Wielkie zaskoczenie na koniec sezonu Formuły 1: coroczna ankieta przeprowadzona wśród szefów zespołów przyniosła szokujący werdykt, który pomija absolutną legendę tego sportu. Choć Max Verstappen po raz kolejny zdominował ranking, to brak Lewisa Hamiltona w pierwszej dziesiątce wywołał burzę w paddocku. Czyżby to był ostateczny dowód na to, jak surowe są kryteria oceny dla siedmiokrotnego mistrza świata, zwłaszcza w obliczu jego ostatniego, słabszego roku?

Hamilton poza listą: Czy to koniec pewnej ery w oczach szefów F1?
Sezon 2025, choć przyniósł nam emocje na torze i spektakularne rozstrzygnięcia, zakończył się dla Lewisa Hamiltona brutalnym zderzeniem z rzeczywistością – przynajmniej w oczach dyrektorów zespołów Formuły 1. Publikowana co roku ankieta, która ma odzwierciedlać subiektywną ocenę najlepszych kierowców przez osoby zarządzające stawką, ponownie wskazała Maxa Verstappena jako bezkwestionowanego numer jeden. Holender zgarnął tytuł Kierowcy Roku po raz piąty z rzędu, cementując swoją pozycję.
Lando Norris, mimo że w teorii odebrał Verstappenowi tytuł mistrza świata, utrzymał nieugięte drugie miejsce, co jest lustrzanym odbiciem ubiegłorocznego rezultatu. Na podium, na solidnej trzeciej pozycji, uplasował się Oscar Piastri, awansując o jedno miejsce w porównaniu z poprzednią edycją rankingu. To odzwierciedlenie jego udanego sezonu, który zakończył na stabilnej pozycji w klasyfikacji generalnej.
Kto zyskał, a kto stracił w tej subiektywnej hierarchii?
Czwarta lokata przypadła George’owi Russellowi, który notuje najlepszy sezon w swojej karierze pod względem wyników. Co znaczące, był on jedynym kierowcą spoza obozów McLarena i Red Bulla, który zwyciężył w wyścigu w minionym kolu kampanii. To z pewnością zasłużyło na uznanie w oczach rywali.
Na piątym miejscu mamy Fernando Alonso, który po raz kolejny niósł sztandar Aston Martina, pomimo momentami trudnych wyników całego zespołu. Hiszpan zanotował imponujący skok o cztery pozycje w porównaniu z rokiem ubiegłym – dowód na to, że jego czysta prędkość i umiejętności są niepodważalne. Słowo „imponujący” wręcz się tu nasuwa.
Na szóstce znajdziemy Carlosa Sainza. Jego debiutancki rok w Williamsie przyniósł dwa zaskakujące miejsca na podium, co pozwoliło mu się odbić po trudnym początku sezonu, kiedy wyraźnie zmagał się z adaptacją do nowego bolidu i przewagą kolegi z zespołu. Kto by pomyślał, że Sainz tak szybko odnajdzie się w Grove?
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Charlesa Leclerca. Monakijczyk odnotował znaczący spadek, tracąc cztery pozycje względem ubiegłorocznej trzeciej lokaty. Jest to bezpośrednia kara za katastrofalną kampanię Ferrari, która, niestety dla kibiców z Maranello, znajduje swoje odzwierciedlenie w rankingach szefów.
Wśród debiutantów, którzy zaimponowali, wymienia się Olivera Bearmana oraz Isacka Hadjara. Francuz, którego wyniki zapewniły mu awans do Red Bulla u boku Verstappena na przyszły rok, znalazł się na ósmym miejscu. Tuż za nim, na pozycji dziewiątej, uplasował się Bearman. Dziesiątkę zamyka Nico Hülkenberg, którego wybitnym momentem było długo wyczekiwane pierwsze podium w karierze na Silverstone, zdobyte bolidem technicznym niebędącym w stanie walczyć o czołowe role.
Szokujący brak: Lewis Hamilton bez głosu od szefów
Najbardziej kontrowersyjnym i dyskusyjnym momentem rankingu pozostaje jednak fakt, że Hamilton został całkowicie pominięty w pierwszej dziesiątce. Siedmiokrotny czempion nie otrzymał ani jednego głosu od menedżerów, kończąc rok bez choćby jednego miejsca na podium – co jest najgorszym bilansem punktowym w jego karierze.
To milczenie jest szczególnie wymowne w kontekście spekulacji o jego przejściu do Ferrari. Ankieta ta jasno pokazuje, że choć nazwisko i dziedzictwo Hamiltona wciąż budzą respekt, to bieżąca forma i wyniki są dla szefów zespołów ostateczną miarą wartości kierowcy w danym sezonie. Jak to ujął jeden z komentujących: „W F1 liczy się 'tu i teraz’, a Lewis w 2025 roku musiał spłacać dług zeszłorocznych decyzji.” Brak go w zestawieniu to sygnał, że oczekiwania wobec niego w nadchodzących latach, zwłaszcza po przejściu do nowego środowiska, będą gigantyczne.