Internetowa fala nienawiści, która spadła na młodego Kimiego Antonellego po Grand Prix Kataru, wywołała lawinę oburzenia w padoku Formuły 1. Nawet weterani i czołowi kierowcy, tacy jak George Russell i Charles Leclerc, nie zostawili suchej nitki na internetowych trollach. To, co wydarzyło się w mediach społecznościowych, przekroczyło wszelkie granice sportowej krytyki, stając się gorącym tematem tuż przed finałem sezonu w Abu Zabi.

Formuła 1 mówi „Dość”: Kierowcy jednoczą się przeciwko hejtowi
Po incydencie z udziałem Kimiego Antonellego i Lando Norrisa podczas wyścigu w Lusail, młody kierowca Mercedesa stał się celem bezlitosnej nagonki w sieci. Wielu fanów zarzuciło mu, że celowo ułatwił Norrisowi wyprzedzenie, co wywołało lawinę złości pod adresem Włocha. Jednak zanim sezon dobiegł końca na Yas Marina, czołówka stawki postanowiła stanowczo zareagować. George Russell, kolega zespołowy Antonellego, nie owijał w bawełnę, potępiając falę obrzydliwych komentarzy.
„To, co się wydarzyło i co zostało napisane, ta obelga w Internecie, jest po prostu nie do przyjęcia” – stwierdził Russell w rozmowie z mediami.
Brytyjczyk podkreślił, że choć błędy się zdarzają – a w tym przypadku pierwotny zarzut dotyczył pomyłki zespołu Red Bull – tysiące osób ukrywających się za klawiaturami nie ma żadnego usprawiedliwienia. Russell dodał gorzko: „Naprawdę muszą się sobie przyjrzeć w lustrze i zastanowić, dlaczego uważają, że to jest akceptowalne – nie tylko dla F1, ale dla społeczeństwa jako całości. Ja po prostu nie potrafię tego pojąć”.
Młodzi i gniewni: Obrona rookies bezlitosna dla anonimowych krytyków
W obronie młodego kolegi stanął również Isack Hadjar, aktualnie silny gracz juniorskich serii i kierowca związany z Red Bullem. Hadjar, który sam parkuje w cieniu Formuły 1 i wie, jak cienka jest granica między chwałą a krytyką, porównał działania Antonellego do własnych wysiłków.
„To po prostu niesprawiedliwe, zwłaszcza gdy dajesz z siebie absolutne maksimum w wyścigu, by go dowieźć – myślę, że był czwarty. Popełniasz błąd i nagle słyszysz te wszystkie rzeczy w Internecie. To jest bardzo niesprawiedliwe, bo dajesz z siebie wszystko, a potem wygląda na to, jakbyś zrobił ten błąd celowo, co jest naprawdę niefajne” – mówił Hadjar.
Następnie, nawiązując do słów Russella, Hadjar dosadnie określił internetowych napastników.
„Ludzie za klawiaturami, tak jak powiedział George, to po prostu idioci. Nie mają pojęcia o wyścigach – nigdy w życiu nie prowadzili – dlatego tylko komentują” – podsumował Hadjar.
Charles Leclerc: Konsekwencje to jedyna droga ku zmianie?
Głos w tej sprawie zabrał również Charles Leclerc z Ferrari, który doskonale zna presję bycia pod ciągłą obserwacją i ciągłą wentylacją emocji w mediach społecznościowych. Monakijczyk podzielił frustrację kolegów, wskazując na brak jakichkolwiek konsekwencji dla osób szerzących hejt.
„Nie mam wiele do dodania oprócz tego. To jest nieakceptowalne, oczywiście. Ci ludzie nie ponoszą żadnych konsekwencji za swoje słowa i za swój brak szacunku wobec kierowców” – zaznaczył Leclerc.
Dla Leclerca problem leży w bezkarności trolli. Kierowca Ferrari podkreślił, że cała stawka F1, od najmłodszych po weteranów, dąży do perfekcji od dzieciństwa, a błędy są nieodłącznym elementem tego sportu.
„Pamiętam swój pierwszy czy drugi rok w F1, zaglądałem czasem na media społecznościowe, żeby zobaczyć, co się o mnie mówi, przynajmniej ja tak miałem, i to sprawia, że jest jeszcze trudniej” – wyznał Leclerc, dodając, że choć z doświadczeniem łatwiej jest ignorować, nie powinno się do tego przyzwyczajać. „Mam nadzieję, że pewnego dnia to zostanie należycie uregulowane”.
Antonelli ujawnia wsparcie od Verstappena
W obliczu tej burzy, sam Kimi Antonelli podzielił się informacją, która rzuca nieco światła na to, jak młodzi kierowcy radzą sobie z nękaniem. Włoch ujawnił, że otrzymał bezpośrednie i mocne słowa wsparcia od samego Maxa Verstappena. Mistrz Świata miał określić internetowych hejterów w sposób, który z pewnością trafił do każdego, kto choć raz poczuł ciężar niesprawiedliwej krytyki. Gest ten, pochodzący od najbardziej utytułowanego kierowcy obecnej ery, jest cennym wsparciem dla juniora.
Zatrzymajmy się na chwilę, aby docenić, jak szybko ten element cyfrowej agresji staje się integralną, choć toksyczną, częścią sportu, nawet zanim młodzi kierowcy na dobre zadomowią się w Formule 1.