Wielka Brytania znów kusi talenty F1, a Mercedes, ekipa, która przez ostatnią dekadę dominowała na torach, musi przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Po cichym odejściu Dana Milnera, teraz z Grove, czyli Williamsa, dobiegają wieści o transferze kluczowego specjalisty od aerodynamiki. Czy to początek wyścigu zbrojeń inżynierskich przed rewolucją przepisów w 2026 roku, a może sygnał kryzysu w Brackley?

Kto tym razem opuszcza fabrykę Srebrnych Strzał? Wielka strata dla aerodynamiki Mercedesa
Świat Formuły 1 to nie tylko bolidy pędzące na limicie prędkości i strategie na gumach. To przede wszystkim batalia inżynierów, a w tym pojedynku aerodynamika pozostaje królową. I właśnie w tej kluczowej dziedzinie Mercedes odnotował znaczący ubytek.
GPblog.com potwierdził, że Jan Tomaszewski, specjalista, którego nazwisko może nie jest znane masowemu odbiorcy, ale z pewnością rezonowało w korytarzach technicznych Mercedesa, zasilił szeregi Williamsa. Tomaszewski pracował w aerodynamicznym dziale Mercedesa od 2018 roku, zyskując tam solidną reputację. Co ciekawe, nie był to byle jaki pracownik; Tomaszewski objął w nowym zespole stanowisko szefa działu aerodynamiki, co oznacza, że Williams postawił na niego jako na lidera kluczowej sekcji.
To transfer, który, choć pozbawiony medialnego blasku, może mieć długofalowe konsekwencje. Mercedes od lat opierał swój sukces na genialnym dyfuzorze i stabilności aerodynamicznej. Utrata kogoś, kto miał tak duży wkład w ten aspekt konstrukcji, to strata, której nie da się łatwo załatać, zwłaszcza biorąc pod uwagę zbliżający się gruntowny remont regulaminu w 2026 roku.
Kadrowa karuzela w Brackley: Czy to tylko wierzchołek góry lodowej?
Odejście Tomaszewskiego nie jest odosobnionym incydentem. Zaledwie niedawno świat sportu obiegła informacja o rozstaniu z Danem Milnerem, prawdziwym weteranem zespołu. Milner spędził w Mercedesie czternaście lat, piastując szereg kluczowych funkcji w departamencie technicznym, a w ostatnich latach pełnił funkcję Głównego Inżyniera ds. Badań i Rozwoju (Chief Engineer Research and Development).
Milner był integralną częścią ekipy, która zdominowała erę hybrydową. Wcześniej zajmował takie stanowiska jak Inżynier Napędowy (Lead Powertrain Engineer) oraz Szef Integracji Układu Napędowego i Projektowania Skrzyni Biegów. Był więc głęboko zaangażowany w rozwój i integrację jednostek napędowych, serca bolidu. Dla zespołu, który wciąż musi udowodnić, że potrafi wrócić na szczyt po zmianach regulaminowych, to odejście inżyniera o takim stażu jest symbolicznym ciosem.
Czy to oznacza, że Mercedes traci grunt pod nogami, zanim jeszcze w pełni ruszy projekt na 2026 rok? Czy ci cisi, ale kluczowi architekci sukcesów, odchodzą w poszukiwaniu świeżego powietrza lub lepszych perspektyw pod nowym szyldem?
Kto zostaje w kokpicie? Stabilizacja wokół kierowców
Na szczęście dla kibiców Mercedesa, kadrowa rewolucja nie dotknęła na razie bezpośrednio obsady kierowców i ich najbliższego zaplecza. Jak donosiliśmy w zeszłym tygodniu, w kwestii kluczowych postaci wokół George’a Russella i Andrei Kimiego Antonelliego zapadły już decyzje. Zarówno Russell, jak i przyszła gwiazda włoskiego pochodzenia, zatrzymują swoich inżynierów wyścigowych. To z pewnością ułatwi adaptację młodemu Antonellemu i zapewni Russellowi poczucie ciągłości w krytycznych momentach weekendu wyścigowego.
Lecz stabilizacja w kokpicie i przy nim nie zrekompensuje strat personelu technicznego, który projektuje całą maszynę. O ile Williams właśnie wzmocnił się o człowieka, który miał być częścią przyszłości Mercedesa, o tyle Srebrne Strzały muszą teraz wykazać się wyjątkową odpornością i zdolnością do rekrutacji. W świecie F1, gdzie inżynierowie są równie cenni, co ulepszenia skrzydeł, transfery te z pewnością zostaną odnotowane przez czołowe zespoły jako potencjalna słabość rywala. Trzymamy kciuki, by te straty nie odcisnęły piętna na ich wynikach w nadchodzących sezonach.