Sensacja w Red Bullu? Młody Francuz kradnie show, a Marko nie może się powstrzymać od komplementów. Sezon 2025 w Formule 1 obfituje w niespodzianki, ale to debiut Isacka Hadjara budzi najwięcej emocji, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego nieoczekiwaną sympatię ze strony bezlitosnego konsultanta austriackiego teamu. Czy to już pewny przyszły kierowca Red Bulla, czy tylko chwilowa euforia po dobrych występach?

Kiedy nawet Helmut Marko mówi, że jest świetnie: Las Vegas i nagła adoracja
Młoda krew w Formule 1 zawsze wywołuje dyskusje, ale Isack Hadjar zdaje się nie tylko dotrzymywać kroku, ale i zaskakiwać tych najbardziej wymagających ekspertów. Sezon 2025 dla debiutanta jest pasmem niemal nieprzerwanych sukcesów, czego kulminacją był niedawny występ w Las Vegas. Tam, w szalonym wyścigu na ulicach Nevady, Hadjar finiszował na solidnej szóstej pozycji, co jeszcze raz zwróciło uwagę strategicznego geniusza Red Bulla, Helmuta Marko.
Austriak, znany z żelaznej krytyki, tym razem nie szczędził słów uznania. Takiego pochwały od Marko nie dostaje się za darmo – to niemal oficjalna pieczęć jakości w świecie juniorskim Red Bulla. Francuz, który na Bahrajnie kończył sezon serią błędów i krytyki, przeszedł niesamowitą transformację. Potrafi teraz z miejsca dostosować się do zupełnie nowych dla siebie obiektów, wyciskając z bolidu maksimum już od pierwszych treningów. To właśnie ta błyskawiczna adaptacja została ostatnio publicznie doceniona przez doradcę.
„Fakt, że to powiedział, znaczy bardzo wiele” – reakcja Hadjara na komplementy
Można by pomyśleć, że pochwały od kogoś tak surowego jak Marko nie są niczym specjalnym, ale sam Hadjar pokazał, jak ważny jest dla niego ten sygnał. Kierowca z Francji nie owija w bawełnę:
„On nie mówi mi o moich walorach wprost, to na pewno! To nie jest coś, co on praktykuje. Ale fakt, że to powiedział, znaczy bardzo wiele, i ja się z tym zgadzam. Napracowałem się nad tym. To dopiero początek, znam już większość torów, każdy tor w kalendarzu.”
To pokazuje, że debiutant nie bierze niczego za pewnik. Po fatalnym starcie sezonu, gdzie zderzył się na okrążeniu formującym w Australii i zbierał baty od samej góry, Hadjar zdaje się dojrzewać na oczach kibiców i inżynierów. Wygląda na to, że jego praca przynosi spektakularne efekty, czego dowodem jest już pierwsze podium zdobyte na domowym terenie w Holandii. Co więcej, jego pozycja w strukturach Red Bulla wydaje się być bezpieczna, ponieważ potwierdzono już jego miejsce na sezon 2026, tuż przed ogłoszeniem pełnych składów na przyszły rok.
Nowa era, czyli jak adaptacja Hadjara pasuje do regulaminów 2026
Formuła 1 nieustannie ewoluuje, a nadchodzące wielkie zmiany techniczne w 2026 roku będą prawdziwym testem dla każdego kierowcy. Zmienione jednostki napędowe, nowe aerodynamiki — wszystko to wymagać będzie ponownego „uczenia się” bolidu. Dla większości to stres, dla Hadjara? To szansa.
Kiedy zapytano go o to, jak jego niezwykła zdolność przystosowywania się do nowych warunków wpłynie na jazdę nowymi maszynami, odpowiedź padła niemal natychmiast:
„To dobrze, idealnie. W swoim życiu nigdy nie powtarzałem sezonu z tym samym bolidem. Nie wiem, jak to jest mieć dwa sezony. Nawet kiedy spędziłem dwa lata w F2, była zmiana regulaminów, był kompletnie nowy samochód.”
To jest klucz do zrozumienia fenomenu Isacka Hadjara. Podczas gdy weterani mogą mieć problem z przestawieniem się po latach spędzonych z jedną generacją bolidów, dla niego to jest naturalne środowisko. Całe jego dotychczasowe doświadczenie w juniorskich seriach polegało na ciągłej adaptacji do nowych regulacji i maszyn. To daje mu unikalną przewagę w obliczu rewolucji technicznej, która czeka zespół Red Bulla i całą stawkę za dwa lata. Na torze w Las Vegas był szybki w każdej sesji, pokazując, że nie ma dla niego problemu z obiektem, którego ledwie się nauczył. Czy ta niezwykła zdolność uczyni go naturalnym liderem w erze 2026? Czas pokaże, ale póki co, Isack Hadjar jest na drodze do zostania kimś więcej niż tylko obiecującym juniorem.