Od lat na czołowej powierzchni motosportu, Honda ponownie znalazła się w centrum uwagi, ale tym razem z nieco zmienionym kontekstem. Jak firma, która kiedyś dominowała w Formule 1, może przegapić kolejny rywalizacyjny moment? Przyjrzyjmy się, co mogło pójść nie tak w ich drodze do 2026.

Historia współpracy z McLarenem – wypełnione oczekiwania, niezrealizowane marzenia
Powracając do 2015 roku, Honda zdecydowała się na powrót do Formuły 1 w partnerstwie z McLarenem. Był to czas, w którym nowe regulacje już obowiązywały, a konkurencja mogła pochwalić się rocznym doświadczeniem w pracy nad nowymi jednostkami napędowymi. Zamiast triumfu, Honda zaliczyła ogromną porażkę – brak danych, brak doświadczenia i zbyt mało czasu na rozwój doprowadziły do katastrofalnych wyników.
Jak pamiętamy, w ciągu trzech lat współpracy z McLarenem, osiągnięcia Hondy ograniczały się do walczenia w dolnych rejonach klasyfikacji mistrzostw. Ich silnik okazał się mało konkurencyjny, a obietnice dotyczące poprawy nie zostały nigdy w pełni zrealizowane.
Sukcesy a decyzja o wycofaniu się – dziwaczne ruchy Hondy
Sytuacja zmieniła się, gdy Honda nawiązała współpracę z Red Bullem. Od 2018 roku silnik Hondy dostarczał imponujących osiągnięć; podium, zwycięstwa, a nawet tytuł mistrza świata w 2021 roku wydawały się krokiem w stronę odbudowy marki. Jednak podczas COVID-19 Honda podjęła decyzję o zakończeniu swojego projektu w Formule 1, co wielu zaskoczyło.
Kiedy Red Bull zdobywał kolejne tytuły, Honda już planowała wycofanie się. Po zakończeniu współpracy z Red Bullem, który postanowił stworzyć własny silnik, być może nikt nie spodziewał się, że Honda postanowi wrócić do stawki tak szybko.
Powrót Hondy w nieodpowiednim momencie – zwiastun katastrofy?
W 2023 roku Honda ogłosiła zamiar wznowienia projektów silnikowych w Formule 1, co dla wielu było szokiem, zwłaszcza dla Red Bulla, który inwestował w rozwój własnego silnika. Ostatecznie to Aston Martin okazał się finalnym partnerem, jednak wiele osób w padoku powątpiewa w sens tej współpracy. Dwa lata stagnacji oznaczały, że Honda znacznie straciła teren.
Co więcej, Honda była zmuszona do uzupełnienia kadry w fabryce poprzez rekrutację nowych pracowników spoza świata F1. To rzeczywiście budziło obawy, ponieważ Ford i inne zespoły już intensywnie pracowały nad swoimi jednostkami napędowymi.
Ineksperci w zarządzie – powtórzenie błędów przeszłości
Fakt, że Honda wprowadziła do projektu niewystarczająco doświadczony zespół pracowników, stał się tematem wielu kontrowersji. Zaskakująco, zarząd Aston Martin twierdził, że nie zdawał sobie sprawy z braku doświadczenia w zespole Hondy, co rodzi pytania o odpowiedzialność za przeprowadzkę.
„Odwiedzając fabrykę Hondy w listopadzie 2025 roku, zorientowaliśmy się, że w firmie brakuje kadry z doświadczeniem w F1” – cytuje Adrian Newey. Te niedobory i braki w planowaniu mogły przyczynić się do tego, że Honda znów znajduje się na końcu stawki. Powtórzenie historii z 2015 roku, kiedy Honda weszła do F1 jako nowicjusz z niedoświadczonym zespołem, pokazuje, że historia może się powtarzać, zwłaszcza w tak bezwzględnym świecie wyścigów.
Bez wątpienia, rok 2026 będzie dla Hondy ogromnym wyzwaniem. Oby historia nie zatoczyła pełnego kręgu, a straty nie były zbyt bolesne. Szczyt ambicji stoi nieopodal, ale czy Honda znajdzie sposób, aby zrealizować swoje aspiracje na torze? To pytanie, które z pewnością skupi uwagę fanów Formuły 1.