Logan Sargeant: Powrót po przerwie i nowa era z Fordem
Znikać z radarów po trudnych chwilach w Formule 1 to niejako przestroga, ale także okazja do nowego startu. Logan Sargeant, amerykański kierowca, który zakończył swoje przygody z ekipą Williams na nieprzyjemnej nucie, wraca na tor, jednak w zupełnie nowym wcieleniu. Jako kierowca w serii wytrzymałościowej WEC, Sargeant odczuwa swobodę i brak presji, co daje mu możliwość na nowo odkryć pasję do wyścigów. Przyznaje, że „nie obchodzi go, co myśli świat zewnętrzny” — a jego ostatnie dwa lata spędzone na plaży były dla niego czasem refleksji i relaksu.
Nowe początki w Fordzie
Zawodnicy startujący w WEC muszą odnaleźć się w specyficznych warunkach, zwłaszcza gdy mowa o tak złożonym zespole jak Proton Competition, który w obecnym sezonie stał się fabryczną ekipą Forda w wyścigach GT. Imola, Włochy, to miejsce, gdzie całe wydarzenie miało swoją premierę, a Sargeantowi przyszło zmierzyć się z zupełnie innymi wyzwaniami niż te, które znał z Formuły 1. Zmiana ta przyciągnęła uwagę wielu obserwatorów, a jego nowe podejście do wyścigów może być kluczem do odnalezienia satysfakcji w sportowej karierze.
Sargeant przyznaje, że spędził dużo czasu na „siedzeniu na plaży”, ciesząc się życiem z rodziną i przyjaciółmi w słonecznej Florydzie. „Ostatnie dwa lata? Siedzenie na plaży, relaks” – podkreśla. Upływ czasu przyniósł mu nową perspektywę i jasność co do dalszych kroków w karierze. Świadomość, że mógł to wszystko kusząco odłożyć, pomogła mu w podjęciu decyzji o powrocie do wyścigów. „Zawsze myślałem, że wrócę, ale chciałem dać sobie czas” – dodaje.
Nowe wyzwania, nowe nadzieje
Z nowym menedżerem i lepszym samopoczuciem psychicznym zainteresowanie Sargeantem szybko zaczęło rosnąć. Decyzja o wejściu do świata wyścigów wytrzymałościowych była, jego zdaniem, naturalna. „Jedyną inną opcją było IndyCar, ale to mnie nie interesowało. Spędziłem trochę czasu w wyścigach endurance w 2021 roku i spodobał mi się ten klimat” – mówi. Atmosfera współpracy i zespołowego ducha jest dla niego istotna.
Imponujące wyniki w dwóch wyścigach IMSA, amerykańskich odpowiednikach WEC, umożliwiły mu podpisanie kontraktu z Fordem. Sargeant będzie miał okazję wystartować we wszystkich ośmiu rundach WEC, zasiadając za kierownicą potężnego Forda Mustanga, co stanowi znaczne odejście od tego, co znał z Formuły 1.
„To z pewnością bardzo różne doświadczenie. Przyzwyczaiłem się do jeżdżenia samochodami o dużym docisku. Nie prowadziłem jeszcze hypercara, ale przypuszczam, że to coś bliższego prototypowi. Cieszy mnie, że mam szansę na nowe wyzwania” – relacjonuje Sargeant, nie ukrywając, że nowa maszyna stanowi dla niego wyzwanie.
Niezłomność i brak presji
W nadchodzącym sezonie Sargeant ma być jednym z pełnoetatowych kierowców Forda w klasie hypercar. Bez zbędnej presji, z determinacją i chęcią rozwoju, koncentruje się na zdobywaniu doświadczenia w WEC. „Nie chcesz podejmować się 24 wyścigów w roku, to pewne” – żartuje. Nie ma zamiaru tracić czasu na stawianie sobie celów, które przypominają mu o krytyce z czasów F1.
„Nie czuję potrzeby udowadniania czegokolwiek. Trzy wyścigi, które zrealizowałem w IMSA, poszły świetnie, a to mówi samo za siebie” – podkreśla. Dziś Sargeant koncentruje się na własnych ambicjach, do czego w pełni podchodzi z rozwagą i pasją: „Jestem tutaj, ponieważ chcę tu być, a nie dlatego, że muszę”.