Decyzja McLarena o oponach pośrednich podczas Grand Prix Kanady wzbudziła wiele kontrowersji, przynosząc zarówno nadzieje, jak i zawody. Choć strategia początkowo wydawała się obiecująca, szybko okazało się, że zmiana warunków pogodowych postawiła zespół w trudnej sytuacji. Dlaczego McLaren postanowił zaryzykować, stosując tę nietypową strategię?
Zaskakująca strategia McLarena na Canadian Grand Prix
Andrea Stella, szef zespołu McLaren, wyjaśnił, że decyzja o startowaniu na oponach pośrednich była podjęta w odpowiedzi na wczesne prognozy pogodowe, które sugerowały możliwość deszczu. „W momencie podjęcia decyzji warunki były takie, że pasowały do opony pośredniej. Zmiany w pogodzie następowały jednak bardzo szybko” – przyznał Stella. Zespół, podejmując to ryzyko, stał się jednym z nielicznych, obok Audi i Cadillaca, które zdecydowało się na tak alternatywną strategię, podczas gdy reszta stawki wybierała slicki.
Mimo że Lando Norris początkowo zdołał wykorzystać tę strategię, szybko musiał zmagać się z twardniejącym torze. „Zanim zdążyłem się obejrzeć, nagle zauważyłem, że tracę pozycje” – powiedział Norris, który wkrótce za kierownicą McLarena znalazł się na dalszych lokatach, zmuszony do wcześniejszego pit stopu.
Niewłaściwa ocena warunków pogodowych
Stella zrozumiał, że decyzja mogła być błędna tylko w momencie, gdy warunki na torze zaczęły się zmieniać. „Na początku myśleliśmy, że to dobra decyzja. Szybko jednak zmieniliśmy zdanie, gdy tor zaczął się przesuszać” – dodał. McLaren znalazł się w beznadziejnej sytuacji, a pozycje ich kierowców uległy znacznej degradacji, co zmusiło ich do przystąpienia do planu awaryjnego.
Norris, który początkowo był w czołówce, dostrzegł zmieniające się okoliczności już w trakcie okrążenia rozgrzewkowego. „Już wtedy miałem przeczucie, że coś jest nie tak. Deszcz wydawał się ustępować, co sugerowało, że nasza decyzja może okazać się błędna” – relacjonował, zwracając uwagę na nietypowe okoliczności.
W lekcji pokory i zdobywaniu doświadczeń
Pomimo słabego występu, Norris zaznaczył, że nie obwinia zespołu za podjętą decyzję. „Nie uważam, by to była zła decyzja. Z perspektywy czasu nie wszystko układa się po myśli, ale uważam, że mieliśmy uzasadnione powody, by postąpić w taki sposób. Czasami po prostu nie udaje się i trzeba z tym żyć” – podsumował.
Jego kolega z zespołu, Oscar Piastri, również nie mógł zaliczyć wyścigu do udanych, dostając karę za kolizję z Alexem Albonem. Choć obaj kierowcy nie ukończyli wyścigu na satysfakcjonujących miejscach, otrzymali cenną lekcję, która być może zaowocuje w następnych etapach sezonu.