Napięcie w zespole McLarena po Grand Prix Las Vegas rośnie, a powodem nie jest strategia, lecz… deska ślizgowa! Lando Norris i Oscar Piastri zostali wezwani do sędziów pod zarzutem naruszenia regulaminu technicznego, co grozi poważnymi konsekwencjami dla Woking. Czy to kolejny przypadek grania na krawędzi limitów, który tym razem wymknął się spod kontroli Szefostwa Technicznego?

Las Vegas: Deska ślizgowa pod lupą FIA – co się stało z MCL39?
Po emocjonującym weekendzie w Mieście Grzechu, gdzie tempo McLarena było imponujące, na jaw wyszły problemy natury technicznej, które rzucają cień na ich osiągi. Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) oficjalnie wezwała Lando Norrisa (bolid nr 4) oraz jego kolegę z zespołu, Oscara Piastriego (bolid nr 81), do stawienia się przed sędziami. Powodem jest inspekcja po zakończeniu Grand Prix Las Vegas, która wykazała nieprawidłowości w kluczowym elemencie aerodynamiki: desce ślizgowej (skid block).
W Formule 1, deski ślizgowe wykonane ze specjalnego, wytrzymałego kompozytu (zwykle teksturowanego drewna) mają fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa i uczciwej rywalizacji. Ich zadaniem jest mierzenie zużycia podłogi bolidu. Jeśli podłoga jest zbyt nisko, deska ślizga się po asfalcie, ulegając nadmiernemu zużyciu. Przepisy jasno określają minimalną dopuszczalną grubość po wyścigu – musi ona wynosić co najmniej 9 milimetrów.
W oświadczeniu dotyczącym dochodzenia FIA stwierdzono, że pomiar zużycia tylnej deski ślizgowej w obu bolidach McLarena (Numer 81 i 04) wykazał wartość poniżej wymaganego progu 9 mm. To jest kłopot, i to spory. Zbyt cienka deska oznacza, że bolid jechał niżej, niż powinien, generując potencjalnie niedozwoloną przewagę aerodynamiczną poprzez efekt przypowierzchniowy.
Zakazane poszukiwanie dodatkowej wydajności?
W środowisku F1 takie naruszenia zazwyczaj klasyfikowane są jako poważne, ponieważ wskazują na to, że zespół celowo dopuścił bolid do pracy w warunkach, które przekraczają regulaminowe granice bezpieczeństwa i tolerancji. Czy McLaren, walcząc o czołowe pozycje, przesadził z odważnym ustawieniem zawieszenia, licząc na to, że deska wytrzyma dystans wyścigu?
Fakt, że kontrola techniczna miała miejsce zaraz po opuszczeniu bolidów przez kierowców, sugeruje, że procedury nadzoru były wyjątkowo czujne. Czytelnicy motorsportu z pewnością pamiętają, że przedstawiciele FIA, na czele z dyrektorem technicznym ds. podwozia, Nikolasem Tombazisem, byli obecni w garażu McLarena tuż po zakończeniu zmagań w Las Vegas. Taka wizyta w boksach niemal zawsze zwiastuje potencjalny problem.
To, co jest teraz kluczowe, to argumentacja McLarena. Czy uda im się udowodnić, że zużycie nastąpiło w wyniku nietypowych warunków panujących na torze w Las Vegas – na który narzekało wielu kierowców z powodu chropowatego asfaltu i specyficznych sekcji – czy też będzie to klasyczny przypadek przekroczenia limitów regulaminu?
Jakie mogą być konsekwencje dla Norrisa i Piastriego?
Kiedy bolid jest nielegalny technicznie, konsekwencje bywają surowe. Najczęściej w takich sytuacjach orzeka się dyskwalifikację z danego Grand Prix. Dla Norrisa i Piastriego oznaczałoby to utratę punktów zdobytych w Las Vegas, co jest bolesne, biorąc pod uwagę napiętą walkę o mistrzostwo konstruktorów.
Z drugiej strony, w historii F1 zdarzały się sytuacje, gdzie zespoły argumentowały, że niewielkie przekroczenie normy (np. o ułamek milimetra) wynikało z dynamicznego obciążenia bolidu w trakcie jazdy, a nie z celowego ustawienia go poniżej limitu. Sędziowie będą musieli ocenić, czy ta nieprawidłowość miała charakter celowy, czy była nieuniknioną konsekwencją ekscytującej jazdy po nowym, wymagającym obiekcie.
Biorąc pod uwagę, że McLaren walczy o ambitne cele na koniec sezonu, sprawa ta z pewnością będzie śledzona z zapartym tchem przez wszystkich kibiców Formuły 1, oczekujących transparentności w kwestii przestrzegania przepisów technicznych. Wszystko rozstrzygnie się w gabinecie sędziów po przesłuchaniu kierowców i inżynierów Woking.