Nagła zmiana w GP Kataru wywraca strategię F1 do góry nogami – bolidy muszą obowiązkowo zjechać na podwójny pit stop! Kierowcy Formuły 1 już dzielą się swoimi pierwszymi odczuciami na temat tej rewolucyjnej, podyktowanej bezpieczeństwem, dyrektywy. Czy sztuczne zmuszenie do dwóch wizyt w alei serwisowej faktycznie podniesie poziom widowiska, czy może okaże się nudnym standardem?

Czy podwójny pit stop to lekarstwo na nudę, czy po prostu konieczność?
Decyzja Pirelli, ogłoszona tuż przed weekendem wyścigowym w Katarze, jest jednoznaczna: limity na długość stintów wynoszą maksymalnie 25 okrążeń. Biorąc pod uwagę dystans wyścigu, wynoszący 57 okrążeń, oznacza to, że wyścig zamienia się w de facto dwustopową strategię. Nie ma innej opcji – to wymuszone „dwa „stop-and-go” dla każdego.” W świecie F1, gdzie różnorodność strategii jest solą rywalizacji, takie ingerencje budzą kontrowersje, choć tym razem motywacja jest czysto utylitarna – chodzi o bezpieczeństwo i stan techniczny opon, którego obawiano się po problemach z poprzednich edycji.
Maks Verstappen: Strategiczna standaryzacja, ale kto wie, co będzie?
Mistrz świata, Max Verstappen, podchodzi do tematu z charakterystyczną dla siebie pragmatycznością, choć nie ukrywa, że narzucenie strategii może mieć nieoczekiwane skutki. Holender sugeruje, że choć na pierwszy rzut oka wygląda to na ujednolicenie gry, to nadal zostawia pewną swobodę.
Mówiąc dla GPblog, Verstappen stwierdził: „Może to (dać przewagę), ale myślę, że ważne jest, aby zobaczyć w trakcie weekendu, jak samochód reaguje”. Odnosząc się do samej reguły, dodaje: „Nie mam pojęcia, jak dobrzy lub źli będziemy na zrównoważonych oponach. Ale to faktycznie bardziej ustala strategię dla wszystkich, jednocześnie dając ci szansę na zjazd wcześniej lub później ze względu na limit”. Kierowca Red Bulla, który często wygrywał, bazując na elastyczności strategicznej, nie jest pewien, czy ta narzucona „nudna” strategia okaże się faktycznie monotonna. „Przed weekendem myślisz: 'Teraz będzie nudno’, ale może to wcale nie będzie nudne. Kto wie?” – podsumował enigmatycznie.
Kimi Antonelli: Bezpieczeństwo ponad wszystko, nawet kosztem widowiska
Wokół nowej reguły głos zabrał także Kimi Antonelli, młoda nadzieja Mercedesa, który opowiada się za ostrożnością, rozumiejąc obawy Pirelli. Dla niego prostota wybranej strategii nie jest minusem, jeśli idzie w parze ze zdrowiem technicznym bolidu.
Antonelli zauważa, że wraz ze wzrostem ciśnienia w oponach, co pewnie wpłynie na balans, główną kwestią jest uniknięcie katastrofy. „Myślę, że strategia stanie się dla wszystkich znacznie prostsza przy limicie 25 okrążeń. Ponadto zwiększono ciśnienie w oponach, co może nieco wpłynąć na balans i to, jak opona się zachowuje”. Młody kierowca podkreśla, że nikt nie chce męczącego powrotu do garażu na trzech kołach: „Ale nie chcesz skończyć z przebitą oponą lub oponą, która zawiedzie podczas wyścigu, bo okrążenie na trzech kołach jest bardzo bolesne. Lewis nawet wygrał wyścig na trzech kołach, ale po prostu nie chcesz, żeby się to stało, bo może zrujnować twój wyścig”. Jego konkluzja jest twarda i zasadnicza: „Rozumiem obawy – lepiej dmuchać na zimne”. Antonelli spodziewa się wyścigu „na pełnym gazie” (flat-out), co – paradoksalnie – w jego opinii nie musi być złe.
Carlos Sainz: Czy to jednorazowy kaprys, czy przyszłość F1?
Hiszpan, Carlos Sainz, jest zdecydowanie najbardziej sceptyczny wobec długoterminowej słuszności wymuszania liczby pit stopów. Uważa, że stałe, narzucone minimum wizyt w boksie podważa samą istotę strategicznej gry w Formule 1.
Sainz, ceniący sobie strategiczną elastyczność, wyraził opinię, że to rozwiązanie jest jedynie tymczasowe, dedykowane ekstremalnym warunkom w Katarze. „Myślę, że to tymczasowa sprawa, ten limit 25 okrążeń tylko na Katar. Nie sądzę, żeby w przyszłości miało sens wprowadzanie wymuszonego podwójnego stopu”. Dla niego kwintesencją emocji są strategie wahające się między jednym a trzema zarządzeniami serwisowymi: „Oglądałem niektóre komentarze mówiące, że tak będzie. Myślę, że wyścigi są najlepsze, gdy masz różnorodność strategii, która oscyluje między jednym a dwoma, lub między dwoma a trzema”.
Kierowca Ferrari twardo staje po stronie różnorodności, krytykując sytuacje, gdy strategia jest z góry przesądzona: „Ale nigdy nie jest dobrze, gdy jest to wymuszony podwójny stop, tak jak widzieliśmy w Monako albo tutaj kilka lat temu, kiedy to było prawie wymuszone triple-stop, a nawet quadruple-stop. Ponieważ ostatecznie wszyscy mają taką samą degradację, te same opony, nie masz zbytnio elastyczności”. Sainz podsumowuje, że przyszłość F1 leży w umożliwieniu zróżnicowanych, działających opcji, a nie w narzucaniu sztywnych ram, chociaż dla tego konkretnego GP, kwestie niezawodności są priorytetem.