Mistrzostwo czeka za rogiem? Damon Hill ma mocne przekonanie co do przyszłości Charlesa Leclerca, sugerując, że Monakijczyk musi jedynie otrzymać odpowiednie narzędzie pracy, by sięgnąć po koronę F1. To mocne słowa z ust wicemistrza świata, które z pewnością wzbudzą dyskusję w szeregach Tifosi i krytyków. Czy Ferrari wreszcie dostarczy mu bolid zdolny do walki z Red Bullem i Mercedesem? Prześledźmy, dlaczego legenda brytyjskiego motorsportu jest tak kategoryczna w tej kwestii.

Czy Ferrari trzyma w ręku klucz do tytułu Leclerca?
Damon Hill, mistrz świata z 1996 roku, nie owija w bawełnę, kiedy mowa o potencjale Charlesa Leclerca. Według niego, Monakijczyk to kierowca klasy mistrzowskiej F1, któremu brakuje wyłącznie odpowiedniego ekwipunku — bolidu na miarę jego ambicji i talentu. Leclerc, który dołączył do Scuderii w 2019 roku, od razu pokazał pazur, pokonując w debiutanckim sezonie czterokrotnego czempiona Sebastiana Vettela i wygrywając dwa wyścigi. Od tego czasu Francuz regularnie mierzy się z gigantami, takimi jak Max Verstappen czy Lewis Hamilton, ale wciąż czeka na swoje pierwsze poważne oblężenie tronu.
W sezonie 2022 wydawało się, że Ferrari ma propomocne karty, zwłaszcza po fenomenalnym starcie, ale niestety, seria błędów strategicznych i awarii technicznych sprawiła, że Verstappen odleciał z mistrzostwem. Hill uważa, że to nie wina kierowcy.
Brytyjczyk podzielił się swoją opinią w podcaście Drive to Wynn, podkreślając, kim jest Leclerc z perspektywy kogoś, kto sam zasmakował mistrzostwa.
„Nie sądzę, by ktokolwiek mógł spojrzeć na to, co Charles zrobił, i nie dojść do wniosku, że jest niezwykle szybkim kierowcą wyścigowym i ma potencjał, by zostać mistrzem świata. Po prostu muszą dać mu ten samochód” – przekonuje Hill.
Ta teza stawia pod dużą presją włoski zespół. W Maranello od lat panuje kultura oczekiwania na „idealny” bolid, podczas gdy rywale, zwłaszcza Red Bull, demonstrują, że perfekcyjna synergia między dyrektorem technicznym, aerodynamikami a samymi kierowcami jest kluczem do sukcesu. Dla Leclerca, który już teraz jest uważany za jednego z najbardziej kompletnych kierowców na siatce, każda kolejna strata tytułu z powodu bolidu to bolesny cios w wiarygodność projektu Ferrari.
Czy Lewis Hamilton przeżywa najgorszy okres?
Damon Hill nie ograniczył się jedynie do pochwał dla młodszego kierowcy Ferrari. Zwrócił także uwagę na zmagania siedmiokrotnego mistrza świata Lewisa Hamiltona, który po nieudanym sezonie regularnie mierzy się z krytyką. Choć 2021 rok również nie przyniósł korony Hamiltonowi, Hill sugeruje, że tegoroczne doświadczenia mogą być dla Brytyjczyka jeszcze bardziej bolesne.
Analizując występy Hamiltona, na przykład w Abu Ziemi, Hill dostrzegał pewną poprawę, ale nie oszczędził gorzkich słów na rekapitulację sezonu.
„Myślę, że Lewis miał lepszy wyścig [w Abu Ziemi]. Znaczy się, wskoczył do punktów, ale to nie był sezon, na który będzie patrzył z uśmiechem. To może być nawet gorsze niż 2021 rok dla niego. Tam rozczarowanie było ogromne, ale ten sezon był dla niego naprawdę druzgocący” – skomentował Hill.
Określenie sezonu jako „druzgocącego” to mocny sygnał, zwłaszcza że Mercedes mierzył się z poważnymi problemami z platformą bolidu w ostatnich latach. Dla Hamiltona, który wkrótce przeniesie się do Ferrari, obecna aura niepowodzenia może być trudna do zniesienia, zwłaszcza gdy jego rywal z przeszłości, Fernando Alonso, wciąż utrzymuje wysoki poziom w Aston Martinie.
Kiedy poznamy prawdziwy układ sił w F1?
Ferrari zakończyło sezon na rozczarowującym czwartym miejscu w klasyfikacji konstruktorów i z determinacją patrzy w kierunku przepisów technicznych na rok 2026. To właśnie tam widzą swoją szansę na powrót na szczyt. Jednak zanim to nastąpi, obecny sezon i przejściowe lata muszą dostarczyć jasnych sygnałów, że zarządzanie zespołem i rozwój bolidu idą we właściwym kierunku.
Szef Ferrari, Frederic Vasseur, sam sugerował niedawno, że pełny obraz możliwości poszczególnych ekip może nie być widoczny aż do Grand Prix Hiszpanii w Barcelonie. Wskazuje to na to, że zespoły planują radykalne ulepszenia i zmiany aerodynamiczne, które mogą wywrócić obecny porządek do góry nogami. Jeżeli Vasseur ma rację, Ferrari musi sprawnie wykorzystać te pierwsze wyścigi europejskie, aby udowodnić, że mają solidną bazę rozwojową.
Dla Leclerca każda strata punktów na początku sezonu, gdy Mercedes i Red Bull mogą jeszcze nie być w pełni zoptymalizowane, będzie traktowana jako pomyłka na miarę lat ubiegłych. W świetle słów Damona Hilla, który uważa, że Charles jest gotów do walki o tytuł, presja na inżynierów i strategów Ferrari jest olbrzymia. Czy wreszcie dostarczą Charlesowi tego, czego potrzebuje, by zatriumfować?