Charles Leclerc przyznaje, że Ferrari wciąż w tyle za rywalami
Charles Leclerc, znany kierowca Formuły 1 reprezentujący zespół Scuderia Ferrari, otwarcie skrytykował obecny poziom wydajności silnika Ferrari, przyznając, że w porównaniu do konkurencji, a szczególnie zespołów Mercedes i Red Bull Ford, jego zespół jest wciąż w tyle. W swoich wypowiedziach Leclerc nawiązał do systemu ADUO (Additional Development and Upgrade Opportunities), który ma na celu umożliwienie producentom silników, którzy znajdują się w trudnej sytuacji, wprowadzenia dodatkowych ulepszeń.
Silnik Ferrari wymaga ulepszeń
W kontekście nowego systemu ADUO, Leclerc wyraził nadzieję, że Ferrari będzie mogło skorzystać z dodatkowego wsparcia na etapie rozwoju. „Uważam, że będzie to bardzo trudne. Oni mają ogromną przewagę; oczywiście nie wiem, czy zostaniemy włączeni do tego programu. Byłbym zaskoczony, gdyby tak nie było, ponieważ czasami na prostych odcinkach widać, że brakuje nam nieco wydajności w porównaniu do Mercedesa czy nawet jednostki Forda. Mimo wszystko, jeśli otrzymamy wsparcie, z pewnością pomoże nam to zmniejszyć dystans,” powiedział Leclerc w wywiadzie dla GPblog.
Nowe regulacje FIA a przyszłość silników w F1
Nowe regulacje związane z systemem ADUO mają na celu zrównoważenie wydajności silników w Formule 1. Producenci silników, którzy znacznie odstają od benchmarkowych wartości, zyskają prawo do dalszego rozwijania swoich silników homologowanych w okresie bieżącego oraz następnego sezonu. FIA planuje monitorować wydajność silników w trzech różnych okresach w roku, publikując aktualizowane rankingi. Warto zaznaczyć, że wydajność będzie oceniana na podstawie licznych parametrów, w tym prędkości silnika oraz wpływu MGU-K, natomiast czynniki takie jak aerodynamika czy temperatury płynów zostaną wyłączone z tej oceny.
Przyszłość silników F1 w 2027 roku na niepewnym gruncie
W międzyczasie, plany FIA dotyczące nowych silników F1 na 2027 rok napotkały na kontrowersje. Obecnie tylko zespoły Mercedes i Red Bull wykazują wsparcie dla wprowadzenia zmian, natomiast pozostali producenci wolą opóźnić implementację do 2028 roku. Rozmowy między FIA, zespołami a Formułą 1 trwają, jednak osiągnięcie konsensusu w tej kwestii wydaje się być wciąż odległe. Po Grand Prix Miami, FIA ogłosiła, że „w zasadzie” osiągnięto porozumienie z producentami silników o zmianie podziału mocy w silnikach z 50/50 na 60/40. Przesunięcie tego podziału ma na celu zmniejszenie konieczności ograniczania się kierowców podczas okrążeń.
Pomimo powszechnego uznania dla tej korekty, wciąż trwają dyskusje na temat terminu jej wprowadzenia. Wymagana jest zgoda czterech z sześciu producentów, co obecnie jest trudne do osiągnięcia. Inwestycje związane z tak poważnymi modyfikacjami silników szacowane są na około dziesięć milionów dolarów, co czyni temat bardzo kontrowersyjnym w kontekście aktualnych budżetów zespołów.