Czy Lando Norris to nowy mistrz F1 na wyciągnięcie ręki, a Max Verstappen wciąż czai się w cieniu? Opinia Johnny’ego Herberta, weterana torów i byłego sędziego, rzuca nowe światło na elektryzujące finisze sezonu. Choć Brytyjczykではない McLarena prowadzi z solidną przewagą, szefowie Red Bulla z pewnością nie podpisali jeszcze formularza rezygnacyjnego. Sprawdźmy, dlaczego ten sezon może należeć do Norrisa, ale i dlaczego nikt nie może lekceważyć Holendra.

Czy Lando Norris ma już mistrzostwo w kieszeni? Ekspert wskazuje na dojrzałość
Wchodząc w weekend Grand Prix Las Vegas, Lando Norris z McLarena jest na absolutnym fali wznoszącej. Dwa zwycięstwa z rzędu to nie przypadek, a przewaga 24 punktów nad kolegą z zespołu, Oscarem Piastrim, i aż 49 punktów nad Maxem Verstappenem, stawia go w komfortowej pozycji lidera. Nie dziwi zatem, że Johnny Herbert, były kierowca F1 i steward, w rozmowie z serwisem bukmacherskim, uznał Norrisa za faworyta do tytułu mistrza świata w sezonie 2025. Herbert uważa, że młody Brytyjczyk ewoluował w „kompletnego kierowcę”.
Herbert jasno określił, gdzie McLaren musiał popracować:
„Jego słabością były zawsze starty. To zostało załatwione. Miał też pewną słabość w umiejętnościach wyścigowych, ale sądzę, że to również się poprawiło.”
To kluczowa obserwacja. Starty i walka koło w koło to były elementy, które niegdyś dawały przewagę bardziej doświadczonym rywalom. Jeśli Norris wyeliminował te luki w swoim arsenale, staje się maszyną trudną do zatrzymania. Jak podsumował Herbert, połączenie dojrzałości i poprawionych umiejętności oznacza, że:
„Gdyby miał teraz stoczyć tę walkę z Maxem, myślę, że byłby w stanie sobie z tym poradzić.”
Choć tempo Piastriego również budzi respekt, Herbert stawia jednak na to, że największym zagrożeniem dla obecnego lidera pozostaje ta sama twarz, która dominowała przez poprzednie sezony.
Verstappen: Zawsze jest zagrożeniem, nawet gdy jest „na uśpieniu”
Mimo fantastycznej postawy Norrisa, zwłaszcza po niesamowitym wyścigu w Brazylii, gdzie finiszował na podium pomimo startu z alei serwisowej, jego przewaga nie jest bezpieczna. Max Verstappen to kierowca, który potrafi odwrócić losy wyścigu, a nawet sezonu, w mgnieniu oka. Dla Herberta, o byłym mistrzu świata nie można zapominać ani na chwilę.
„Max jest kimś, kto potrafi odwrócić to w jednej chwili,” stwierdził stanowczo Herbert.
Dla byłego kierowcy Red Bulla, siła Maxa tkwi w jego mentalności i zdolności do wyciskania maksimum z zespołu w trudnych momentach.
„On zawsze stanowi zagrożenie. Jest takim typem kierowcy, że nawet gdy ma trochę słabszy weekend, ma zdolność do pracy ze swoim zespołem, oni rozumieją, czego potrzebuje, on pcha ich do granic możliwości, by powiedzieć im, czego wymaga.”
To właśnie ta nieustępliwość tłumaczy, dlaczego nawet spory deficyt punktowy nie oznacza dla Verstappena kapitulacji. Lando Norris, pomimo swojej komfortowej pozycji, musi o tym pamiętać. Brytyjczyk, według Herberta, jest w pełni świadomy tej dynamiki.
„Lando jest doskonale świadomy, że nie może spoczywać na laurach. Wie, że każdy najmniejszy błąd da Maxowi gigantycznego kopa.”
Dla fanów F1, sytuacja ta zapowiada niesamowite starcia, zwłaszcza że w Las Vegas Norris zdominował sesję treningową (szybciej FP2), zostawiając Verstappena daleko z tyłu (dopiero dziewiąty czas, pół sekundy straty). Choć to tylko piątek, pokazuje, że McLaren ma tempo, by utrzymać presję. Pytanie, czy Norris wytrzyma psychicznie finał z nieustępliwym mistrzem?