Ryo Hirakawa marzy o stałym miejscu w Haas na sezon 2027, co potwierdził w piątek na Red Bull Ringu w odpowiedzi na pytanie od GPblog. Szanse, że były mistrz świata wytrzymałości uzyska to miejsce, są jednak niewielkie.
W skwarnym słońcu Austrii, to już siódma sesja wolnych treningów, w której miał okazję wziąć udział Hirakawa; raz z McLarenem, a resztę czasu z zespołem Haas. Warto zauważyć, że japoński kierowca ma już 32 lata, co nie jest typowym wiekiem dla debiutanta w wyścigach Grand Prix. Tą refleksją podzielił się również utytułowany kierowca Toyoty w WEC.
„To po prostu realizm. To wspaniała okazja,” powiedział Hirakawa, odnosząc się do swojego występu w charakterze tymczasowego zastępcy Estebana Ocona. „Nie chodzi tylko o zdobywanie doświadczenia, ale także o perspektywę na przyszłość. Nadal marzę, ale moim celem jest dostarczenie dobrego feedbacku zespołowi.”
Pojedynki o fotel Ocona
Francuz nie ma pewności co do swojej przyszłości w Haas w 2027 roku, ponieważ wielu kierowców ma chrapkę na to miejsce, w tym zapowiadany Oliver Bearman. Rafael Camara, który obecnie rywalizuje w Formule 2, również jest zainteresowany tym fotelem jako kierowca z akademii Ferrari. Po testach z Haas, rezerwowy kierowca McLarena, Leonardo Fornaroli, również stał się poważną opcją.
Toyota, techniczny partner Haas, chciałaby widzieć japońskiego kierowcę w swoim zespole. To może być jedyna szansa dla Hirakawy. W mediach pojawia się również nazwisko Yuki Tsunody jako bardziej oczywistego kandydata, biorąc pod uwagę jego doświadczenie w Formule 1.
Z pozoru, były kierowca Red Bull Racing wydaje się bardziej logicznym wyborem niż Hirakawa, który zakończył sesję treningową na dziewiętnastej pozycji w Spielberg. To jednak nie mówi wiele, ponieważ Hirakawa nie był wysyłany na szybkie okrążenia. Dla zespołu Haas sesja z japońskim kierowcą koncentrowała się na przygotowaniu się do wyścigu w upalnym austriackim słońcu.