Christian Horner, były szef zespołu Red Bull Racing, podzielił się zabawną anegdotą z czasów swojej pracy, która nie tylko wywołuje uśmiech na twarzy, ale także ukazuje, jak nieprzewidywalny potrafi być świat Formuły 1. Jego opowieść o koncertujących na przesłuchaniu kandydacie zaskakuje i bawi, pokazując, że nawet w poważnym świecie wyścigów znajdzie się miejsce na odrobinę lekkości.

Muzyczny przesłuchanie, czyli jak Ginger Spice wkradła się do świata F1
W rozmowie z Christianem O’Connellem, Horner opowiedział na antenie o nietypowym przesłuchaniu, które miało miejsce w czasie pandemii COVID-19. Podjął się wyzwania znalezienia odpowiedniego kandydata do nowego projektu silnika dla Red Bull Racing. W trakcie rozmowy jeden z kandydatów wyjawił, że jest muzykiem. Jak się później okazało, to nie była zwykła informacja, a impuls do tego, by w atmosferze poważnego przesłuchania zapanował zupełnie inny klimat.
„Przyszedł gość na rozmowę kwalifikacyjną, a skończył na śpiewaniu irańskich piosenek miłosnych” – wspomina Horner. Wszyscy byli zaskoczeni, gdy Geri Halliwell, jego żona i znana wokalistka, przyniosła gitarę, zapraszając kandydata do wspólnego muzykowania. „Ona usłyszała, że gra na gitarze, więc powiedziała: 'Zagraj mi coś!’ I tak oto zamiast rozmowy o pracy, mieliśmy mini koncert” – dodaje Horner, podkreślając, że cała sytuacja była nie tylko zaskakująca, ale również zabawna.
Tak oto, człowiek, który przyszedł z nadzieją na pracę, musiał odnaleźć się w roli artysty, co tylko pokazuje, jak nieprzewidywalna potrafi być rzeczywistość w świecie Formuły 1.
Cudowne nieprzewidywalności F1 – historia, która mogła zmienić bieg wydarzeń
Ale to nie koniec opowieści Hornera, który na ostatnim Europejskim Motor Show ujawnił także zaskakujące informacje dotyczące powstania zespołu Red Bull Racing. Mówił o Eddie Jordanie, szefie zespołu z jego imieniem, który był bliski przekształcenia swojej drużyny w ekipę Red Bulla. „On próbował sprzedać mi zespół, a Bernie Ecclestone naciskał na mnie, żebym spróbował znaleźć rozwiązanie z Eddiem, ale ostatecznie do tego nie doszło” – relacjonuje Horner.
To zdarzenie ukazuje, jak blisko byliśmy powstania zupełnie innej drużyny i jak wielkie znaczenie miały te decyzje dla przyszłości Formuły 1. Gdyby nie te zawirowania, być może historia F1 wyglądałaby całkiem inaczej, a dzisiaj nie mielibyśmy okazji podziwiać dominacji Red Bull Racing, która zrewolucjonizowała świat wyścigów.
W obydwu opowieściach widoczna jest nieodłączna cecha każdej pasji – nieprzewidywalność. To właśnie te momenty sprawiają, że Formuła 1 przyciąga uwagę milionów fanów na całym świecie, oferując nie tylko rywalizację, ale także niezapomniane wspomnienia i historie.