Belgijskie Grand Prix nie zawiodło! Kimi Antonelli triumfuje, a Lewis Hamilton odczuwa frustrację z powodu kary. Co wydarzyło się 19 lipca?
Kimi Antonelli, lider klasyfikacji mistrzostw, powrócił na najwyższy stopień podium w Belgii, zdobywając swoje szóste zwycięstwo w tym sezonie. Po dramatycznym wyścigu, w którym Charles Leclerc objął prowadzenie po zjeździe do pit stopu za wirtualnym safety car, Antonelli zdołał go wyprzedzić i umocnić swoją przewagę w mistrzostwach na 45 punktów. Chaos na początku wyścigu, w wyniku którego jego kolega z zespołu, George Russell, odpadł, z pewnością dodał emocji do rywalizacji.
Jak sam przyznał, Antonelli był mile zaskoczony, że pierwszy okrąg odbył się bez poważniejszych incydentów. „Byłem tak zdezorientowany, co się dzieje, ponieważ Max przeleciał obok mnie przed Eau Rouge, a potem ja go znów wyprzedziłem,” powiedział. Refleksje na temat walki z Leclercem ujawniły, że był świadomy ich mocnych punktów: „Wiedzieliśmy, że będą mocni, i dzisiaj to się potwierdziło. Tam, w zakrętach 12 i 13, byli znacznie szybszy od nas.”
Hamilton rozczarowany karą za kolizję z Russell’em
Lewis Hamilton, jeden z najbardziej doświadczonych kierowców, nie krył swojego oburzenia na decyzję sędziów o nałożeniu na niego pięciosekundowej kary po kolizji z George’em Russellem, która przyczyniła się do wycofania się jego kolegi z zespołu z wyścigu.
„To była sytuacja wyścigowa, więc nie sądzę, że powinienem otrzymać tę karę. To bardzo smutne, że zobaczyłem, jak jego wyścig się zakończył,” wyjaśnił Hamilton. W drodze do mety, z uszkodzeniami, które obciążały jego rywalizację, starał się wykorzystać złe okoliczności. „Współpraca z zespołem jest niezwykle ważna, a takie sytuacje są najmniej pożądane,” podkreślił, zdradzając swoje uczucia wobec całego zajścia.
Belgijskie Grand Prix okazało się kolejnym emocjonującym wyścigiem, które dostarczyło fanom Formuły 1 wielu intensywnych momentów. Czego jeszcze możemy się spodziewać w kolejnych wyścigach sezonu?