferrari nie układa się po myśli ani kibicom, ani włodarzom, a co tu ukrywać – prawdopodobnie samym kierowcom. Brak zwycięstw po dwudziestu jeden rundach to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, co naturalnie prowadzi do głębokiej analizy problemów w zespole. Jak donoszą źródła, prezes Ferrari, John Elkann, publicznie zasugerował, że zmiany dotknęły już każdego obszaru w ekipie, co w zawoalowany sposób wskazało na niesatysfakcjonujące występy kierowców. Jego rada dla Lewisa Hamiltona i Charlesa Leclerca była prosta i dosadna: „mówić mniej i skupić się na jeździe tak szybko, jak to tylko możliwe”.
Słowa te, zwłaszcza skierowane do kierowców, którzy z natury muszą udzielać wielu wywiadów, wywołały spore poruszenie w paddocku. Jak na takie publiczne pouczenie zareagował sam Hamilton, który wkrótce dołączy do włoskiego giganta?
W Las Vegas, Hamilton podszedł do tematu z charakterystycznym dla siebie spokojem, jednocześnie dystansując się od dramatyzowania sytuacji.
„Cóż, John i ja rozmawiamy niemal co tydzień, więc mamy świetną relację” – powiedział siedmiokrotny mistrz świata. „Nie miałem na to żadnej reakcji, bo też zbytnio nie zagłębiam się w takie rzeczy.”
Początkowo sugerowano, że wcześniejsze wpisy Hamiltona i Leclerca w mediach społecznościowych mogły być bezpośrednią odpowiedzią na apel prezesa. Jednak Lewis stanowczo zdementował te plotki, podkreślając, że nie był świadomy słów Elkanna, gdy publikował swój post.
„To nie była reakcja” – wyjaśnił Hamilton. „Właściwie nawet tego nie widziałem, a ja publikowałem post, lecąc samolotem. Więc dopiero jak wróciłem do domu, dowiedziałem się o tym. To wcale nie była reakcja na to.”
Lewis Hamilton: Chętnie mniej medialnie, ale odpowiedzialność jest zbiorowa
Następnie przyszła moment, który rozładował napięcie, choć zabrzmiał z nutą ironii. Zapytany o propozycję ograniczenia medialnej aktywności, Hamilton z uśmiechem skwitował:
„Swoją drogą, zawsze jestem gotów robić mniej mediów” – rzucił, wywołując salwy śmiechu u zgromadzonych dziennikarzy.
Jednak po chwili ton stał się poważniejszy. Brytyjczyk podkreślił, że w obecnej trudnej sytuacji odpowiedzialność spoczywa na wszystkich członkach zespołu.
„Ale nie, na poważnie, myślę, że wszyscy musimy wziąć odpowiedzialność w tym zespole i wszyscy musimy odegrać swoją rolę” – dodał Lewis. „Wiem, ile pasji jest w tym zespole, w każdym, naprawdę w każdym członku. Jestem niezmiernie wdzięczny za nadzwyczajny wysiłek, jaki każda osoba w fabryce wkłada tydzień po tygodniu.”
Dla kogoś, kto ma wejść do Ferrari jako gwiazda 2025 roku, presja i medialny szum wokół włoskiej stajni są olbrzymie. Hamilton doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
„I naturalnie, wiedząc, że to jest Ferrari, zawsze jest ogromne zainteresowanie. Nie zawsze pozytywne, ale wszyscy jesteśmy w pełni zaangażowani, aby to odwrócić, a ja jestem w pełni zaangażowany w pomoc temu zespołowi w odbudowie i rozwoju.”
Pomimo trudności i publicznego „stonowania” przez szefa, Hamilton zachowuje optymistyczne spojrzenie na przyszłość, zarówno swoją obecną, jak i tę w czerwonych barwach.
„Każde wyzwanie jest dla nas okazją do wzrostu i nauki. Mocno wierzę, że dotrzemy tam, gdzie chcemy być” – podsumował.
Wyjątkowy kask na Las Vegas i nieustępliwy duch mistrza
Dla Lewisa Hamiltona, nawet w obliczu słabych wyników i krytyki, każdy weekend Grand Prix to szansa na pokazanie ducha walki. Obecny sezon to dla niego jedno z najtrudniejszych wyzwań w karierze F1. Mimo że od GP Holandii prezentuje tempo porównywalne z Charlesem Leclerciem, jego wyniki regularnie rujnowane są przez kary cofnięcia na starcie, kolizje czy kary czasowe.
Jednak niezależnie od przeszkód i napomnień ze strony prezesa Ferrari, Hamilton pozostaje zdeterminowany i zmotywowany. Aby uczcić ten niezwykły, choć wymagający okres, Brytyjczyk zaprezentował specjalny kask projektowany na Grand Prix Las Vegas. To wyraźny sygnał, że, choć może go poproszono o mniejszą gadatliwość, jego obecność i zaangażowanie w budowanie nowych relacji – zarówno w obecnym, jak i przyszłym zespole – pozostają niezłomne.