Świeżo upieczony mistrz Formuły 1, Lando Norris, który z pewnością cieszy się swoim historycznym osiągnięciem, otrzymuje propozycję, od której trudno odmówić – i to poza światem bolidów jednomiejscowych. Wyobraźcie sobie Brytyjczyka z dala od padoku F1, wracającego do swoich absolutnych motorsportowych korzeni. Brzmi jak scenariusz rodem z hollywódzkiego filmu? Cóż, Guenther Steiner ma na to gotową odpowiedź, oferując Norrisowi coś naprawdę ekscytującego.

Od motocrossu do mistrzostwa świata: powrót do korzeni Lando
Choć Lando Norris jest teraz uosobieniem elegancji i precyzji w kokpicie McLarena, jego serce bije mocniej na dźwięk silników dwusuwowych, a nie V6 turbo-hybryd. Sam mistrz ujawnił, że początki jego fascynacji sportami motorowymi wcale nie wiązały się z asfaltowymi wyścigami. Jak sam przyznał na Esports World Cup w Rijadzie, jego pasja narodziła się w błocie i kurzu.
„Wiecie co, uwielbiam sporty motorowe na motorach. Właśnie tam zaczynałem” – wspominał Norris. Przyznał, że jazda konna była torturą, a quadom jego ojciec szybko się pozbył, rzekomo po kradzieży, chociaż Lando sugeruje, że były po prostu zbyt niebezpieczne. To motocross rozbudził w nim iskrę. Jego prawdziwymi idolami byli ci, którzy jeździli po bezdrożach.
„Uwielbiam sporty motorowe na brudnej nawierzchni – motocykle, motocross, quady, kochałem to wszystko, zanim w ogóle oglądałem Formułę 1, zanim zobaczyłem wyścigi szosowe, czy cokolwiek innego. Dla mnie, buggy i rajdy po pustyni to było 'to jest najfajniejsza rzecz na świecie’.”
To właśnie motocykle, a zwłaszcza postać Valentino Rossiego, ukształtowały jego wczesne marzenia. Zatem, czy po zdobyciu najwyższego lauru w F1, Norris nie skusi się na powrót do korzeni, zwłaszcza gdy pojawia się niezwykła szansa?
Steiner rzuca rękawicę: test MotoGP w barwach Papai?
Guenther Steiner, ten charyzmatyczny były szef zespołu, który ostatnio związał się z konsorcjum przejmującym zespół MotoGP Red Bull KTM Tech3, wykorzystał tę nostalgia Norrisa. Steiner, człowiek znany z bezpośredniości i braku owijania w bawełnę, oficjalnie zaprosił mistrza Formuły 1 do wykonania symbolicznego testu na motocyklu MotoGP.
Czyżby Steiner chciał zobaczyć, jak potomek motocrossowego świata poradzi sobie w królewskiej klasie dwukołowców? To byłby medialny majstersztyk!
„On jest mile widziany, aby pojeździć naszym motocyklem w przyszłym roku” – zadeklarował Steiner w podcaście Red Flags. A następnie dodał element, który z pewnością uśmiechnął fana McLarena: „Ma ten sam kolor [co McLaren]… papaya… OK, jest pomarańczowy, ale są bardzo podobne.”
Można sobie wyobrazić scenę: Lando Norris, odziany w barwy przypominające mu o ulubionym kolorze swojego zespołu F1, ale na maszynie zdolnej do osiągania zawrotnych prędkości na torach zmieniających się co weekend. Steiner jest gotów załatwić formalności, choć ma świadomość, że ten pomysł może niekoniecznie przypadnie do gustu szefowi Norrisa, Zakowi Brownowi.
„Może przyjechać i pojeździć; znajdziemy sposób, aby to zaaranżować. Byłoby to coś miłego dla niego, chociaż nie wiem, czy Zak Brown byłby zadowolony, widząc go jadącego na motocyklu MotoGP” – podsumował z typowym dla siebie sarkazmem Steiner.
Kontrowersje po tytule: Hill stawia na Maxa, nie na Lando
Tymczasem, dyskusje na temat tego, kto zasłużył na miano najlepszego kierowcy sezonu, wciąż kipią. Nawet gdy Lando Norris ma już swój zasłużony tytuł w kieszeni, głos legendy, Damona Hilla, rzuca cień na powszechną narrację. Hill, który niegdyś bywał krytyczny wobec Maxa Verstappena, teraz patrzy na Holendra z nieskrywanym podziwem, porównując jego skupienie i nieustępliwość do samego Michaela Schumachera.
Hill podkreślił niesamowity finisz sezonu Verstappena, który zniwelował stratę 104 punktów, kończąc sezon tuż za plecami mistrza, a w ostatnim wyścigu w Abu Zabi zostawił rywali daleko w tyle. W tej perspektywie, według byłego czempiona, mistrzostwo nie zawsze odzwierciedla kierowcę, który był najlepszy.
„Mistrzostwa nie zawsze odzwierciedlają najlepszego kierowcę” – sugeruje Hill. To mocne słowa, które stawiają pod znakiem zapytania absolutną dominację Norrisa, sugerując, że to Verstappen był tym wybijającym się elementem sezonu, mimo ostatecznego wyniku w klasyfikacji kierowców. Takie opinie ekspertów zawsze podsycają ogień debaty na temat prawdziwej formy i presji sportowej.