Nadciąga elektryzujący finał sezonu Formuły 1 w Abu Zabi, gdzie losy mistrzowskiego tytułu mogą rozstrzygnąć się w absolutnej walce na śmierć i życie. Choć dla kibiców to istny festiwal emocji, w padoku panuje zaskakujący spokój, zwłaszcza wśród czołowej trójki – rywalizacja między Lando Norrisem, Maxem Verstappenem i Oscarem Piastrim zdominowała wszystkie rozmowy. Czy ten rzadki scenariusz trzypunktowej walki do ostatniego Grand Prix podgrzeje atmosferę, czy też okaże się studzeniem emocji dla głównych zainteresowanych?

Kto komu kibicuje? Padok podzielony przed finałem
W padoku Yas Marina czwartkowe sesje medialne miały tylko jeden temat przewodni: batalię o mistrzostwo. Fakt, że o tytule rozstrzyga ostatni wyścig, i to z udziałem trzech kierowców, to sytuacja, która zdarza się niezwykle rzadko. Naturalnie, presja jest odczuwalna, nawet jeśli niektórzy z zawodników starają się tego nie okazywać.
Brazylijczyk Gabriel Bortoleto, kolega zespołowy Nico Hülkenberga, otwarcie wyraził swoje poparcie dla Holendra, będącego jego przyjacielem. Bortoleto stwierdził: „On na to zasługuje”. Hülkenberg, z którym Verstappen często podróżuje, również dał do zrozumienia, że ma swojego faworyta.
Jednak w innej części padoku, perspektywa była diametralnie inna. Carlos Sainz, który miał okazję jeździć u boku zarówno Norrisa, jak i Verstappena, postawił na Brytyjczyka. Według Hiszpana, tor Yas Marina jest wręcz stworzony dla Lando Norrisa. Sainz ma ku temu solidne podstawy – przez lata ścigał się z Norrysem w McLarenie i przyznaje, że zawsze stanowił dla niego bardzo trudne wyzwanie. Warto dodać, że Norris zdobył pole position na GP Abu Zabi w 2024 roku, a sam wyścig wygrał, choć w poprzednich latach jego najlepszy rezultat to dopiero piąte miejsce.
Spokój mistrza kontra nerwy debiutantów
Podczas gdy inni kierowcy przyznawali, że będą częściej spoglądać na ekrany podczas niedzielnego wyścigu, by śledzić walkę o tytuł, sama czołówka wydaje się zaskakująco opanowana. Pierre Gasly i Franco Colapinto z Alpine przyznali, że z czystej ciekawości mogą poświęcić więcej uwagi transmisji. Większość kierowców zdaje się być autentycznymi fanami tak elektryzującego zakończenia sezonu F1.
Nie każdy jednak podziela ten entuzjazm. Lance Stroll, gdy temat walki o mistrzostwo padł podczas jego sesji medialnej, szybko odciął się od dyskusji. Wyraźnie znudzony Stroll stwierdził: „Nie, tak naprawdę mnie to nie interesuje”, tłumacząc swój brak zaangażowania faktem, że Aston Martin nie bierze udziału w tej rywalizacji.
Najbardziej widoczny był kontrast pomiędzy pretendentami do tytułu. Max Verstappen emanował legendarnym luzem. Czterokrotny czempion zażartował, dając do zrozumienia, że dla niego stawka nie jest absolutnie kluczowa: „Mam już cztery takie trofea w domu”. Ten spokój wynika nie tylko z doświadczenia, ale i z obecnej pozycji.
Przewaga psychologiczna Verstappena i co z tego wynika
Sytuacja Norrisa i Piastriego jest diametralnie inna – obaj walczą o swoje inauguracjalne mistrzostwa świata. Fernando Alonso, weteran F1, który przeżył już niejedno takie starcie, zaznaczył, że to naturalnie wpływa na psychikę zawodników.
Verstappen sam przyznał w Katarze, że posiadanie czterech tytułów daje mu przewagę w tym starciu nad kierowcami McLarena. To nie tylko ulga, że mistrzostwo nie jest koniecznością, ale przede wszystkim wiedza, co faktycznie trzeba zrobić, by sięgnąć po koronę – tego brakuje kierowcom z Woking.
Mimo to, Max podkreśla, że kluczowy jest charakter. Sam uważa, że w skórze Norrisa zachowałby spokój. W końcu wjeżdżasz do ostatniego wyścigu z potencjalnie najszybszym bolidem i przewagą punktową – czego chcieć więcej?
Holender natychmiast jednak kontruje wszelkie porównania do napiętego sezonu 2021. „Ale wtedy nie miałem najszybszego bolidu” – ripostuje Verstappen. W tamtym kluczowym dla kariery momencie, mimo równej liczby punktów z Lewisem Hamiltonem, on musiał walczyć z bolidem, który obiektywnie był gorszy. Sytuacja Lando i Oscara jest fundamentalnie inna, co daje im realną, bolidową przewagę. Kto ostatecznie triumfuje, dowiemy się dopiero w niedzielę, ale jedno jest pewne: każdy będzie miał oczy utkwione w torze Yas Marina.